Koszmar oczami dziecka

Srulik uciekł z getta. Przeżył tylko dzięki wytrwałej pomocy dobrych ludzi. Polskich chłopów. 


Sławne filmy „Lista Schindlera”, „Pianista” i „W ciemności” zostały oparte na faktach. Również Pepe Danquart, niemiecki laureat Oscara za krótkometrażówkę „Schwarzfahrer”, swój film oparł na historii, która wydarzyła się naprawdę i którą w swojej książce „Biegnij, chłopcze, biegnij” przedstawił Uri Orlev. Pisarz, który sam jako dziecko przeżył getto i obóz Bergen-Belsen, oparł książkę na wspomnieniach Yorama Fridmana, mającego w chwili ucieczki z getta
8 lat. Wydarzenia, jakie oglądamy w filmie, reżyser przedstawia więc z perspektywy dziecka zmuszonego walczyć o przetrwanie w skrajnie niesprzyjających warunkach. 


Jurkowi Staniakowi, bo pod takim przybranym nazwiskiem będzie tułał się później po wsiach, w ucieczce z getta pomógł bezimienny chłop. I to on, kiedy wywiózł go już w bardziej bezpieczną okolicę, poradził mu: „Biegnij, chłopcze, biegnij”. Jurek skorzystał z rady. Początkowo wraz z innymi dziećmi, uciekinierami z getta, znajduje schronienie w lesie. Dzieci żywią się byle czym i kradną żywność z gospodarskich zagród. Jednak Jurek nie przetrwałby zimy, gdyby nie pomoc chłopki, do której domu zapukał kompletnie wyczerpany. To ona nauczyła go modlitw i podstawowych zasad katolickiej wiary, bo jedyną szansą przeżycia było dla niego wyzbycie się swojej żydowskiej tożsamości. Przez dwa lata chłopiec będzie wędrował po wsiach, szukając pracy i dachu nad głową. Na swej drodze spotka dobrych i złych ludzi, wpadnie nawet w ręce niemieckiej policji. Przeżyje dzięki inteligencji, odporności, hartowi ducha i pomocy bezimiennych mieszkańców okolicznych wiosek, którzy ryzykowali przecież życiem, by mu pomóc. To trochę inny obraz niż w „Pokłosiu”, i do tego zrealizowany przez niemieckiego reżysera. 
Szczególnie wstrząsającego wymiaru nabierają końcowe sceny, jakich w filmach o podobnym temacie chyba jeszcze nie oglądaliśmy. Rozgrywają się już po wojnie, kiedy Jurek znalazł swoje miejsce w polskiej rodzinie, która przyjęła go pod swój dach. Czuje się członkiem rodziny, chodzi ze wszystkimi do kościoła, pracuje z nimi i bawi się z dziećmi. Wydaje się, że otoczony miłością głęboko wtopił się w krajobraz wiejskiego życia i zapomniał o swoich żydowskich korzeniach. W chwili kiedy do gospodarstwa zbliża się czarna limuzyna, chowa się. Powraca strach, jakiego doświadczał w czasie swojej dziecięcej wędrówki w czasie wojny. Czuje, że dzieje się coś niezwykłego, co może zburzyć jego poukładane już teraz życie. I nie myli się. Z samochodu wysiada elegancko ubrany mężczyzna, który bez ceregieli oświadcza, że zabiera go z sobą. Przedstawia się jako wysłannik organizacji poszukującej żydowskich sierot, które przeżyły wojnę. Teraz mają trafić do żydowskiego sierocińca. Chłopak, który w czasie wojny stracił ojca i matkę, odmawia. Nie chce po raz kolejny przeżywać straty tego, co pokochał i co dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Przeżywa szok. Podobnie jak widz. Reżyser nie poszedł na ustępstwa, przedstawiając wydarzenia z tym związane w sposób drastyczny i jednocześnie wiarygodny.


Biegnij, chłopcze, biegnij, 
reż. Pepe Danquart, wyk.: Andrzej Tkacz, Kamil Tkacz, Zbigniew Zamachowski, Mirosław Baka, Olgierd Łukaszewicz Francja/Niemcy/Polska, 2012


«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja