Gdzie jest mechanik?

Poruszający jest w nowych wierszach Rymkiewicza obraz odradzającej się przyrody, wpisanej w nieustanne koło narodzin i śmierci. Ale jeszcze bardziej poruszające jest pytanie o przyczynę takiego biegu rzeczy, o jego wewnętrzny mechanizm.

Reklama

Każda nowa książka Jarosława Marka Rymkiewicza stanowi wydarzenie w świecie literackim. Dotyczy to zarówno jego znakomitej eseistyki, jak i poezji. A jednak o nowym tomie wierszy „Pastuszek Chełmońskiego” jakoś dziwnie cicho w mediach. Czy przyczynił się do tego brak politycznej poprawności pisarza, który nie dość, że jest w konflikcie z „Gazetą Wyborczą”, to jeszcze ośmiela się pisać wiersze o Smoleńsku?

Jaśminy bez przyczyny

Jeśli tak faktycznie jest, to wielka szkoda. Bo po „Pastuszka” warto sięgnąć z kilku powodów. Najpierw dlatego, że to pierwsza od ośmiu lat książka poetycka Rymkiewicza, która nie jest kompilacją, tylko nowym zbiorem wierszy. Po drugie dlatego, że – po śmierci Różewicza – autor „Zachodu słońca w Milanówku” pozostał bodaj najwybitniejszym polskim poetą spośród żyjących. Po trzecie dlatego, że utwory wybitnych pisarzy zbliżających się do osiemdziesiątki są zazwyczaj głęboko poruszające. Pod koniec życia poeci zwykle zrywają maski, odrzucają sztuczne pozy, a pytają o to, co najważniejsze – o wieczność. Późny Herbert, Miłosz, Iwaszkiewicz czy nawet Szymborska – także mierzyli się z tym, co ostateczne. Odpowiedzi na najistotniejsze pytania dawali bardzo różne. Czasem też celowo zawieszali głos, kładli palec na usta. A jak to jest u Rymkiewicza? Posłuchajmy wiersza „Jaśminy” z najnowszego tomu: W czerwcu wszędzie kwitną jaśminy Tu przy płocie a tam przy domu I to nie ma żadnej przyczyny Jeśli ma – to nieznaną nikomu Krąży koło uplecione z kwiatów Wielkie koło czarnych os i trzmieli To w zaświaty a to znów z zaświatów Słodki zapach trumny i pościeli To są chyba jakieś mechanizmy Coś pojawia się tu – potem znika Słodki zapach czarnej zgnilizny Ale gdzie jest głowa mechanika Nie ma ręki która szarpie powrozy Wielkie koło czarnej niepamięci Czarne trzmiele w środku sklerozy I mój mózg też w tym kole się kręci. Poruszający jest ten obraz odradzającej się przyrody, wpisanej w nieustanne koło narodzin i śmierci. Ale jeszcze bardziej poruszające jest w tym wierszu pytanie o przyczynę takiego biegu rzeczy, o jego wewnętrzny mechanizm. Nie dajmy się zwieść kategorycznemu stwierdzeniu: „I to nie ma żadnej przyczyny”, bo następne zdanie znacznie tę kategoryczność osłabia: „Jeśli ma – to nieznaną nikomu”.

Jeśli jest Bóg

A więc nic nie zostało jeszcze rozstrzygnięte, jest miejsce na tajemnicę. Można zatem pytać o „głowę mechanika”, czyli o kogoś, kto ten cały świat wprawia w ruch. Imię Boga tu nie pada, choć w innym wierszu z tego tomu Rymkiewicz powie: „Jeśli jest Bóg – to jestem przedmiotem we śnie Boga”. To „jeśli” jest bardzo charakterystyczne dla jego utworów, które bardzo często przypominają małe traktaty filozoficzne. Także w poprzednim zbiorze z premierowymi wierszami, zatytułowanym „Do widzenia gawrony”, niemal każda wypowiedź na temat wieczności obwarowywana była zastrzeżeniem („jeśli jest Bóg”, „jeśli jest jakaś reszta”) czy niedookreśleniem („rodzaj jakiejś drugiej strony”, „dokądś idą”, „jakby ktoś komuś dawał niewyraźne znaki”). Wobec fundamentalnych pytań poeta wydawał się tak samo bezradny jak jeż czy wiewiórka, które – dzięki wspólnemu doświadczeniu kruchości istnienia – stawały się równorzędnymi z nim bohaterami utworów. Podobny motyw pojawia się teraz w wierszu „Powtórne Przyjście”, w którym „Chrystus wszedł między groby z podniesioną ręką”: On zakrwawioną dłonią gładzi białe brzozy One cicho się modlą – spadły z nich powrozy On do jeży jarzębin mówi po imieniu Patrz! wiewiórka usiadła na Bożym ramieniu. W tym dziwnym zmartwychwstaniu biorą więc udział nie tylko ludzie, ale i cała przyroda. To jednak naturalna konsekwencja wizji świata prezentowanej w wierszach Rymkiewicza, który od dawna jako scenerię większości swoich wierszy wybiera przestrzeń najbardziej prywatną – ogród w Milanówku. W ogrodzie tym śmierć współistnieje z życiem, zaś obraz kwitnącej czeremchy sąsiaduje z obrazem rozkładającego się kota. Pytanie o życie po śmierci, o wieczność nasuwa się w takiej scenerii samo. Teraz poeta zdaje się mówić, że obrazy gnicia, rozkładu, tak częste w jego poezji, nie są czymś ostatecznym: Zgnilizno – to nie koniec jest twojej przemiany Padlinie martwym krukom chleb będzie rozdany – czytamy w finale „Powtórnego Przyjścia”.

Tak nuci umysł

Sprawa nie jest jednak oczywista, bo obok fragmentów takich jak ten przed chwilą cytowany, znajdziemy w książce inną, znacznie ciemniejszą tonację: Jest tylko krew i więcej nic A reszta to jest wielka ściema Krew – która się na strzępy drze I wisi w strzępach gdzie nic nie ma. Jeśli jednak wczytamy się głębiej w ów wiersz, zatytułowany „Ostatnia piosenka nihilisty”, zauważymy, że od tych najbardziej mrocznych kwestii autor nieco się dystansuje, wtrącając co pewien czas: „Tak rozum w głębi czaszki nuci”, „Tak nuci umysł” itd. Tak nuci, tak myślimy, ale niekoniecznie tak jest, bo nasz rozum jest ograniczony. Sam zaś tytuł wiersza może sugerować, że jest to raczej pożegnanie z nihilizmem niż jego manifest. Wielogłosowość tej poezji, dialog, który poeta prowadzi także sam ze sobą – sprawiają, że wymyka się ona jednoznacznej interpretacji. Dzieje się tak mimo pozornej łatwości, z jaką czyta się te wiersze – klasyczne, napisane piękną polszczyzną, w której echa twórczości Leśmiana mieszają się ze współczesną dosadnością. Nawet krytykowane za doraźność, interwencyjność utwory „polityczne” inspirowane katastrofą smoleńską brzmią zupełnie inaczej, gdy czyta się je w kontekście całego tomiku. Ciarki chodzą po plecach przy lekturze np. takiej strofy: Krew na fotelach tupolewa Zmywana szlauchem o świtaniu Jeszcze wam ona pieśń zaśpiewa To będzie pieśń o zmartwychwstaniu. To nie jest przecież wyłącznie gazetowa reakcja na bieżące wydarzenie, ale historia widziana w perspektywie metafizycznej. Dzieje się tak nie po raz pierwszy u Rymkiewicza – warto przypomnieć chociażby znakomity tom „Ulica Mandelsztama”, zawierający wiersze z czasów stanu wojennego. Poeta szuka zatem sensu w tragicznych dziejach Polski, także tych najnowszych. Znamienne, że po cytowanym tu wierszu „Krew” następuje właśnie „Powtórne Przyjście”, w którym to Chrystus nadaje sens cierpieniu bohaterów. Czy to znaczy, że Jarosław Marek Rymkiewicz najnowszym tomem manifestuje swoje dojście do wiary? Nie takie to proste. Zbyt dużo tu jeszcze mroku, rozpadu, nicości, by można było mówić o zdecydowanym kroku w stronę nadziei. Jest to raczej poezja niejasnych przeczuć, ukazująca wahania człowieka stojącego na progu światła. A jednak te wiersze, pełne lęku, czasem nawet przerażenia gnijącym światem, kierują myśli czytelnika w stronę wieczności. Chciałoby się wraz z autorem przekroczyć ten próg, za którym poznamy wszystkie mechanizmy.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama