Design nie z tej ziemi

Dayenu, czyli designerskie gadżety z biblijnym przesłaniem. Magnesy, kubki, solniczki, a nawet śpioszki. Czy podbiją serca młodych katolików wychowanych na popkulturze?

Reklama

Scena zwiastowania. Z obłoku wyłania się Bóg i mówi do aniołów: Co tam? Czekacie na zbawienie? Nie – odpowiadają cherubiny. – Oglądamy zwiastun. To tylko próbka możliwości Dayenu, za którym stoi Dorota Paciorek. Projektowane przez nią przedmioty powoli zapełniają lukę w sektorze gadżetów chrześcijańskich. Tworzy je z myślą o ludziach, którzy uważają, że nowa ewangelizacja to nie wyświechtane hasło, ale styl życia.

Inspirowane Słowem

Zaczęło się od tego, że sama szukała okładki na Biblię. Przejrzała ofertę sklepów z dewocjonaliami. Dominowały czarne, skórzane. To nie było to. Uznała, że skoro nie ma produktu, który chciałaby kupić, to sama go zaprojektuje. Wcześniej studiowała dziennikarstwo i projektowanie mody. Przez 10 lat pisała dla magazynów podróżniczych i kobiecych (m.in. „Miasto kobiet”, „Condé Nast Traveller”). Gdy związała się dwa lata temu z prowadzoną wtedy przez o. Szustaka wspólnotą „Janki”, po rozmowie ze swoim spowiednikiem uznała, że byłoby lepiej, gdyby wykorzystywała swój talent dla Kościoła. – Im bliżej byłam Boga, tym mniej przekonywająco brzmiały dla mnie hasła w stylu: „Musisz mieć najnowszą koszulkę znanego projektanta!”. Nic nie musisz! Żyjesz w Chrystusie. To nieprawda, że jeśli będziesz mieć ubrania z najnowszej kolekcji, to na pewno będziesz szczęśliwa – mówi Dorota. Skąd wzięły się memy, które zaczęła publikować na Facebooku? – W ramach formacji w Jankach zaproponowano nam lectio divina. Codziennie mieliśmy przez pół godziny czytać krótki fragment Pisma Świętego. Bardzo mnie to na początku nudziło. Dorota postanowiła sprawdzić, jak radzili sobie z tym ojcowie pustyni. Polecali, aby przeżuwać Słowo: zapisywać i powtarzać. – Gdy czytałam dany werset po raz piąty lub dziesiąty, przychodziły mi do głowy różne śmieszne pomysły. Ze słowami: „obrała najlepszą cząstkę” skojarzyły mi się owoce. Tak powstała grafika z pomarańczami, z której można zrobić etykietę na słoik konfitur. Ma tylko 7 na 5 cm, ale ustawia we właściwej proporcji modlitwę i ziemską krzątaninę, sugerując, co powinna wybrać idealna pani domu. Dorota przerabiała kolejne wersety na obrazki i wrzucała na Facebooka. Pojawiły się pierwsze lajki. Jezus przychodzący jak złodziej w nocy. Skojarzenie Daye- nu? Złodziej serc, sfotografowany w stylistyce niczym z policyjnej kartotetki. Święta Rita, ta od spraw beznadziejnych, czyli niemożliwych? Specjalistka od „Mission impossible”!

Flirt z popkulturą

Dla wielbicieli Bonda Dorota zrobiła nawiązującą do fragmentów Pisma Świętego grafikę z napisem „Zmieszana, nie wstrząśnięta”. – Właśnie taka była Matka Boska, gdy objawił się Jej anioł. Grafika cieszyła się tak dużą popularnością, że napis znalazł się na koszulce. Wkrótce pojawił się pomysł, aby stworzyć przestrzeń, gdzie będzie można kupić katolickie gadżety. Połączenie artystycznego designu i biblijnego cytatu potraktowanego z przymrużeniem oka. „Zmieszana, nie wstrząśnięta” wzbudziła emocje. Do Dayenu pisały osoby, które twierdziły, że w Biblii nie ma takiego sformułowania. – Nie wszyscy wychwycili zamierzoną prowokację. Są różne nurty w Kościele. Czasem ludzie wierzący są bardziej oburzeni niż ludzie z zewnątrz. Prowokować do myślenia mogą przedmioty tak niewielkie jak magnes na lodówkę. Chociażby ten z reprodukcją ogrodu rajskiego. „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Całą resztę zrobiono w Chinach”. Chcesz wiedzieć, co było dalej? Czytaj Biblię! – zachęca Dayenu. Na innym św. Maria Magdalena snuje rozważania na temat postu. Zamyślona patrzy w górę i mówi: „Post? Ostatnio zamieściłam kilka postów na fejsie.” Mem z Jezusem wstępującym do nieba i ikonką Gadu-Gadu „Zaraz wracam”, sprowokował wiele komentarzy fejsbukowiczów. „Ale jak to? To nie jest tylko symboliczne sformułowanie? On naprawdę poszedł tam z ciałem?” – Ludzie, pisząc komentarze, często poruszają tematy wyniesione z katechezy. Od razu widać, czy mają żywe doświadczenie wiary, czy po prostu nauczyli się regułek na pamięć – mówi Dorota. Wyzwaniem jest kwestia przedstawiania w memach Pana Jezusa. Czy wolno namalować Go w stylistyce rodem z Gwiezdnych Wojen jako wojownika z krzyżem, który mówi do ludzi „Niech moc będzie z wami!”? – Oczywiście, nie można profanować obrazu Chrystusa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Marcin
    14.12.2014 13:16
    Anno, czemu od razu tak negatywnie? W tej wypowiedzi było jeszcze coś innego, dużo ważniejszego: „Jedno jest pewne – gadżety Dayenu nie są alternatywą dla pogłębionej duchowości. One takiej duchowości towarzyszą i z niej wynikają. Nie ma sensu cieszyć się z relacji z Panem Bogiem, jeżeli takiej relacji nie ma.” Młodzi ludzie lubią gadgety. Dlaczego nie mają one służyć ewangelizacji?
  • Eterno Vagabundo
    29.12.2014 01:33

    Gadżet, to w sumie
    Jest taka ozdoba,
    Która Panu Bogu
    Również się podoba.

  • sowa
    09.01.2015 19:33
    Przejrzałam niektóre projekty i dla mnie zbyt odbiegające od treści Ewangelii. Radośnie tak, współcześnie, ale nie tak zabawnie, że śmiesznie. Świętość jako bycie sexy? Przesada. Goła pani opowiada o Matce Bożej? Niektóre przekraczają granice dobrego smaku i mogą służyć wyśmiewaniu wiary, a nie ewangelizacji.
  • reni
    15.01.2015 12:28
    Według mnie nie przekraczają granicy złego smaku. To prawda, prowokują do myślenia. Często bardzo łatwo szufladkujemy ludzi. Może warto pokazywać, że różne osoby czytają Biblię i wierzą w Boga? Nie tylko te, które ubierają się bardzo klasycznie i chodzą w golfie podciągniętym pod sama szyję? Może to komuś da do myślenia? Pokaże, że dla niego/niej również jest miejsce w Kościele?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama