Tak widział to Jezus

Tę książkę się chłonie. Sam Jezus jest jej narratorem. Opisuje swoje uczucia. Są tu Jego łzy, radości i obawy. Są emocje apostołów, napięcia i kłótnie między nimi. I reakcje Jezusa, który widzi ludzkie serca.

Reklama

Pomyślałem o Jerozolimie i o tym, co Mnie czekało. Wiedziałem, że nie zostało wiele czasu.

Spojrzałem na krzątających się przyjaciół i zrobiło mi się smutno, że będę musiał ich zostawić. Kiedy Mój wzrok spoczął na Judaszu, miałem ochotę zapłakać nad tym drogim Mi przyjacielem, którego tak bardzo kochałem, a który, jak wiedziałem, będzie musiał Mnie zdradzić, aby wypełniło się Pismo.

Judasz odwrócił się i zerknął na Mnie, uśmiechając się lekko i zastanawiając, dlaczego na niego patrzę. Gdy wejrzałem w jego duszę, po moim policzku spłynęła łza. Wiedziałem, że słabość Judasza jest silniejsza od miłości.

Podszedł do Mnie Piotr.

– Panie, dlaczego płaczesz?

– Płaczę nad zagubioną duszą – odpowiedziałem cicho.

– Aha – odparł Piotr, nie rozumiejąc, co miałem na myśli. Zostawił Mnie, (…) ale chwilę później wrócił, niosąc chleb oraz ogrzane nad ogniem, zmieszane z wodą wino...

*

Fragment z książki Oczami Jezusa Carvera Alana Amesa do złudzenia przypomina Ewangelię. Podobnie jak prawie 600 stron powieści pochodzącego z Anglii współczesnego mistyka.

Ames, podobnie jak bł. Katarzyna Emmerich, na podstawie prywatnych objawień (lata 90. XX wieku) spisał drogę Chrystusa z apostołami do Jerozolimy (powieść ma imprimatur Kościoła w Indiach oraz w Brazylii i Australii; jest opatrzona komentarzem biskupów).

Książkę się chłonie. Sam Jezus jest jej narratorem. Opisuje swoje uczucia. Są tu Jego łzy, radości i obawy. Są emocje apostołów – jest to zresztą znakomite studium dwunastu różnych osobowości. Są i napięcia, i kłótnie między nimi. I reakcje Jezusa, który widzi ludzkie serca. Jezus odpowiada na nurtujące także i nas pytania (np. czemu Bóg wybrał Judasza, kiedy Ojciec wysłuchuje modlitwy, kiedy czyni cuda…).

Jezus wybiega też w przyszłość – widzi współczesną zagładę niewiniątek (aborcje) i wiele ludzkich uzależnień, a także nasze twarze.

Uzdrawia (niektóre sceny są wstrząsające), przytula, ale i gani.

Lektura tej książki daje pokój, dotyka serca, prowokuje do stawiania pytań.

„Oczami Jezusa” jest jak spacer z Chrystusem po Jego życiu. Warto się na niego wybrać.

***

Carver Alan Ames, "Oczami Jezusa", Esprit, Kraków 2015 r.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Balka
    13.07.2015 16:52
    Przeczytałam tę książkę i... jakiś niesmak mi pozostał. Pan Jezus się w niej co chwila z kimś całuje (pobożnie, w policzek), On i apostołowie w zasadzie tylko idą, śpią, jedzą albo poszczą (Judasz potajemnie podjada), modlą się, no i rozmawiają, rozwlekle bardzo. Całość - typowa pobożna powieść, dość infantylna.

    Za 100 lat (jeśli ktokolwiek będzie o tej książce pamiętał) będzie ona trącić myszką. Tak, jak dziś patrzymy na westerny z lat 50-tych i 60-tych XX wieku, to nie widzimy XIX-wiecznego Dzikiego Zachodu, tylko modę, styl, makijaże i fryzury z okresu kręcenia filmu...

    Zdecydowanie wolę Ewangelie!
  • Tomek
    14.07.2015 21:09
    Rewelacja!!! Jest to jedna z takich książek których się nie zapomina i wraca się do nich. Pan Bóg bardzo dotykał mojego serca przez tą książkę i wiele zmieniłem w swoim życiu przez nią. Bardzo polecam i można także komuś sprawić fajny prezent :)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama