Książki na lato

Czytelnicy, którzy nas czytają, mogą się dowiedzieć, co my czytamy i im polecamy. Oto 11 książek, które – naszym zdaniem – warto przeczytać.

Reklama

Szymon Babuchowski szef działu Kultura poleca:
Artur Nowaczewski, Kutabuk, Biblioteka Toposu 2015

Poezja, która daje się smakować w niewielkich ilościach, idealnie nadaje się na plażę i w cień górskich schronisk. Zwłaszcza jeśli jest to poezja drogi, tak jak w przypadku nowego zbioru wierszy Artura Nowaczewskiego „Kutabuk”. Tytułowe słowo oznacza po arabsku „rodzaj melancholii (…) ludzie, których ona dotknęła, błądzą i chodzą bez wytchnienia”. Sam Nowaczewski co roku spędza wakacje, chodząc bez wytchnienia. Przeszedł już pieszo Bułgarię, Macedonię i Czarnogórę, w tym roku wybiera się do Bośni i Hercegowiny. Rytm tej drogi słychać w kolejnych wersach ekstatycznego poematu „Kutabuk”, słychać też w innych utworach tomiku. Nie jest to jednak wyłącznie rozpisana na wersy pamiątka z podróży, album z zamkniętymi w słowie widoczkami. Przeciwnie – poeta stawia swoje stopy świadomie, nieustannie przeglądając się w przemierzanej drodze. Podróżuje we własną przeszłość, w świat dzieciństwa, dorastania, aż po dorosłość, naznaczoną gorzkim piętnem rozczarowań. Nie ma tu łatwych pocieszeń, jest za to Herbertowskie „wstań i idź”, powtarzane na różne sposoby jak dewiza wierności życiu – mimo wszystko. Aż ten „wiersz drogi” zamieni się w końcu w „taniec ducha”, tak jak w najbardziej przejmujących wersach tego tomu, układających się w niezwykłą litanię. Tu święte są przejścia graniczne i marszrutki, święci celnicy, a nawet szklaneczka chlebowego kwasu wypita w drodze. Takie rzeczy tylko – i aż – w poezji.

Wiesława Dąbrowska-Macura sekretarz redakcji poleca:
Szymon Hołownia, Last minute.

24 h chrześcijaństwa na świecie Znak, Kraków 2012 Chcę zwrócić uwagę na zbiór reportaży Szymona Hołowni „Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie”, przedstawiających żywy Kościół w różnych zakątkach naszego globu. Ujęło mnie to, że Hołownia opisuje chrześcijaństwo radosne. „Jego” chrześcijanie są solą w swoich środowiskach, żyją wiarą na co dzień. Nie kombinują, jak dostosować ją do świata, jak złagodzić doktrynę, jak zepchnąć wiarę do sfery prywatności, ale są po prostu wierni nauczaniu Chrystusa. Ufają Panu Bogu, modlą się w miejscach publicznych (np. odmawiają Koronkę do Miłosierdzia Bożego w centrum handlowym na Filipinach), i to jest zupełnie naturalne. Czasami za tę wierność płacą bardzo wysoką cenę, jak jedna z bohaterek książki – Koptyjka z Egiptu, na którą wydano wyrok śmierci za to,że przyjęła chrzest w Kościele koptyjskim. Ta książka pokazała mi bogactwo i siłę Kościoła, uświadamiając, że na całym świecie żyją ludzie, z którymi łączy mnie ta sama wiara. Dziś, gdy słyszę o dramacie prześladowanych przez tzw. Państwo Islamskie chrześcijan w Syrii czy Iraku, czuję się tak, jakby krzywda spotkała członka mojej rodziny. Modlitwa za tych ludzi w takich sytuacjach staje się po prostu odruchem. Ta lektura uświadomiła mi też, że z Kościołem nie jest tak źle, jak nam się wydaje z europejskiej czy szerzej – zachodniej perspektywy. Na świecie jest wiele takich miejsc, w których żyją wyznawcy Chrystusa, skutecznie opierający się fali laicyzmu.

Jacek Dziedzina dziennikarz działu Świat poleca:
Grażyna Jagielska, Miłość z kamienia.

Życie z korespondentem wojennym Znak, Kraków 2013 Tę książkę trzeba przeżyć. Żona korespondenta wojennego, Wojciecha Jagielskiego napisała historię swojego małżeństwa naznaczonego czekaniem na męża, oswajaniem się z myślą o stracie, To nie ckliwy kobiecy pamiętnik dla miłośników egzaltowanych bohaterów telenowel. W „Miłości z kamienia” scenariusz jest nieprzewidywalny, bo do bólu prawdziwy. To historia podziału wspólnego do pewnego momentu świata małżonków na dwa różne. Wewnętrzne rozstawanie się, początkowo niezauważalne, pogłębia się coraz bardziej z kolejnym wyjazdem na wojnę. Choć początkowo była niepisana umowa, że o wojnie nie ma mowy. Nie wiedzą, w którym miejscu granica została przekroczona. On przestaje nawet pytać o zgodę. Tylko pakuje do plecaka swoją ważącą 20 kg kamizelkę kuloodporną. Ona chce, żeby już wyjechał. To nie jest tylko dobra literatura faktu. Ze względu na język, emocje i zaskakujące zwroty akcji można mówić wręcz o literaturze pięknej. Nie kończy się może klasycznym happy endem, za to kończy się prawdziwie. Wojciech zrezygnował z wyjazdów. „Chodzimy często na spacery nad jezioro, sadzi ze mną kwiaty w ogrodzie. Nie potrafię powiedzieć, (...) czy takie poświęcenie może się udać”, pisze autorka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama