Buntownicy

Wyrastali w środowisku, które straszyło wszystkich Wielkim Katolickim Babilonem, a na widok księdza przechodziło na drugą stronę ulicy. Dziś bez owijania w bawełnę opowiadają o swej duchowej wędrówce.

Reklama

Zygmunt „Muniek” Staszczyk (ur. 5 listopada 1963 w Częstochowie), Kazimierz „Kazik” Staszewski (ur. 12 marca 1963 w Warszawie), Paweł Kukiz (ur. 24 czerwca 1963 w Paczkowie). Co łączy tych facetów? Wszyscy urodzili się w 1963 roku. Wszyscy odbyli długą duchową podróż. Wyrastali w środowisku, którego manifest zaczynał się od słów: „I am an Antychrist, I am an anarchist”. Dziś opowiadają o swej duchowej wędrówce. Nie, to nie ministranci, którzy po nabożeństwie majowym zaczęli brzdąkać sobie na gitarze. To szczerzy do bólu rockmani, którzy odkryli w Ewangelii wartość.

Grunt to bunt

„Przypadek” to najczęstsze imię Pana Boga. „Na wydarzenia swego życia patrz uważnie, są od Boga, więc przyjmuj je odważnie” – sugeruje Darek Malejonek. Więc spoglądam na wydarzenia życia. I co widzę? Porozrzucane puzzle zaczynają do siebie idealnie przylegać. Mój pierwszy koncert rockowy? Katowicki Spodek, Festiwal Kultury Studentów PRL (o rany, co za nazwa!). Z głośników popłynęło wciskające w krzesło „Aquirre” Armii. Zamurowało mnie, byłem zaczarowany. Przypomniałem sobie o tym po latach nagrywając wywiad z Tomkiem Budzyńskim do „Radykalnych”. To na scenie Spodka zobaczyłem po raz pierwszy Kazika Staszewskiego. Usłyszałem kultową (dosłownie!) „Polskę” i nie mogłem już zmrużyć oka. Stałem wówczas w wyłomie muru, między dwoma światami – Kościoła i kultury niezależnej, w rozkroku między punk rockiem a oazą. W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że faceci, których widuję na scenie, będą opowiadali o żywym Bogu. Nie mieściło mi się w głowie, że Kult nagra piosenkę, w której lider kapeli wyzna wprost: „Twoje Słowo jest prawdą”.

Ja ciągle widzę krew Boga

Zawsze ceniłem Kazika za niewyparzony język i szczerość wypowiedzi. Śledziłem to, co działo się w jego życiu. Szukał, błąkał się po różnych duchowych terytoriach (zaliczył m.in. mariaż ze Świadkami Jehowy). Upadał, wstawał. Dziś przyznaje, że żyje dzięki rodzinie i Bogu. „Głównym powodem, dla którego jeszcze żyję, i to w dobrej formie, jest rodzina. Gdyby jej nie było, w najlepszym razie stałbym się menelem.

Dla mnie zawsze najważniejsza była rodzina, może dlatego, że sam wychowywałem się bez ojca. W jakimś sensie zastąpiła mi Boga. Teraz, z perspektywy czasu, widzę jednak, że Bóg był cały czas obecny w moim życiu, tylko inaczej Go nazywałem – opowiada.

„Szukasz?” – pyta go Robert Mazurek, a lider Kultu odpowiada: „Jestem bardzo bliski odnalezienia. W pewnym momencie swego życia utraciłem wiarę, nie byłem w stanie pojąć zamiarów Bożych w moim życiu. Skupiłem się na mikrokosmosie, na dbaniu o swoją rodzinę. Trochę buńczucznie stwierdziłem, że nie potrzebuję niczyjej pomocy. Teraz znów potrzebuję. Wiara jest potrzebna, masz jakieś oparcie, nie jesteś sam. Widzę dobre owoce w różnych Kościołach, obracam się wewnątrz chrześcijaństwa. Z niego uciekłem i do niego chciałbym wrócić”.

Tak chciałbym zostać kumplem Twym

„IV Liceum Ogólnokształcące, wszystko możesz tu znaleźć” – zapewnienie T. Love znałem na pamięć. Też chodziłem do Czwórki. Wprawdzie w Katowicach, nie w Częstochowie, ale i tak piosenka Muńka Staszczyka stała się naszym hymnem. Wielokrotnie widziałem tę imprezową ekipę na koncertach. Gdyby ktoś powiedział mi, że za parę lat będzie można połączyć hasła „Muniek” i „różaniec”, popukałbym się w głowę.

Tymczasem rockman opowiada dziś swemu dobremu znajomemu, o. Wojciechowi Jędrzejewskiemu (poznali się, gdy dominikanin pracował na warszawskim Służewie): – Zawsze Różaniec był dla mnie śmieszny. Te babcie, kółka różańcowe… Śmiałem się z tego, że można się oddawać Maryi. A dziś czuję to naturalnie. Jak z matką. Bo to też jest moja mama. Fajnie, że to zobaczyłem. To wiara pozwoliła mi odnaleźć w życiu spokój i zaakceptować siebie samego. Nie umiałem się modlić z różańcem. Przy którejś spowiedzi padło hasło: „Może ty byś bracie do Medjugorie pojechał?”. W sumie miałem urlop, to pojechałem. No i tam zaczęła się ta sytuacja. Na Mszy po włosku popłakaliśmy się z żoną, nie znając w ogóle włoskiego – opowiada muzyk, który śpiewał, że przecież „Chłopaki nie płaczą”. – Tam poczułem, myślę, że Marta też poczuła, działanie Matki Bożej, która nas kocha. Popłakałem się także dlatego, że tak długo tego nie dostrzegałem. I od tego czasu modlę się Różańcem. Nie jestem nawiedzony, nie dostałem nagle pigułek szczęścia, ale prawda jest taka, że dawniej byłem kłębkiem strachu, a teraz nie mam w sobie ani strachu, ani agresji, tylko spokój. I to jest fajne.

– Myślę, że wiem, o czym śpiewam. To nie jest tak, że starszy pan się wyszalał, a teraz świętego udaje. Bardzo dużo w życiu nabruździłem i win miałem sporo – opowiada autor „Wychowania”. – Nie ma we mnie agresji wobec ateistów, ale zastanawiam się, czemu ludzie niewierzący mają tyle agresji do katolików. I dlaczego stereotypowo myślą? Oczywiście jest wiele diabła nawet w Kościele, ale prawda jest taka, że jak jesteś wierzący, od razu zrobią z ciebie debila.

Od nienawiści, idei Marsa, ty oddzielaj nas

„Na mojej ulicy nie mieszka już Chrystus, a szatan się z niej wyprowadził” – do dziś pamiętam ciarki na plecach, gdy Paweł Kukiz krzyczał o oknach, które „płoną ze wstydu nocą”. Muzyka nie trzeba dziś nikomu przedstawiać. O swojej wierze mówi, że jest drogą krzyżową. – Bo to z nią wiążą się upadki, które są po to, żeby powstać. Moja wiara jest czymś naturalnym i instynktownym. Nie mam wątpliwości, że dotykalnie czuję obecność Boga. Nie mam wątpliwości, że On jest. Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy podobnie jak ja oddalili się od Kościoła i niedzielnej Mszy, to ich motywacje są bardzo podobne do moich. Msza często staje się wydarzeniem bardziej towarzyskim niż mistycznym, bardziej przeglądem mody niż duchowym przeżyciem. Zło zdarza się także w Kościele, ale gdyby nie Kościół, nie mówilibyśmy dzisiaj po polsku – zapewniał Kukiz młodych, zgromadzonych na franciszkańskim spotkaniu w Kalwarii Pacławskiej.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama