Marcelino podbił świat (Trzeci)

Tych filmów nie mogliśmy obejrzeć na naszych ekranach, chociaż cieszyły się olbrzymią popularnością wśród widzów. Dlaczego? Bo nie powstały w Europie ani Stanach Zjednoczonych.

Reklama

Zostały nakręcone w Brazylii, Meksyku, na Filipinach czy innych, bardziej egzotycznych zakątkach świata. Filmy stamtąd cieszą się zainteresowaniem naszych dystrybutorów tylko okazyjnie, najczęściej pokazywane są na specjalnych przeglądach czy festiwalach. W przypadku filmów podejmujących tematykę religijną sytuacja jest jeszcze gorsza. Tylko wyjątkowo jakiś film tego gatunku trafi na płyty DVD. W telewizji ani w kinach też ich nie uświadczymy. Jednym z nielicznych wyjątków była meksykańska „Cristiada”, która nawet mimo rozgłosu miała poważne problemy z rozpowszechnianiem w kinach. Paradoksalnie wiele z tych filmów, i to cieszących się największą oglądalnością w kraju produkcji, zainspirowanych zostało wątkami spopularyzowanymi w kinie europejskim, podejmującym, chociaż rzadko, tematykę religijną. Dotyczy to przede wszystkim krajów, w których katolicyzm odgrywał i odgrywa ważną rolę w życiu mieszkańców. Zresztą ich przesłanie okazuje się na tyle uniwersalne, że trafiają do wszystkich. Oczywiście wątki te ulegają przekształceniom, dostosowaniu do lokalnych warunków, a bohaterowie zostają przeniesieni do miejsc bliskich tamtejszej widowni. Często w stosunku do pierwowzoru zmienia się również czas przedstawianych na ekranie wydarzeń, jeżeli dotyczy to bohaterów fikcyjnych. Jednak zawsze pozostaje mniej lub bardziej wyraziste przesłanie. Nie można zaprzeczyć, że są to produkcje o charakterze rozrywkowym, ale pozbawione charakterystycznych dla współczesnego kina atrybutów w postaci eksponowanej na ekranie przemocy.

Marcelino po brazylijsku

Nakręcony w 1955 r. w Hiszpanii „Marcelino, chleb i wino” węgierskiego reżysera Ladislao Vajdy jest przykładem swoistej kolonizacji Trzeciego Świata przez postać stworzoną przez hiszpańskiego pisarza José Maríę Sáncheza Silvę. Film Vajdy, wyróżniony w Cannes katolicką nagrodą OCIC i Srebrnym Niedźwiedziem w Berlinie, okazał się największym sukcesem komercyjnym w historii hiszpańskiej kinematografii, był też pierwszym hiszpańskim filmem, który zdobył popularność w USA i na całym świecie. Już trzy lata po premierze doczekał się swego remake’u, co prawda nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Gdzie? W Brazylii. W styczniu 1958 r. TV Tupi, będąca wtedy pionierską i największą stacją telewizyjną w Brazylii i Ameryce Południowej, rozpoczęła emisję serialu telewizyjnego opartego na powieści Sáncheza. Czarno-biały serial był dziełem Luiza Gallona i Silasa Roberga, twórców specjalizujących się w produkcji popularnych filmów dla telewizji. Popularność serialu przeszła wszelkie oczekiwania, a odtwórcy głównych ról stali się idolami widowni.

Niektórzy z nich, jak np. występujący w roli ojca przełożonego Dionísio Azevedo, odegrali ważną rolę w historii brazylijskiej telewizji. W roli tytułowej wystąpił Valdir Galdi. Jak się okazało, była to w jego biografii jedyna filmowa kreacja, bo później słuch o nim zaginął.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama