Rozwiń skrzydła

Tego jeszcze nie było! Biografia Nicka, mówcy motywacyjnego i pastora, napisana przez Polkę, katoliczkę, która dopiero debiutuje na rynku wydawniczym.

Reklama

Małgorzata Stegenka, na codzień nauczycielka języka angielskiego, matka czworga dzieci i publicystka, niczym doświadczony detektyw dotarła do ludzi, którzy poznali Nicka. Przeczesała też zakamarki wirtualnej przestrzeni w poszukiwaniu informacji o Australijczyku serbskiego pochodzenia, który, choć urodził się bez rąk i nóg, żyje pełnią życia.

Książka "Na skrzydłach jak Nick Vujicic" składa się z trzech części. Opisuje drogę życiową Nicka, jego charakter oraz przesłanie, jakie kieruje do różnych grup społecznych i wiekowych. Biografia zawiera wiele niepublikowanych wcześniej informacji i świetnie prezentuje przesłanie Nicka, który nie tylko bije rekordy popularności wśród mówców motywacyjnych, ale w niektórych krajach podejmowany jest lepiej niż wielkie sławy. Przykład?

W Indiach na imprezę z pozbawionym kończyn Nickiem przyszło aż 110 tysięcy ludzi, a w 2013 r. w Indonezji jego przekaz transmitowany przez media trafił do ok. 200 milionów odbiorców.

Te spotkania są jak zastrzyk świeżej energii. Świadczą o tym zawarte w książce relacje uczestników, którzy mówią, że po spotkaniu z Nickiem przewartościowali myślenie i nabrali odwagi, aby, mimo czasem bardzo trudnych okoliczności, rozwinąć skrzydła.

Autorka poświęca wiele miejsca spotkaniom Nicka z ludźmi, zarówno znanymi (politycy, aktor Eduardo Verastegui czy sparaliżowana po skoku do wody Joni Eareckson), jak i tymi zepchniętymi na margines: dziećmi ulicy, chorymi na AIDS, prostytutkami czy gangsterami. Biografia Nicka zawiera także wątki polskie. Autorka pisze o spotkaniu Nicka z niepełnosprawnym artystą Mariuszem Kędzierskim oraz z Beatą Jałochą, na którą spadł samobójca, łamiąc jej kręgosłup.

Niezwykle przejmująca jest relacja ze spotkania Nicka z hinduską sparaliżowaną kobietą, która założyła wiele domów publicznych. Nick poznał ją, gdy razem ze swoimi chrześcijańskimi przyjaciółmi przejeżdżał przez położoną w slumsach „czerwoną dzielnicę”. Gdy zaczął opowiadać jej o swoim trudnym życiu i o tym, co zrobił dla niego Jezus, rozmowa nagle przybrała nieoczekiwany obrót. Nick razem ze swoimi przyjaciółmi, w pokoju pełnym wizerunków hinduskich bóstw, modlił się o uzdrowienie tej kobiety.

Co było dalej? Czy bohaterka tej historii zaczęła chodzić? Sprawdźcie sami!

***

Małgorzata Stegenka "Na skrzydłach jak Nick Vujicic". Rozpisani.pl, Łódź 2015 r.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • O. Marek Mularczyk OMI –
    20.10.2015 07:11
    Jego ojciec był pastorem. Założył swój kościół. W kilka lat później urodził mu się chłopiec bez rąk i bez nóg. Chciałbym przypomnieć, że założycielem Kościoła jest Jezus Chrystus i naprawdę nie ma potrzeby poprawiania tego, co On dokonał.
    Z Oblackim pozdrowieniem. O. Marek Mularczyk OMI – Poznań
  • magda
    23.10.2015 12:44
    Zarówno rodzice Nicka jak i jego dziadkowie byli protestantami. Jego ojciec został już wychowany w duchu protestanckim. Takie prawdy mu przekazano i trudno obwiniać ojca Nicka za to, że założył zbór. Nick Vujicic jest człowiekiem w drodze i do jego serca puka Duch św, który przecież nie jest zarezerwowany jedynie dla katolików czy protestantów. Modlę się by Duch św. go dalej prowadził.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama