Kustosz polskiej pamięci

Jeden człowiek zachował i przywrócił nam pamięć o Madonnach Kresowych.


Reklama

Doktor Tadeusz Kukiz (ojciec Pawła, znanego muzyka) ich śladów szukał wszędzie. Na trop jednej trafił w Krakowie, innej w Londynie. Ale najwięcej wizerunków i figur Madonn odnalazł na Dolnym Śląsku. Polacy wywiezieni z Kresów zabierali je ze sobą, choć władza sowiecka zabraniała. W nowych, małych ojczyznach wizerunki łaskami słynące pozwalały im choć trochę poczuć się jak w domu. Dla Tadeusza Kukiza poszukiwanie kresowych Madonn stało się dziełem życia. Za to dzieło – spisane w dwóch tomach – został właśnie uhonorowany mianem Kustosza Pamięci Narodowej.


Za „propagandę antysowiecką”


Dzieciństwo spędził w województwie tarnopolskim. Po wkroczeniu Sowietów rodzina Kukizów została wywieziona do Kazachstanu. Bez ojca. Matka Tadeusza – Anna ostatni raz widziała męża w piwniczce willi zajętej przez NKWD w Łopatynie. Dopiero pół wieku później radziecki Czerwony Krzyż oficjalnie poinformował, że Marian Kukiz, przodownik polskiej Policji Państwowej, został skazany na śmierć za „propagandę antysowiecką”. Wyrok wykonano w lwowskim więzieniu 26 czerwca 1941 roku.
Matka z dwojgiem dzieci przeżyła gehennę wywózki w bydlęcym wagonie, a potem katorżniczej pracy na budowie elektrowni. Mieszkali w szałasie na kazachskim stepie, potem w ziemiance. Tadeusz chorował na czerwonkę i dur plamisty. Do Polski Kukizowie wrócili dopiero w 1946 r. Na Śląsk Opolski. Kresy pozostały jednak głęboko w sercach. 
Tadeusz Kukiz po ukończeniu studiów medycznych przez niemal 30 lat prowadził w Niemodlinie (woj. opolskie) oddział chorób wewnętrznych i kierował kołem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Ale każdą wolną chwilę poświęcał podróżom i pasji „tropienia” sakralnych zabytków kresowych. – Stał się jednoosobową instytucją, która zrobiła dla zachowania tego dziedzictwa więcej niż cały aparat państwa – mówi Maciej Wojciechowski, autor filmów o Kresach.


Nie jesteś repatriantem…


W nowym polskim serialu „Mała matura”, którego akcja rozgrywa się bezpośrednio po wojnie, nauczyciel grany przez Marka Kondrata poprawia swojego ucznia, repatrianta przybyłego do Krakowa: „Repatriant to ktoś, kto wraca do domu. Ty swój dom zostawiłeś we Lwowie. Nie jesteś repatriantem, tylko uchodźcą”. Takie też były odczucia tysięcy Polaków zmuszonych do wyjazdu, z którymi rozmawiał Tadeusz Kukiz, zbierając materiał do książek. – Sowieci doskonale wiedzieli, że Polacy nie będą chcieli się rozstawać ze swoim dziedzictwem, dlatego ustawiali warty przy kościołach – opowiada Kukiz. Używano wymyślnych forteli, by oszukać okupanta. Najczęściej proboszczowie podmieniali łaskami słynące wizerunki na inne. Tak udało się wywieźć słynny obraz Matki Boskiej Łopatyńskiej. Starano się nie zostawiać śladów, a obrazy wywozić w bardzo różne miejsca. Dlatego ich poszukiwanie polegało nie tyle na kwerendzie dokumentów, co na rozmowach ze świadkami, którzy nieraz dopiero po latach decydowali się mówić. 


Jak Indiana Jones


Pierwsza część książki Tadeusza Kukiza „Madonny Kresowe” ukazała się w 1997 r., drugą 4 lata później wydało Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”. Do tego trzeba dodać dziesiątki publikacji w prasie krajowej i polonijnej. Poznaliśmy dzięki nim losy ok. 140 wizerunków i figur. Większość szczęśliwie odnalezionych, choć 2 obrazy skradziono, jeden strawił pożar, a 5 przekazano z powrotem na Kresy (do Czukwi, Mościsk, Chodorowa, Sarn i Krystynopola). 
Śladów obrazów i figur autor szukał w dokumentach, śledził wszystkie publikacje wydawane przez środowiska kresowiaków. Ale to, co robił Tadeusz Kukiz, nie przypominało pracy archiwisty czy historyka sztuki sakralnej. Raczej detektywa, czasem dziennikarza śledczego. Sam śmieje się, że drobiazgowo przepytywał nawet swoich pacjentów pochodzących z Kresów. W poszukiwaniach pomagała ogromna wiedza (potrafił zadawać właściwe pytania), ale niezbędny był także łut szczęścia. Jak w Krakowie, gdy przypadkiem 
dr Kukiz trafił na lwowski obraz Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. – W klasztorze franciszkanów trwał remont. Jak często w takich przypadkach bywa, sporządzono prowizoryczny ołtarz, na którym pojawił się obraz na co dzień nie eksponowany. Okazało się, że to Madonna z kościoła franciszkanów we Lwowie! – wspomina. Z drugiej strony nie była to sytuacja nadzwyczajna. Po latach spotkań i rozmów T. Kukiz stwierdza, że sami księża, których nagabywał, najczęściej byli bardzo słabo zorientowani w tym, co posiadają w swoich świątyniach.


Kult się rozwija


Sam, mówiąc o swoich książkach, zastrzega, że nie są to publikacje spełniające wszystkie niezbędne wymogi, jeśli chodzi o profesjonalne badanie kultu poszczególnych wizerunków. Tyle że oprócz niego nikt podobnych opracowań nie pozostawił. Historycy sztuki przyjęli więc prace kolegi amatora z ogromnym zainteresowaniem. I trudno się dziwić.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama