Dawnych bali czar

Początków grupy Serenissima Wratislavia trzeba szukać w murach starego zamku w Bolkowie, gdzie przed laty oprócz szczęku rycerskich mieczy zaczęły rozbrzmiewać dźwięki muzyki, a obok lśniących zbroi zawirowały kolorowe suknie. Dziś dolnośląski zespół tańca dawnego znany jest w całej Europie, a nawet w Japonii i Meksyku.

Wojtek za najpiękniejsze uważa stroje niemieckie, z jedwabnego aksamitu. Serenissima dysponuje takimi – wzorowanymi na obrazach Cranacha. Agnieszce podobają się włoskie, jakie nosi często Madonna na obrazach Rafaella. Głowy uczestników dawnych bali też mieniły się barwami – a to za sprawą feerii piór i innych ozdób. Panny nosiły rozpuszczone włosy, czasem z przepaskami. – Na obrazach widzimy prawie zawsze faliste pukle, bo włosy były na co dzień zbierane w warkocze i tak się układały. Pod koniec XV w. zaczęto wzorować się na antyku i na głowach pań pojawiły się antyczne zawoje, z kolorowych materiałów sprowadzanych z Indii czy Chin – opowiada Agnieszka.

Wrocławscy tancerze tłumaczą, że bale, fety miały dla ówczesnych ludzi większe znaczenie niż dla nas dzisiaj. Choćby dlatego, że była to jedyna okazja, by młodzi mężczyźni i kobiety wysokich rodów znaleźli się bliżej siebie, mogli się dotknąć – najpierw tylko przez muśnięcie ręki. Trzeba dodać do tego sekretny język wachlarzy, kody kwiatów, upuszczane i podnoszone w znaczący sposób ozdobne chusteczki. – To była trochę taka gra, teatr – mówi Agnieszka. Ostatecznie jednak wszystkie te zabiegi i zwyczaje związane z balami koncentrowały się na bardzo konkretnym celu: zaaranżowaniu małżeństwa z najodpowiedniejszą osobą.

Zabawa ujęta była w ścisłe reguły. Zamożne damy nie mogły siedzieć samotnie, należało je zabawiać. Z kolei one musiały wiedzieć, jak się zachować, gdy na przykład dwóch naraz kawalerów prosi jedną z nich do tańca, jak grzecznie odmówić, jak konwersować. Umiejętność tańca należała do etykiety dworskiej; rycerz powinien był nie tylko władać mieczem, ale także umieć zachować się na uczcie. Agnieszka przytacza historię pewnego kawalera z XVI w., który przyjechał ponoć na dwór francuski i popisywał się, jak świetnie umie tańczyć. Sprawdzono go. Gdy okazało się, że nie zna tanecznych nowinek, został wyśmiany i musiał zrezygnować z kariery dworskiego urzędnika.

Założycielka zespołu podkreśla wielkie przywiązanie ludzi minionych wieków do zasad savoir-vivre’u, eleganckiego zachowania się. – Arystokracja miała to we krwi. Ludzie nie musieli w czasie balu cały czas myśleć o tym, jak się zachować. Było to dla nich czymś naturalnym, od dziecka uczyli się zasad etykiety. My dziś jesteśmy pod tym względem o wiele ubożsi, brakuje nam umiejętności zachowania się wyrażającego szacunek dla innych.

Kultywując dawne tańce, dawną kulturę, jako Serenissima „smakujemy” różne jej aspekty. Także etykietę, która jest pewnego rodzaju sztuką. Podobnie jak japoński ceremoniał parzenia herbaty, tak i europejska sztuka dobrej zabawy ma swoje piękno. To jest pewna celebracja bycia razem w danym miejscu i czasie Tancerze podkreślają różnicę, jaka istnieje między dawnymi wykwintny mi balami a dzisiejszymi dyskotekami gdzie znika bogactwo subtelnych znaków, spojrzeń i gestów.

– Właściwie nastąpił powrót do tańca pierwotnego plemiennego – mówi Wojciech. Ludzie często nie potrafią już razem tańczyć ale „podrygują” obok siebie, ogłuszeni muzyką, każdy w swoim świecie.

Gimnastyka z gajardami
Mówi się, że dbająca o kondycję i uwielbiająca bale królowa Elżbieta Tudor zaczynała dzień od szybkie gajardy, połączonej z energicznym wyskokami. – Taniec może być świetną gimnastyką. To wspaniały relaks i sposób na rozwój umiejętności ruchowych – twierdzi Agnieszka.

Nie znaczy to, że dawne tańce są jedynie dla krzepkich 20-latków (choć oni też znajdą tu dla siebie godne wyzwania!). Na warsztatach w Anglii Wojtek tańczył kiedyś z 80-letnią uczestniczką zajęć.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

TAGI| KULTURA, MUZYKA, TEATR

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Więcej nowości