Ballady pełne miłości

Jego refleksyjne piosenki nie miały w sobie nic z protest songów, a jednak stały się powiewem wolności w zniewolonym, komunistycznym świecie. 90 lat temu urodził się Bułat Okudżawa.

Fenomen jego popularności trafnie ujął po latach Andrzej Sikorowski z grupy Pod Budą w piosence „Żal za Bułatem O.”: „Zawsze śpiewał po cichu bez złości/ Chociaż czasy leciutkie nie były/ Bo w balladzie im więcej miłości/ Więcej siły”. Tę siłę w trudnych czasach czerpali od Okudżawy także Polacy, którzy jego „Modlitwę François Villona” śpiewali we własnym języku. Pamiętam twórczość rosyjskiego artysty odtwarzaną z domowego magnetofonu podczas stanu wojennego. Było w jego głosie coś kojącego – jakby chciał powiedzieć, że cała ta polityczna otoczka jest mało ważna. Że liczy się co innego: Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę, a gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wić, zwołam wiernych przyjaciół i serce przed nimi otworzę... Bo doprawdy – czyż warto inaczej na ziemi tej żyć?

Po prostu poeta

Swoje utwory wykonywał po rosyjsku, choć był synem Ormianki i Gruzina. Oboje byli zagorzałymi komunistami, ale – jak to w Związku Radzieckim bywało – oboje też stali się ofiarami budowanego przez siebie systemu. Ojciec, sekretarz lokalnego komitetu partii, został rozstrzelany w 1937 r., matka spędziła w łagrze 18 lat. W czasie wojny 18-letni Bułat zgłosił się jako ochotnik do wojska. Był kilkakrotnie ranny, a cały ten czas wywarł ogromne piętno na jego późniejszej twórczości, w której tupot wojskowych butów będzie wielokrotnie powracał. Po zakończeniu wojny pracował najpierw fizycznie, ale eksternistycznie zaliczył szkołę średnią i podjął studia na wydziale filologicznym uniwersytetu w Tbilisi. Następnie był nauczycielem w wiejskiej szkole w okolicach Kaługi. Na fali odwilży wstąpił do partii. W 1956 r. wróciła z zesłania i została zrehabilitowana jego matka, a on sam ponownie zamieszkał w Moskwie, gdzie – początkowo w gronie przyjaciół – prezentował swoje pierwsze próby poetycko-muzyczne. Wiersze śpiewał, akompaniując sobie na gitarze, choć na tych przyjacielskich spotkaniach pojawiało się także pianino.

Nie nazywał siebie kompozytorem ani pieśniarzem, lecz po prostu – poetą. „(...) siedzieliśmy wszyscy, skuleni, wokół pianina, w łopocie serca, w przejmującej radości, w cieple ludzkim, ba – gorąco ze szczęścia nam było – i Bułat nam śpiewał swoje piosenki głosem, który przechodzi człowiekowi przez serce – jak przez głośnik – jakby to serce nasze samo śpiewało...” – wspominała po latach Agnieszka Osiecka, dobra znajoma Okudżawy. Jego wiersze były najpierw dostępne tylko w drugim obiegu, stopniowo jednak zdobywały coraz większą popularność. Wraz z nią rosła też nieufność aparatu partyjnego do pisarza. Tolerowano go, bo nie pisał wprost o bieżących sprawach, ale pupilkiem władzy nigdy nie był i sam coraz bardziej od niej się dystansował. W tworzonych przez siebie powieściach historycznych, których akcję osadzał najczęściej w XIX wieku, bohaterami czynił romantycznych buntowników, walczących przeciw rozmaitym tyranom.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja