Bartoszewski opowiada "O Żegocie"

20.01. Warszawa (PAP) - "O Żegocie. Relacja poufna sprzed pół wieku" taki tytuł nosi książkowa wersja nagranej przed 50 laty w Instytucie Yad Vashem relacji Władysława Bartoszewskiego o jedynej w okupowanej przez Niemców Europie instytucji państwowej ratującej Żydów od zagłady.

Reklama

"Skoro ocalałem, a tylu innych - znajomych i nieznajomych, Polaków i Żydów - zginęło, powinienem dać świadectwo prawdzie. Zwłaszcza że sporo wiedziałem o wielu wydarzeniach i konspiracyjnych działaniach, bo sam w nich uczestniczyłem (). Żeby nie zginęła pamięć o szlachetnych ludziach. I żeby nigdy nie zapomniano, dlaczego czasem warto narażać własne życie" - wyjaśnia Bartoszewski we wstępie do publikacji.

Zeznania dotyczące funkcjonowania Rady Pomocy Żydom "Żegota" przy Delegaturze Rządu RP na Kraj Bartoszewski złożył w Jerozolimie w 1963 r. Na prośbę tamtejszego Instytutu Yad Vashem, w dwóch kilkugodzinnych relacjach o ratowaniu Żydów w czasie Holokaustu, działacz "Żegoty" wyjawił szczegóły związane z jej konspiracyjnymi strukturami, podejmowanymi przez nią działaniami, a także ludźmi, którzy ją współtworzyli.

"Przedstawiana przeze mnie historia i tak z punktu widzenia władz PRL była niecenzuralna, bo pokazywałem znikomość wysiłków i działań komunistów w porównaniu do środowisk autoryzowanych i finansowanych przez rząd RP w Londynie. Miałem poczucie odpowiedzialności, więc świadomie upraszczałem lub pomijałem pewne kwestie. Nie wiedziałem, czy osoby zaangażowane w działania, o których mówiłem, chciały, by je wymieniać, a były to czasy, kiedy nie tak łatwo było się z każdym skomunikować. Dlatego też moje ówczesne wystąpienie należy traktować jak dokument epoki, nie jako materiał dowodowy, lecz pomocniczy" - tłumaczy Bartoszewski.

Książka "O Żegocie" opatrzona jest wstępem autorstwa Bartoszewskiego, jego przypisami, a także biogramami osób zaangażowanych w działalność Rady Pomocy Żydom.

Premierę publikacji wydanej nakładem PWN zaplanowano na 23 stycznia.

Patronat honorowy nad książką sprawują: Muzeum Historii Polski, Muzeum Historii Żydów Polskich i Żydowski Instytut Historyczny. Patronem medialnym publikację objął współtworzony przez PAP i MHP portal historyczny www.dzieje.pl.

Rada Pomocy Żydom "Żegota" powstała 4 grudnia 1942 r. z przekształcenia utworzonego 27 września 1942 r. w okupowanej przez Niemców stolicy Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom. Założono go z inicjatywy Zofii Kossak-Szczuckiej, działaczki konspiracyjnego Frontu Odrodzenia Polski oraz Wandy Krahelskiej - Filipowiczowej, członkini PPS.

Działając w skrajnie trudnych warunkach, od jesieni 1941 r. obowiązywało niemieckie rozporządzenie o stosowaniu kary śmierci wobec osób, które pomagały Żydom, "Żegota" udzieliła wsparcia materialnego około 4 tys. osób, ponadto zdobywała dokumenty (ok. 50 tys.), szukała mieszkań i kryjówek dla uciekinierów z gett, w miarę możliwości starała się również zapewnić im opiekę medyczną. Dzięki wysiłkom Ireny Sendlerowej i jej referatu opieką udało się objąć 2,5 tys. żydowskich dzieci wyprowadzonych z warszawskiego getta.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Stanisław_Miłosz
    20.01.2013 14:05

    Bartoszewski: "Miałem poczucie odpowiedzialności, więc świadomie upraszczałem lub pomijałem pewne kwestie."

     

    Czy do tych uproszczonych i pominiętych kwestii zaliczył również swoje zwolnienie z Aschwitz ze wględu na zły stan zdrowia?

     

    Warto by profesor Bartoszewski dziś to wreszcie wyjaśnił. Przecież gdyby nie ta jakżesz ludzka wrażliwość Niemców na jego niedomagania, nie było by potem
    komu składać raportów, w tym z działalności Żegoty.
    Poczucie odpowiedzialności tego wymaga. A i czasy są dziś takie, że już może, bez obaw, że komuś zaszkodzi.

     

  • Maluczki
    20.01.2013 18:37
    Dlaczego nie zapytali Zofii Kossak-Szczuckiej, która tworzyła Żegotę, a która po wojnie była na Zachodzie?
  • Mirosław Kraszewski
    01.02.2014 11:29
    Berlin: Przy okazji zwiedzania pomników warto na pewno wspomnieć martyrologię wielu milionów Polaków z rak niemieckiego rządu III Rzeszy, przy Pomniku Martyrologii Narodu Polskiego. Ale nie można go znaleźć. Po prostu go nie ma…

    Nie ma nawet planow, pomimo tego, że nawet w samym Centrum znalazły się miejsca dla upamiętnienia martyrologii innych narodów. Z pominięciem narodu polskiego. Komu to zawdzięczamy? Pytanie wydaje się być retoryczne.

    Dlaczego Pan Władysław Bartoszewski, który zabiegał w Berlinie o budowę pomników martyrologii narodu żydowskiego, pomnika martyrologii niemieckich homoseksualistów, nawet wraz z premierem Tuskiem doprowadził do budowy pomnika martyrologii narodu niemieckiego, będącej skutkiem wypędzeń, czyli nieprzedawniającej się zbrodni przeciwko ludzkości z rak Polaków, jakim jest Muzeum Wypędzeń, dlaczego ten aktywista, który zabiegał również i wziął od Sinti i Romów jako profesor 15 tysięcy Euro za wstawianie się w sprawie budowy pomnika martyrologii Cyganów przez izraelskiego rzeźbiarza, Dani Karavan, nie zajmuje się budową pomnika martyrologii narodu polskiego z rąk Niemców, niemieckiego rządu III Rzeszy?

    Dlaczego? – Można się tylko domyślać, ponieważ nie ma na to pytanie odpowiedzi. Ja osobiście i zasadnie traktuję to jako umyślne, więc antypolskie zaniechanie. Faktem jest tylko to, że takiego pomnika nie ma, nie ma o tym pamięci, oraz to, że Polacy jako grupa etniczna nie dali jeszcze panu Bartoszewskiemu pieniężnej nagrody, jak to zrobili Cyganie (Sinti+Roma) – 15 tysięcy Euro za ukierunkowane starania o realizację pomnika.

    Wprawdzie W.Bartoszewski jako pełnomocnik premiera Tuska ds. dialogu międzynarodowego koordynuje prace nad zagospodarowaniem budynku byłej polskiej ambasady w Berlinie, lecz od chwili jego mianowania jako nadzorcy w roku 2008 nie ma żadnej informacji na ten temat, nawet o tym, co stało się z dziesiątkami milionów Euro, które zmieniły właściciela wskutek gospodarowania przez osobę nie posiadającą w życiorysie wykształcenia uprawniającego go do zarządzania czymkolwiek, czegokolwiek, gdziekolwiek (nawet zwierzętami futerkowymi). Na terenie działki o powierzchni ponad 4 tys. metrów kw. położonej na centralnym bulwarze niemieckiej stolicy Unter den Linden, w pustym budynku, w którym do lipca 2000 roku mieściła się ambasada RP jest zapewne miejsce na prowizoryczną audiowizualną instalację i dokumentację w polskiej sprawie. Choćby na fasadzie budynku. Tak jak to zrobiła organizacja Greenpeace 8 listopada 2009 w swojej sprawie. Ale do tego trzeba trochę szkoły i wykształcenia.

    PS. Organizacje Sinti i Romów w Niemczech i w Polsce zostały poinformowane o tym, że pan Władysław Bartoszewski, który brał od nich pieniądze jako profesor, profesorem nigdy nie był i nie jest – a pomnika jak nie było, tak nie ma. Zarysowywały się tylko jakieś prace budowlane. Ja nigdy nie słyszałem o tym, żeby komuś udało się oszukać Cyganów, nawet o tym żeby takiego oszustwa spróbował, lub o tym pomyślał. Oszukanie Cygana potraktowane by było jako plama na honorze tego narodu. Nie wiem, czy pan Bartoszewski oddal dobrowolnie Cyganom (Romom i Sinti) ich pieniądze, ale wiemy z prasy, ze otrzymał ochronę BOR. Dużo później podjęto jednak budowę tego pomnika i dokończono.

    Natomiast powołując się na rzecznika biskupa, Biskupstwo w Essen rozważa w zamkniętym gronie podjecie kroków w sprawie posługiwania się fałszywym tytułem "Profesora doktora" i w sprawie pieniędzy, 5000 Euro które pan Władysław Bartoszewski dostał jako fałszywy profesor doktor w formie nagrody „Heinrich-Brauns-Preis”, licząc chwilowo na jego uczciwość jako zadeklarowanego katolika.

    A o Pomniku Martyrologii Narodu Polskiego w Berlinie ani widu ani słychu – za sprawą zdolnego aktorsko naturszczyka, imitatora profesora i jego przedsięwzięć lub zaniechań.
  • Mirosław Kraszewski
    01.02.2014 11:34
    Dlaczego redakcja Gościa Niedzielnego nie wyjaśniła tego, czy Pan Władysław Bartoszewski wyrzekł się wiary Katolickiej - dokonał aktu apostazji przed przyznaniem mu honorowego obywatelstwa Izraela?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama