Porzucili sieci

Wydaje się, że mamy do czynienia ze zwykłą sceną z życia rybaków.

Reklama

Dobili właśnie do brzegu, ściągają żagle, jakaś kobieta porządkuje złowione przez nich ryby. I tylko zdumienie może budzić to, że jeden z rybaków padł na kolana przed przechodniem. A przecież nic nie wskazuje na to, by przechodzień był kimś ważnym. Chodzi boso, odziany jest skromnie… XVII-wiecznych malarzy holenderskich uważa się za wielkich specjalistów od pejzaży, martwych natur i tzw. scen rodzajowych, czyli obserwacji życia codziennego zwykłych ludzi. Twórczość Holendrów jest często przeciwstawiana religijnemu malarstwu Włoch i Hiszpanii w tej samej epoce. Malarstwo Jacoba de Weta jest zaprzeczeniem tych sztucznych podziałów.

Tworzył on dzieła religijne, ale malował je „po holendersku”, zachowując styl swych rodaków, unikających malowania nadnaturalnych świateł, złocistych aureol i latających aniołków. Obraz ilustruje ewangeliczną scenę powołania pierwszych apostołów, Piotra i Andrzeja, tak jak czytamy o tym w trzech Ewangeliach: Mateusza, Marka i Łukasza. Można się zastanawiać w takim razie, dlaczego tylko jeden z braci rybaków uklęknął przed Jezusem. Drugi siedzi w łodzi, zajmując się swą pracą. Wydaje się, że autor oparł się tu na Ewangelii według św. Jana. Czytamy w niej, że św. Andrzej był uczniem św. Jana Chrzciciela i w jego otoczeniu poznał Jezusa. Potem zaś powiedział o tym swemu bratu – Szymonowi Piotrowi i przyprowadził go do Pana. Scena byłaby więc swego rodzaju połączeniem przekazu wszystkich Ewangelii. W malarstwie holenderskim sceny ukazujące świętych są szczególnie rzadkie. Protestanci bowiem (a od końca XVI wieku protestantyzm dominował w północnych Niderlandach) odrzucali kult świętych. Jacob de Wet był jednak katolikiem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama