Bezsenność majora UB

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Reklama

Lenin – żył, Lenin – żyje, Lenin – będzie żyć.

To Włodzimierz Majakowski. Żył 37 lat, 1893–1930 (tu: samobójstwo albo skrytobójstwo, według niektórych biografów).
Inna jego słynna poetycka fraza, deklamowana na szkolnych akademiach w krajach Układu Warszawskiego i RWPG:

W gadaniach robimy pauzę

Ciszej tam, mówcy!
Dzisiaj ma głos
towarzysz mauzer

(wyjaśnienie dla młodzieży: mauzer to karabin, tzw. powtarzalny, albo pistolet automatyczny)

ściśnijcie światu na gardle
proletariatu palce
.

Albo jeszcze inna fraza, jeszcze słynniejsza:

Dosyć już żyliśmy w glorii
praw, które dał Adam i Ewa.

Zajeździmy kobyłę historii.

(cyt. za: M. Wojciechowski, tłum. A. Słonimski)

_ _ _

Joanna Szczęsna o Andrzeju Mandalianie (1926-2011) („Gazeta Wyborcza”, 26–27.11.2011 r.):

Zafascynowany rosyjską poezją romantyczno- rewolucyjną i poezją pokolenia wojennego stał się jednym ze sztandarowych poetów socrealizmu. Największy rozgłos przyniósł mu przywoływany we wszystkich opracowaniach dotyczących stalinizmu poemat „Do towarzyszy z bezpieczeństwa” napisany specjalnie (!!! – podkr. J.S.) do antologii poświęconej Feliksowi Dzierżyńskiemu:

Serce krzyczało:|
„Patrz,
Patrz w oczy”,
A majorowi chciało się spać,
tyle nocy
niedospanych,
mętnych,
poplątanych,
od dymu ciasnych.
– „Wyprowadzić” –
Rzekł konwojentom i zasnął.

Śpij, majorze,
Świt niedaleko,
Widzisz:
Księżyc zaciąga wartę;
szósty rok już nie śpi Bezpieka,
strzegąc ziemi
panom wydartej

I dalej idzie scena, gdy zmęczonemu przesłuchiwaniem klasowych wrogów majorowi UB objawia się we śnie, by dodać mu sił, sam twórca Czeka.

 

Wielokrotnie dzieciom objawiała się w tamtym wieku i w poprzednich Matka Boska. Tu, majorowi UB – Dzierżyński. Od czego to może zależeć – kto się komu objawia?

„Uważałem, że tu, w Polsce (...) Wielka Utopia (...) zostanie zrealizowana” – tak po latach wyjaśniał Mandalian powstanie tego wiersza ku czci „opiekuna wdów i sierot” (jak sam mówił – ironicznie? na pewno?).

Rozumiem i wiersz i jego wyjaśnienie (i myślę z szacunkiem o losie i późniejszym kierunku życia autora). I wiem, że człowiek ma prawo mieć dwadzieścia parę lat, być idealistą (choć słowo „idealizm” w przypadku młodocianych wyznawców lewackich ideologii – i jakichkolwiek bezbożnych, a stąd i antyludzkich – brzmi wyjątkowo cynicznie). Ale jednak słowo „konwojent”, jego neutralność, jego wybór z wielu możliwych tu słów – robi wrażenie, pokazując skalę, na jaką trzeba było okłamać samego siebie. To jak nazwać otwierających w Auschwitz pojemniki z cyklonem asystentami technicznymi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • refleksja
    08.01.2012 11:09
    Wczoraj akurat (zbieg okoliczności) przypomniała mi się ballada J. Kaczmarskiego nt. B. jasieńskiego. Każdy ma boga takiego na jakiego zasłużył. Jeśli ktoś służy diabłu, ku niemu kiedyś podąży...
    "(...)
    Nagle widzę, żem w raju po lodowej podróży,
    A on - Bóg mój, którego czciłem wam wszak na złość!
    Mam więc Boga takiego, na jakiegom zasłużył,
    A tam trup mój, biedaczek, zmarzł już całkiem na kość.

    Pan zaś spluwa żółtawo, smarka w palce bez chustki
    I na krzesło "stół" mówi, a na stół mówi "stoł",
    Patrzy kucharz niemiecki wraz z kucharzem francuskim
    Jak łososia z kawiorem między zęby już wziął.

    Sok po brodzie mu płynie niewątpliwie czerwony
    Łyka skórę i ości, wyssał oczy i mózg.
    Wszak przez wieki ten łosoś był dla niego wędzony
    A on czekał cierpliwie ciemny bóg pustych ust."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama