Tajemnice dziecinnego pokoju

Wchodzimy w beztroski świat dziecięcej wyobraźni, nie dowierzając, że niewinne istoty staną się ofiarami obłędnego planu zemsty.

Reklama

Ze spektaklu „Medea” w teatrze Polonia wychodzimy zanurzeni w świat dziecięcej wyobraźni, pełnej fantazji, prostoty, naiwności. Dopiero po chwili dociera do nas świadomość tragedii, która się właśnie wydarzyła.

Dwie australijskie autorki, Kate Multany i Anne Louise Sarks, oparły swój tekst na pomyśle niezwykłym. Odwołując się do tragedii Eurypidesa, mityczną historię dzieciobójczyni Medei i jej męża Jazona wkładają w usta dwóch ich synków, Leosia i Teosia. Zamknięci w dziecinnym pokoju, zachowują się jak współczesne sześciolatki, tłuką poduszkami, spierają o istnienie tyranozaurów, bawią w zabijanie, opowiadają o miłości mamy i taty. Czują pewnie zbliżające się nieszczęście, ale wypierają to ze swojej świadomości.

Wiedzą, że tata dzięki mamie i jej czarodziejskim zdolnościom zdobył złote runo. Teoś wciąż myli wyprawę Argonautów z astronautami, ale nie wie, czy tata ożenił się z mamą z miłości, czy dlatego, że musiał spełnić daną jej obietnicę. Teraz tata przeprowadza się do pałacu, w którym zamieszka razem ze swoją nową narzeczoną, która, jak mówią szeptem, jest od mamy młodsza i ładniejsza. Ale najbardziej interesuje ich trampolina, z której będą skakać do basenu.

Największym autorytetem jest dla Teosia jego starszy brat. Tata przecież zapomniał o urodzinach synka, a mama? Mama jest zawsze zdenerwowana. Czym większa słodycz i naturalność tych chłopców, tym większą grozą przejmuje nas ich los.

Dorota Kędzierzawska, reżyser „Medei”, jest mistrzynią pracy z dziećmi i to jej zawdzięczamy, że swoje role traktują one tak, jakby to była najprawdziwsza zabawa. Magdalena Boczarska jako Medea wchodzi zaledwie kilka razy na scenę, ale jej dramatyczne songi robią poruszające wrażenie.

Sztuka rozgrywa się tu i teraz, nieważne, czy jest to starożytna Grecja, czy okalająca nas rzeczywistość. Tekst stawia pytania, które i my stawiamy sobie, czytając reportaże o tragicznych konsekwencjach złamanych serc.

Rozwód, zdrada, zemsta, obłęd prowadzące do samozagłady, której ofiarami stają się dzieci. Czy możemy zrozumieć Medeę, czy możemy ją usprawiedliwić? Ofiary złożonej z dzieci nie jesteśmy w stanie wybaczyć.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama