Hollywood za oknem

O huśtawce z aniołem i diabłem, pianie na falach mediów i nowej płycie z Mietkiem Szcześniakiem rozmawia Szymon Babuchowski.

Reklama

Szymon Babuchowski: Pana nowa płyta „Signs” niemal w całości nagrana jest po angielsku. Czy to próba podbicia innych rynków?

Mietek Szcześniak: – Nie planowałem takiego podboju. Polski język jest dla mnie podstawowym w kontakcie ze światem. Ale spotkałem się z Wendy Waldman, z którą rozmawialiśmy i pracowaliśmy po angielsku. Mieliśmy plan, żeby napisać parę piosenek. Poszło jak z płatka – przedłużyło się w pracę i przyjaźń. Postanowiliśmy wybrać kilkanaście piosenek i zrobić z nich płytę. Wendy, która jest producentem, rzeczywiście nosi się z zamiarem wydania jej na innych rynkach muzycznych. Mam do tego dystans, ponieważ już kilka razy „miałem robić” międzynarodowe kariery. Ale płyta jest napisana językiem uniwersalnym i to naturalnie otwiera drogę do próbowania.

Nie wolałby Pan przetłumaczyć tych piosenek dla polskich słuchaczy? Przecież to oni są Pana najwierniejszymi odbiorcami.

– Zastanawialiśmy się nad tym, ale zależało nam na zanotowaniu tego, co nam się zdarzyło. Tego niezwykłego spotkania. Właśnie dlatego zostawiliśmy te utwory w pierwotnej formie, po angielsku. Po polsku trzeba by było zmieniać znaczenia – inny język ma inną rytmikę, inny sposób obrazowania. A tłumaczenia można znaleźć wewnątrz albumu.

Łatwo było „wyśpiewać siebie” w innym języku? Musiał się Pan przestawić?

– Tak. Zawsze pilnowałem, żeby wszystko, co śpiewam, było prawdziwe emocjonalnie. Bałem się, że jeśli zacznę śpiewać po angielsku, stracę część tego, nad czym pracuję przez wiele lat. Więc spędziliśmy wiele czasu, żeby te wszystkie teksty przeżyć, pokojarzyć, poczuć, spróbować niuansów także po angielsku.

Jak to jest, kiedy pisze się tekst we dwójkę? Były między Wami ostre spory czy wystarczyło podobieństwo wrażliwości?

– Myśmy się ładnie spotkali – życiowo, charakterologicznie, muzycznie. Oczywiście to patrzenie w jedną stronę bardzo pomaga. Kiedy spotykają się ludzie tak do siebie zbliżeni, może powstać z tego albo niechęć, albo fascynacja. Powstała fascynacja i ta płyta jest jej owocem.

Mówi Pan otwarcie o sobie, że jest Pan chrześcijaninem. Czy to chrześcijaństwo było zawsze w Pana życiu obecne?

– Tak, mnie tego uczyła rodzina. Kiedy byłem mały, babcia opowiedziała mi o huśtawce z diabłem i aniołem. To była prosta historia o tym, że kiedy robię coś dobrego, to na górze jest anioł i się cieszy. A kiedy coś złego robię, to na górze jest diabeł. I też się cieszy. A anioł się smuci. To bardzo podziałało na moją wyobraźnię.

Mając 21 lat, zdobył Pan nagrodę w Opolu. Nie było wtedy pokusy, żeby dać przewagę diabłu i rzucić się w to, co ten świat proponuje?

– Śpiewałem od dziecka, więc mając 21 lat, miałem już jakiś pogląd na to, co chciałbym robić. Wiedziałem, że chcę się bawić harmonią, rytmiką, barwami, skalami. Fascynowałem się jazzem, improwizacją, czarną muzyką – soul, funky. Myślałem też o Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie się w końcu dostałem, mając 23 lata. Nie przyjęto mnie za pierwszym razem…

Zrobiłby Pan karierę i bez tego…

– Miałem różne propozycje pójścia na skróty, ale ja w Opolu dostałem też dobrą lekcję. Śpiewałem trudną piosenkę. Utwór „Przyszli o zmroku” został napisany do instrumentalnej kompozycji jazzowej „Cantabile in h-moll” Krzesimira Dębskiego, którą znałem wcześniej z wykonań zespołu String Connection. Kiedy Jacek Cygan dał mi tekst, byłem tyleż wdzięczny, ile przestraszony, ponieważ wiedziałem, z czym się mierzę. Zaśpiewałem, jako nikomu nieznany debiutant, trudną piosenkę z przesłaniem i… bisowałem. Przeszła mi wtedy ochota na szybką karierę. Zobaczyłem, że to, co przeżyte i prawdziwe, jest odbieralne. Nie wiem, czy przy sieczce, tak bardzo lansowanej w tej chwili w mediach, byłoby to możliwe, ale wtedy było.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama