Auchan pełen octu

O nowej płycie Arki Noego „Pan Krakers”, Adwencie i byciu teściem z Robertem „Litzą” Friedrichem rozmawia Stefan Sękowski.

Reklama

Stefan Sękowski: Gdy zakładałeś Arkę Noego, myślałeś, że po 12 latach będziesz nagrywał ostre covery punkowych zespołów?

Robert „Litza” Friedrich: – W ogóle nie myślałem, że będą nagrywał z Arką covery. Raz nagraliśmy nowe wersje pieśni kościelnych. Polska muzyka uwielbienia jest molowa, a ja oczekiwałem, że ludzie będą radośnie śpiewać „Alleluja”. Okazało się, że te pieśni są nie do ruszenia. A teraz nagraliśmy covery rockowych piosenek, których słuchałem w młodości.

One dały się ruszyć?

– Jak najbardziej. Ich teksty na pierwszy rzut oka nie mają nic wspólnego z tym, co śpiewaliśmy wcześniej. Ale moim zdaniem jest inaczej. Na przykład piosenka Brygady Kryzys „Ty tylko ty” mówi o Bogu. Z kolei „Centrala”, która „nas ocali” to dla mnie moja Wspólnota.

Na płycie „Pan Krakers” są utwory napisane w latach 80. XX wieku, w zupełnie innej rzeczywistości. Dla dzieci mogą być kompletną abstrakcją.

– One je wszystkie rozumieją. Rozumieją, że milicjant żadnej drogi nie wskaże. Nagrywanie „Gazu na ulicach” i „Spytaj milicjanta” było świetną okazją, by pomówić o historii. Dzieci po raz pierwszy zauważyły wtedy w studiu nagraniowym kartkę na mięso, która wisi tam od początku! Nie mogły się nadziwić: nie było pralki automatycznej? W całym Auchan tylko ocet (śmiech)?

Nie wolały śpiewać piosenek współczesnych?

– To miały być utwory rockowe i punkowe z lat 80. Niektóre propozycje dzieci musiałem odrzucić, np. „Mniej niż zero” Lady Pank. Dzieci bardzo dobrze się bawiły śpiewając „o-o-o-o!”, ale Andrzej Mogielnicki [autor tekstu – przyp. red.] to ktoś inny niż Tomasz Lipiński czy Kazik Staszewski. Na płycie znalazła się też piosenka, której kompletnie bym nie zaproponował, „Para mieszana” zespołu L4. Jednak dzieciom bardzo się podobała – a mają spory wpływ na dobór piosenek.

Według Polskiego Radia, przestaliście ewangelizować, zaczęliście walczyć z systemem.

– Ewangelizacja to głoszenie Dobrej Nowiny, a co jest dzisiaj dla świata „Dobrą Nowiną”? Pieniądze, zdrowie, dobra praca. W tym sensie rzeczywiście nie ewangelizujemy. Dobrą Nowinę głosimy, grając na dużej scenie na Przystanku Woodstock, gdzie młodzi ludzie mogą zobaczyć kochające się rodziny. Najchętniej nie przypinałbym naszej muzyce żadnych łatek, bo przez to nie można dotrzeć do wielu ludzi. Cierpiał na tym przekaz zespołu 2Tm2,3, bo na plakatach ludzie pisali, że to będzie „ewangelizacja”. A jak ktoś chce ewangelizacji, to idzie do parafii, a nie na koncert rockowy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama