Zróbcie raban

O tym, czy powinniśmy szykować stypę po śp. muzyce chrześcijańskiej z ks. Piotrem Osińskim

Reklama

Marcin Jakimowicz: Czy muzyka chrześcijańska już umarła?

Ks. Piotr Osiński: Skądże znowu! Uważam wręcz przeciwnie: nadchodzi wiosna, renesans tej muzyki. Jest ona coraz lepsza, bardziej profesjonalna, porywająca. Przeżywamy na razie czas snu, słodkiej drzemki. Pora na wielkie przebudzenie.

To dlaczego nie słychać nowych debiutujących kapel? Na rynku świeckim pozostali ci, którzy i tak świetnie daliby sobie na nim radę. Luxtorpeda, Maleo – starzy wyjadacze. Nie usłyszymy w Trójce świetnej Magdy Frączek. Co robimy źle?

Kluczem do tego, by debiutujące zespoły zaistniały, jest współpraca kapłanów z młodymi. Bardzo brakuje nam dobrze wyposażonych salek muzycznych, w których młodzi mogliby grać. Trudno się dziś umawiać z kumplami na mecz z zastrzeżeniem: „Ty przynosisz jedną bramkę, a ja drugą”. Młodzi grają na orlikach. Brakuje nam bardzo takich muzycznych parafialnych orlików. Najlepszymi ekspertami od muzyki są dziś ludzie młodzi. Świetnie znają muzykę. Biegają ze słuchawkami na uszach, śledzą i aktywnie uczestniczą w telewizyjnych muzycznych show wyłapujących talenty. Jeśli kapłan pomoże im się przebić, zainwestuje w dobry sprzęt, to sukces murowany…

Doskonałym przykładem jest Strona B., zespół „znikąd”. Na jego drodze stanął ksiądz, który wsparł członków grupy duchowo i materialnie. Efekt? Wygrany warszawski festiwal „Debiuty”, świetna płyta, koncert za koncertem. Sami opowiadają: „Na wsi, gdzie króluje disco polo, a muzyki w szkole uczy polonistka, nie ma szans na tzw. robienie kariery. Na szczęście Bóg postawił na naszej drodze ks. Arsena”. I tak dalej…

Dokładnie o takiej współpracy mówię. To sprawdza się w praniu. Dziś Strona B. gra jako gwiazda, szykuje nową płytę. W Polsce mamy dziesiątki tysięcy młodych (mówię to z całą odpowiedzialnością), którzy mają kontakt z muzyką chrześcijańską (przez oazy, pielgrzymki, wspólnoty) i bardzo chcieliby grać. Czego potrzebują? Zapalnika. Kogoś, kto pomoże im awansować do wyższej ligi. To działa jak w sporcie. W pojedynkę nie wygrasz. Musisz mieć wsparcie trenera, kogoś, kto pomoże ci wyszukać sponsora na zakup perkusji, sprzętu, mikserów. Jestem pewien: dobrze wyposażona salka muzyczna będzie przyciągała młodych, nieustannie tętniła życiem. Zespołom, z którymi współpracowałem, zostawiałem zawsze „w testamencie” dwie wskazówki: po pierwsze – nie ma próby bez modlitwy, po drugie – nie możecie funkcjonować bez kapłana, który będzie czuwał nad wiernością Jezusowi i Kościołowi.

Wielu moich znajomych ze sceny muzyki granej przez chrześcijan chciało przebić się na rynek świecki. Bezskutecznie. To, co przychodziło im dotąd łatwo, od chwili gdy zaczęli śpiewać o Bogu, stało się niewykonalne. Zrezygnowani przestali grać…

Rozumiem ich zniechęcenie. Artysta potrzebuje rykoszetu – sygnału, że to, co robi, rezonuje, dociera do publiczności. Bez tego sprzężenia zwrotnego łatwo wpaść w depresję. Jeśli artyści nie są zapraszani na koncerty jedynie dlatego, że zmienili treść swego przekazu, mogą poczuć rezygnację, załamanie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • bua
    06.02.2014 19:12
    Zapraszam do nas:
    http://hold.art.pl/
    porządny katolicki zespół.
  • gut
    06.02.2014 20:14
    Barrrdzo fajny temat. :-)
  • Bolek
    06.02.2014 22:09
    No, to mam pytanie: Czy podczas tego "renesansu" wykopią wreszcie tego Joszkobrodę z tymi jego fujarkami? - (z całym szacunkiem do Joszki Brody, ale nie wszyscy lubią słuchać ciągle tego samego).
  • Katolik311
    12.02.2014 14:42
    Zawsze uważałem że mamy bardzo zdolną młodzież ,ale bez pomocy dorosłych trudno jest coś zrobić .Osiem lat temu postanowiłem tym młodym ludziom pomóc kupiłem instrumenty nagłośnienie urządziłem salę prób i postawiłem jeden warunek -tworzycie własną muzykę dla Chwały Bożej .Efekty były niesamowite powstało masę utworów,które zostały docenione przez jury na wielu festiwalach piosenki religijnej, niemalże w całej Polsce. Taka była moja strategia twórcza ,do której ich przekonywałem- pokażcie na festiwalach że jesteście dobrzy ,to będziecie zapraszani do grania .Niestety pomyliłem się bardzo ,mimo że młodzież triumfowała czternastokrotnie nigdy nie została zaproszona do zagrania koncertu na imprezie o charakterze religijnym .Już kończę ,nikogo za taki stan rzeczy nie obwiniam,po prostu tak już jest. Alleluja i do przodu
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama