Praskie Jezulatko

Potężna rzeźba św. Wacława na koniu, olbrzymi, legendarny Golem, grasujący na ulicach czeskiej stolicy, monumentalny Jan Żiżka, spoglądający z vitkovskiego wzgórza w kierunku Hradczan i Wełtawy…

Reklama

Wszystko to znane i dobrze rozpoznawalne symbole Pragi. Ale przecież jest jeszcze jeden, niepozorny, a jakże ważny symbol, obecny w każdym praskim sklepie z pamiątkami. To słynąca cudami figurka Jezulatka, trzyletniego Dzieciątka Jezus, która trafiła tam w połowie XVI wieku ze słonecznej Hiszpanii.

Powleczona woskiem, drewniana rzeźba, była własnością hiszpańskiego, arystokratycznego rodu Manrique de Lara. Hrabianka Maria przywiozła ją do Pragi, gdy wychodziła za mąż za jednego z czeskich szlachciców.

Czas powstania rzeźby historycy sztuki szacują na wiek XVI, ale jak to często bywa, jest i legenda sięgająca wieku XI, kiedy to Hiszpanie walczyli z Maurami.

Wówczas, w okolicach Sewilli, żył pobożny mnich Józef. Maurowie zburzyli jego klasztor, więc zakonnik chciał go odbudować, ale zadanie wydawało się być niewykonalne. Wtedy jednak stał się cud - mnich zobaczył przed sobą twarz dziecka, które zapewniło go że jest Jezusem i że zawsze będzie przy nim.

Po wielu latach klasztor odbudowano. Brat Józef chciał w jakiś sposób uhonorować, uwiecznić Dzieciątko, które przed dekadami dodało mu wiary i nadziei, ale nie pamiętał już dokładnie rysów twarzy malca. Wtedy Jezusek ponownie się pojawił, by pozować rzeźbiarzowi, a gdy figurka była gotowa, wziął mnicha za rękę i odszedł z nim do ogrodu.

Po czasie bracia zakonni znaleźli nieprzytomnego, błogo uśmiechającego się Józefa w ogrodzie. W dłoniach ściskał figurkę Jezulatka. Gdy mnich się ocknął, usłyszał od przeora, że wykonana przez niego rzeźba powinna trafić do klasztornej kaplicy. Józef zaprotestował. – Ta figurka nie jest przeznaczona dla was. Będą się przed nią bowiem modlić wszystkie narody i narodowości świata.

Ponoć po wiekach figurka trafiła do rąk św. Teresy z Avila – także wielkiej czcicielki Dzieciątka Jezus – i to właśnie ta patronka miała przekazać ją rodzinie Marique de Lara.

Gdy Jezulatko znalazło się w Pradze, bardzo szybko zaczęło „pojawiać się” w różnych, ważnych dla Czechów momentach historycznych. Zakończenie Wojny Trzydziestoletniej, ocalenie Pragi przed szwedzkim Potopem, czy nazistowskimi zniszczeniami – wszystko to Czesi zawdzięczać mają praskiemu Jezulatku, które przez stulecia dokonało także wielu mniejszych, bardziej prywatnych cudów.

Niesłyszący wierni zaczynali słyszeć. Żołnierze wracali z wojen bezpiecznie do domów. Bezdzietne pary potrafiły wymodlić sobie potomstwo, z którym potem wracały do praskiego kościoła NMP Zwycięskiej na Malej Stranie (tam mieści się sanktuarium Jezulatka), by podziękować Dzieciątku za pomoc.

Gdy o Dzieciątku mowa, warto wspomnieć i o śląskim kulcie tej niezwykłej figurki. „Takie rzeźbione Dzieciątka, w typie praskim, z rozpostartymi rękami, były kiedyś w każdym śląskim kościele” – pisał Marek Szołtysek w tekście „Dzieciątko przybyło do nas z Pragi”. Do dziś na Śląsku świąteczne podarunki przynosi Dzieciątko (prezenty w regionie dostaje się nie "pod choinkę", a „na Dzieciątko” właśnie).

Z innych jezulatkowych ciekawostek warto wymienić fakt, że Antoine de Saint-Exupéry wpadł na pomysł napisania „Małego księcia” akurat w chwili, gdy spoglądał na cudowną, praską figurkę, zaś Paulo Coelho uświadomił sobie, że chce być pisarzem w momencie, gdy przebywał w jednym z brazylijskich kościołów, związanych z kultem Jezulatka.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama