Licencja na myślenie

Ian Fleming oferuje czytelnikowi licencję na zabijanie, a John Le Carré na myślenie. Chociaż bohaterowie ich powieści są pracownikami tego samego brytyjskiego wywiadu, dzieli ich wiele.

Reklama

Świat Bonda i świat Smileya stoją na dwóch przeciwległych biegunach gatunku, jakim jest powieść szpiegowska. O ile Ian Fleming podsuwa czytelnikom romantyczną wizję działalności brytyjskich, a szerzej zachodnich służb wywiadowczych, o tyle John Le Carré w swoich książkach brutalnie się z tą wizją rozprawia. Stworzony przez Iana Fleminga przystojny, wysportowany, biegły w sztukach walki i cieszący się wielkim powodzeniem u kobiet agent 007 ma na swoim koncie sporą liczbę trupów. Kiedy uzna to za konieczne, strzela bez wahania, chociaż należy zauważyć, że najczęściej, chociaż nie zawsze, znajduje się wtedy w sytuacji przymusowej.

Niepozorny konkurent Bonda

George Smiley z cyklu powieści Le Carré’a to niepozorny, grubawy mężczyzna noszący drogie, lecz niezbyt dopasowane garnitury. Prawie całe dorosłe życie przepracował w tajnych służbach, w MI6, czyli w wywiadzie zagranicznym. W swoim zawodzie jest mistrzem, w codziennym życiu wiedzie mu się gorzej. Nie używa broni palnej, bo walczy głową. Jego bronią jest błyskotliwy umysł. To tylko podstawowe różnice pomiędzy bohaterami, z których jeden, czyli Bond, stał się ikoną współczesnej popkultury. Agent 007 swoją wieczną młodość zawdzięcza kinu. Popularność filmów z Bondem jest zdumiewająca, mimo że widz z łatwością może przewidzieć, co za chwilę wydarzy się na ekranie. Baśniowe niemal perypetie bohatera przekraczają granice gatunku, zmierzając w kierunku science fiction. Część widzów, która wybrała się ostatnio do kina na znakomitego „Szpiega” Tomasa Alfredsona, oglądała film z pewnym zaskoczeniem, spodziewając się czegoś zupełnie innego. Nie było tu dynamicznej akcji, bójek i spektakularnych pościgów, czyli tego, do czego przyzwyczaiła nas współczesna kinematografia poddana ciśnieniu infantylizacji. Obejrzenie „Szpiega” nawet dla wyrobionego widza wymagało pewnego wysiłku i skupienia. Chwila dekoncentracji w śledzeniu akcji filmu mogła sprawić, że znaczenie kolejnych scen stanie się dla nas zagadką. Wydawało się, że Smiley usiłujący w środku zimnej wojny znaleźć kreta na najwyższym szczeblu kierownictwa Cyrku, czyli brytyjskiego MI6, w interpretacji Gary Oldmana zszedł na ekran wprost z książek Le Carré’a. Twórcy filmu, ekranizując „Druciarza, Krawca, Żołnierza, Szpiega”, jedną z najlepszych książek pisarza, mimo pewnych, chociaż, moim zdaniem, niepotrzebnych zmian, zachowali w pełni ducha literackiego pierwowzoru. A są to powieści, które niełatwo poddają się adaptacji, gdyż najczęściej akcja w nich schodzi na drugi plan. Niewiele z nich odniosło sukces.

Zawód szpieg

Powieści Le Carré’a opisujące działania Cyrku nie tylko doskonale przedstawiają atmosferę czasu zimnej wojny, ale przede wszystkim zadają pytania, z jakimi rzadko kiedy mamy do czynienia w tym, uważanym za podrzędny, gatunku. Smiley obdarzony jest, chociaż właściwiej byłoby raczej napisać obarczony, darem autorefleksji, podważającym celowość jego działań. Nie co do tego, że rację ma przeciwnik, ale czy cel uświęca środki i jak daleko można w tej walce się posunąć, chociażby ten reprezentował tylko zło. Czy szczytny cel usprawiedliwia kłamstwo, oszustwo, zbrodnię i zdradę, jakimi muszą nierzadko posługiwać się tajne służby. A bardziej ogólnie, czy zło może zrodzić dobro. „Czy tak naprawdę jest aż taka różnica między człowiekiem, który świadomie rezygnuje z sumienia, a tym, który nigdy go nie miał” – pyta w eseju opublikowanym w jednym z francuskich tygodników. Smiley wykonuje swój zawód wbrew rzucanym mu pod nogi przez przełożonych przeszkodom, odnosi sukcesy, ale jednocześnie ma wątpliwości. Czujemy, że Le Carré, w przeciwieństwie do Fleminga, uważa działalność wywiadów i szpiegostwo za zajęcie moralnie nie do zaakceptowania. Zastanawiając się, czy zajęcie to jest w ogóle potrzebne, dochodzi do wniosków skrajnych, niemalże rewolucyjnych. W eseju na temat swojej twórczości porównuje ofiarę złożoną w imieniu szpiegostwa z sumienia do tego, co robi dziewczyna „z opowiadania Erika Linklatera, która, chcąc ocalić rodzinę od nędzy, ofiarnie oddaje się prostytucji, gdy to samo można było osiągnąć zwykłą gospodarnością”. Ale czy wtedy cała rzesza twórców szpiegowskich thrillerów miałaby o czym pisać? Chociaż pisarz w wywiadach wielokrotnie zapewniał, że opisywany przez niego Cyrk niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, to faktem jest, że działalność brytyjskich tajnych służb opisuje z niezwykłym autentyzmem.

Załatwiliśmy komunizm

Nic dziwnego. Jego prawdziwe nazwisko to David Cornwell, a zanim zaczął pisać, przez kilka lat pracował w wywiadzie. Najpierw w Austrii, gdzie od 1950 przesłuchiwał uciekinierów zza żelaznej kurtyny, a później w MI5, brytyjskim kontrwywiadzie. Jako członek MI6 od 1960 roku pracował w Bonn, Hamburgu i Berlinie. Oficjalnie był dyplomatą, aż do czasu ujawnienia w 1963 roku tożsamości jego i innych brytyjskich agentów przez Kima Philby’ego, najwyżej ulokowanego w brytyjskich służbach wywiadowczych sowieckiego agenta. „Zdradził mnie Philby. Kiedy byłem w Moskwie w 1988 roku, proponowano mi spotkanie z nim. Oczywiście odmówiłem. Philby był skorumpowanym łajdakiem. – mówił Le Carré w ubiegłorocznym wywiadzie dla telewizji. – Należy pamiętać, że miał on szansę na awans aż na szefa MI6”. Już w powieściach z czasów zimnej wojny Le Carré nie ukrywał swojego rozczarowania kierunkiem, w jakim zmierza Zachód. Konsumpcjonizm, brak ideałów, bezwzględna pogoń za pieniądzem. Czy to wszystko, co Zachód może zaoferować tym, którzy dołączyli do wolnego świata po upadku komunizmu? „To dosyć zabawne, bo ostatnie słowa, jakie wypowiada Smiley w ostatniej książce, w której się pojawił, brzmiały: »Załatwiliśmy komunizm, więc naszym następnym zadaniem będzie rozprawa z ekscesami kapitalizmu«. Uważam, że to prawda” – dodał na zakończenie swojego wywiadu dla telewizji pisarz. Tymi ekscesami czy wypaczeniami systemu zajął się w swoich kolejnych powieściach, pisanych po roku 1989. „Pieśń misji” ujawnia kulisy amoralnej polityki wobec krajów Afryki, w tym wypadku Konga, a w „Wiernym ogrodniku”, który doczekał się, podobnie jak „Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg”, kapitalnej adaptacji filmowej, demaskuje działalność koncernów farmaceutycznych testujących swoje nowe produkty również w jednym z krajów afrykańskich. Ostatnia, wydana w tym roku w Polsce przez wydawnictwo Sonia Draga powieść Le Carré’a „Zdrajca w naszym typie”, opowiada o parze młodych idealistów przypadkowo wplątanych w brutalną rozgrywkę, w której liczy się tylko pieniądz. To niezwykle ostra, bezwzględna i trafiona w czasie analiza skorumpowanego i powiązanego niewidocznymi dla ludzi z zewnątrz węzłami świata polityki i finansjery.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama