Żeby dom nie popadł w ruinę

Mieszkańcy małej podsianowskiej wsi z dumą spoglądają na odnowioną zabytkową świątynię. Pięć lat temu patrzyli na nią z przerażeniem.

Reklama

Ściany dwustuletniego kościoła pękały, wieża niebezpiecznie się przechyliła, a za ołtarzem wypadło wypełnienie z cegieł. Wezwany na miejsce powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zabronił używania głównego wejścia pod wieżą, zakazał też wstępu pod chór.

– Zaczęliśmy bić na alarm. Nie chcieliśmy dopuścić do katastrofy – wspomina Kazimiera Szatkowska, ówczesna sołtys Karnieszewic. Władze gminy Sianów obiecały pomoc, uprzedzając, że fundusze na zabezpieczenie zabytku muszą też gromadzić mieszkańcy. Ci powołali Społeczny Komitet Ratowania Zabytku w Karnieszewicach. Najpierw podparli ściany i wieżę belkami, a potem zaczęli zbierać pieniądze na przygotowanie dokumentacji i remont.

Krok do tragedii
W połowie 2011 r. proboszczem parafii Sieciemin, której podlegają Karnieszewice, został ks. Cezary Lesikowski. – Nie było czasu do namysłu. Jeszcze kilka miesięcy i kościół po prostu by runął – opowiada.

Kapitalnego remontu wymagały niemal wszystkie elementy: od ceglanej posadzki poprzez drewnianą konstrukcję ścian, chóru i wieży aż po dach. Dzięki zabiegom proboszcza udało się skompletować dokumentację, a w 2012 r. uzyskać pozwolenie budowlane. Łączny koszt prac oszacowano na blisko 640 tys. zł. Nietrudno się domyślić, że licząca ok. 300 mieszkańców wieś nie była w stanie udźwignąć takiego ciężaru, wydatek przekraczał także możliwości parafii. Autor projektu remontu orzekł zresztą, że robót nie można podzielić na etapy, ale trzeba je przeprowadzić w jednym sezonie.

Kościół to obowiązek
– To heroizm mieszkańców uratował kościół. W porę zareagowali na zagrożenie, a potem ofiarnie wspierali remont – podkreśla ks. Lesikowski. Pierwszy festyn, z którego dochód został przeznaczony na ratowanie kościoła, zorganizowali już w 2011 r. Uruchomili stronę internetową, wydali ulotki o kościele. Nie szczędzili grosza na zbiórki, pomagali przy zabezpieczaniu świątyni.

– Czuliśmy się tak, jakby w ruinę popadał nasz dom – tłumaczy Anna Łagodzicz-Pilarska, obecna sołtys wsi. Dodaje, że odnowa zabytku bardzo zjednoczyła ludzi. Potraktowali ją jak zobowiązanie. Przekonuje, że bez determinacji księdza nic by się nie udało.

– W pewnym momencie stał się księgowym i budowlańcem. Zabiegał o pomoc, przygotowywał wnioski o dotacje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. I doglądał naszej świątyni. Proboszcz wspomina, że kiedy w grudniu ubiegłego roku wiał siejący spustoszenie huragan Ksawery, szybko pojechał do Karnieszewic.

– Nogi się pode mną ugięły, kiedy zobaczyłem kołyszącą się wieżę. Ale Ksawery odszedł, a przyszła dotacja z ministerstwa – uśmiecha się. Resort kultury zadeklarował pokrycie blisko 40 proc. kosztów. Resztę funduszy miała zapewnić parafia. Zaczęły się więc dalsze starania o pomoc. Władze gminy obiecały 120 tys. zł. Roboty wsparli także Urząd Marszałkowski w Szczecinie, zachodniopomorski wojewódzki konserwator zbytków oraz koszalińskie starostwo powiatowe. Parafia zgromadziła ponad 196 tys. zł. Spora część to pieniądze ze zbiórki wśród mieszkańców, ale były też darowizny od firm i instytucji. Wiosną parafianie zorganizowali kolejny festyn, z którego dochód został przekazany na ratowanie kościoła: kobiety piekły ciasta i gotowały potrawy, miejscowy rolnik podarował prosiaka.

Na podnośnik
Pod koniec kwietnia tego roku ruszyły prace. – Technika jest niesamowita! Konstrukcja kościoła została uniesiona w górę na specjalnych podnośnikach. Dzięki temu można było uzupełnić zniszczone belki i wyremontować wypełnienie – opowiada proboszcz. Przy okazji remontu została założona nowa instalacja elektryczna, przeciwpożarowa i przeciwwłamaniowa. Odnowiono belki pod chórem, niektóre wymieniono na nowe. Robotnicy założyli nową dachówkę na dachu kościoła, a wieżę, zgodnie z zaleceniem konserwatora zabytków, pokryli gontem. Kiedy zakończyły się prace i bp Edward Dajczak poświęcił wyremontowaną świątynię, niejednemu z mieszkańców Karnieszewic zakręciła się w oku łezka wzruszenia. Odnowiony kościół lśni. Trzeba tylko uporządkować otoczenie i uzupełnić wyposażenie. – Ten kościół bardzo zjednoczył całą wieś. To nasza duma i skarb – mówi pani sołtys.

***

Tekst z cyklu Urok fachwerku

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama