Miłość w czasach nienawiści

Czy człowiek jest rzeczywiście „do poprawki”? – to jedno z ważnych pytań, które stawia najnowszy spektakl w Lubuskim Teatrze.

Reklama

Zamiast przemysłu jest zajęcie na roli, a zamiast chrztu – spowiedź, bo to od niej zaczyna się spektakl. No i szczęście wcale nie takie szczęśliwe. Teatralna wieś Borówka, gdzie żyją Baśka z Jaśkiem, musi być gdzieś niedaleko, skoro Leszek – ten, którego obecność zburzy wiejską sielankę – jest z Wrocławia. Jego przybycie zapoczątkowuje całą serię dramatycznych wydarzeń: zdradę małżeńską, wiejski lincz na obcym, samobójstwo Baśki, a w końcu zemstę wsi, która – niby dla żartu – podkłada pod stodołę ogień. Dym, który unosi się nad domami, staje się znakiem zbrodni i nienawiści.

Spektakl pt. „Kiedy przyjdzie sen. Tragedia miłosna”, który można oglądać na deskach Lubuskiego Teatru, nie jest obrazkiem socjologicznym o polskiej wsi, to raczej moralitet o sile i bezsile miłości i o złu, które w nas drzemie.

Najnowszą premierę Lubuskiego Teatru ogląda się bardzo dobrze. Przedstawienie jest dynamiczne, wartkie, świetnie zagrane przez cały zespół. Oszczędna scenografia, w której dominuje wielofunkcyjna ławka będąca zarówno ławą kościelną, kuchennym stołem, jak i zwykłą ławką żywcem wyjętą z „Rancza”, wraz z foliowymi kulisami tworzy przestrzeń, gdzie rozgrywa się dramat.

Wieś wykreowana jest przez samych aktorów, którzy mistrzowsko ją wyczarowują, naśladując wiejskie odgłosy: śpiewające o poranku ptaki, zwierzęta w oborze, przejeżdżające samochody. Całość dopełniają biało-czarne animacje.

Ta ucieczka od realizmu w umowność przydaje spektaklowi jeszcze więcej misteryjności. Jest w tym spektaklu także Bóg, który spogląda z góry, kręci głową i zastanawia się, czy czasami nie stworzyć człowieka na nowo, „Już nie z żebra, tylko z serca/ By kochał drugiego”.

Czy człowiek jest rzeczywiście „do poprawki”? Spektakl stawia te trudne pytania o naturę człowieka, o miłość i zło w sposób bardzo radykalny i za pomocą bardzo wyrazistych środków artystycznych. Kto ma wrażliwe uszy, niech nie idzie. W tym spektaklu język zła i nienawiści boli. Dosłownie.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama