Miłość niemożliwa

Psychiczny defekt czy lenistwo? Największym wrogiem Obłomowa jest jego własna natura.

Reklama

Dziś nazywamy to stanem depresyjnym lub przesileniem wiosennym. Gdy jednak trwa ono cały rok, szukamy bardziej pojemnej nazwy na niemoc, apatię, niezdolność do podejmowania jakichkolwiek decyzji.

Na otwarcie małej sceny w dolnym foyer teatru Syrena wybrano spektakl „Obłomow”, stanowiący adaptację głośnej powieści Gonczarowa. To od postawy bohatera wziął początek w językowym obiegu termin „obłomowszczyzna”, a sam bohater był nazwany rosyjskim Hamletem.

Spektakl jest zaledwie wyimkiem powieści, koncentrując się na rodzącym się wzajemnym uczuciu Obłomowa i Olgi, które nie ma szans spełnienia.

Lęk przed miłością i jej konsekwencjami. Jakimi? Sam Obłomow nie byłby w stanie sprecyzować. Niewątpliwie związek z Olgą wymagałby od niego stanu aktywności, choćby wyrzucenia starego, wygodnego szlafroka i opuszczenia równie wygodnego łóżka.

Sprzeciwiałabym się więc porównywaniu Obłomowa do Hamleta, który na pytania „Być albo nie być” odpowiada zdecydowaną reakcją wobec zbrodni, obłudy, kłamstwa, gotów wymierzyć karę winowajcom. Więcej na ten temat mógłby powiedzieć Wojciech Malajkat, wykonawca roli Obłomowa, który wielokrotnie grał Hamleta. I tam, i tu jednak ofiarą staje się kobieta.

W rolę Olgi zaskakująco trafnie wcieliła się Olena Leonenko, znana głównie jako wykonawczyni rosyjskich romansów. W olśniewających kreacjach autorstwa Doroty Kołodyńskiej subtelnie prowadzi dialog z mężczyzną niegotowym do podjęcia uczuciowej relacji.

Spektakl w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej wydobywa wszystkie niuanse tekstu. Jego głównym walorem jest kolejna niekonwencjonalna kreacja Wojciecha Malajkata, przypominająca najlepsze teatralne role tego aktora.

Znakomitym pomysłem jest obsadzenie w roli lokaja młodego energicznego Kamila Mrożka, który pełni tu niemal rolę antycznego chóru.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama