Swój chłop w Hollywood

Zdobywca dwóch Oskarów, współpracownik Warner Bros i jeden z filarów muzyki filmowej – Franz Waxman – był chorzowianinem.

Reklama

Twórca muzyki do takich dzieł, jak „Narzeczona Franken­steina” czy „Bulwar Zachodzące­go Słońca” urodził się na Śląsku, w biednej żydowskiej rodzinie. Specjaliści są zgodni, że nie bez wpływu na genialny słuch kompo­zytora pozostał wypadek, któremu uległ jako mały chłopiec.

Poparzył wrzątkiem twarz podczas zabawy w kuchni i w ten sposób poważnie uszkodził wzrok. Jednak ta prze­szkoda nie podcięła mu skrzydeł. Wręcz przeciwnie, po latach Waxman zadebiutował przy realizacji klasyku historii kina – „Błękitne­go anioła” Josefa von Sternberga z Marleną Dietrich w roli głównej. Zajmował się wtedy orkiestracją muzyki, czyli rozpisaniem party­tury na poszczególne instrumen­ty. Ponad dwie dekady później zdobył Oskara, dwa razy z rzędu, co jest niespotykanym osiągnię­ciem. Pierwszą statuetkę przyniósł mu „Bulwar Zachodzącego Słońca” Billy’ego Wildera, drugą „Miejsce pod słońcem” George’a Stevensa.

Zabytkowy piec, przy którym kręcone były ujęcia z dokumentu, znajduje się w kuchni probostwa parafii św. Jadwigi   Marta Sudnik-Paluch Ks. prob. E. Pietryga
Zabytkowy piec, przy którym kręcone były ujęcia z dokumentu, znajduje się w kuchni probostwa parafii św. Jadwigi
Tę wybitną postać kompozytora postanowiło przypomnieć Stowa­rzyszenie Kulturalne Filmowy Cho­rzów. W swoim fabularyzowanym dokumencie „Bulwar Franza Waxmana” pokazuje miejsca związane z twórcą. – Impulsem do działania były organizowane przez nas ob­chody 100. rocznicy urodzin Waxmana – wyjaśnia Marek Kosma Cieśliński, reżyser i scenarzysta. – Zgłębiłem wtedy jego życiorys i okazało się, że jest on pełen dra­matycznych wydarzeń.

Akcja filmu rozpoczyna się w Chorzowie, a następnie po ko­lei przenosi się do miejsc, które odwiedzał kompozytor (m.in. Toszka czy Opola). Oprócz fabula­ryzowanych inscenizacji punktów zwrotnych biografii w filmie znala­zło się miejsce na wywiady z oso­bami, które przybliżają znaczenie postaci Waxmana na hollywoodz­kim firmamencie kompozytorów filmowych.

– Warto podkreślić, że był on nie tylko propagatorem nowego sposobu pisania ścieżki dźwiękowej w filmach, ale także popularyzatorem ogólnie pojętej muzyki współczesnej. Nie tworzył wyłącznie na potrzeby wytwórni – zauważa Marek Kosma Cieśliński. Jednym z miejsc, do którego trafiła ekipa filmowa, było probostwo parafii św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie. Filmowcy znaleźli tam piec kaflowy, który idealnie nadawał się do inscenizacji sceny wypadku. – Ciekaw jestem, ile z tego materiału nakręconego u nas znajdzie się w filmie – zastanawia się ks. Ema­nuel Pietryga, proboszcz. – Ekipa zajęła probostwo na cały dzień, ale wydaje mi się, że potrzebnych będzie tylko kilka sekund.

Chorzowskie fary okazały się kopalnią planów filmowych. Z pa­rafii św. Jadwigi w dokumencie „zagrały” dwie lokalizacje. Póź­niej ekipa przeniosła się do parafii św. Barbary i tam także powstało kilka ujęć.

Premiera dokumentu prze­widziana jest na 15 marca w cho­rzowskim kinie Panorama. Od 16 marca przez dwa tygodnie będą się odbywać dwie projekcje dziennie. – Być może film traf także do za­interesowanych kin studyjnych – przewiduje reżyser.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama