Wpadamy w sieci... społecznościowe

Dla kogoś, kto nie ma konta na Facebooku, Twitterze, 
Instagramie, LinkedIn… Kogoś, kto nie wrzuca zdjęć i wideo na Pinteresta czy Snapchata, świat mediów społecznościowych może być równie zagmatwany jak ulice Bangkoku czy metro w Tokio. W rzeczywistości świat wirtualny jest chyba bardziej skomplikowany. A już na pewno ma na nas większy
 wpływ niż spacery po obcym mieście. 


Reklama

Wśród serwisów społecznościowych, czyli takich, w których komunikacja jednostronna (jak w przypadku czytania zwykłej strony internetowej) została zastąpiona przez dialog z innymi użytkownikami, najbardziej znany jest Facebook. Z tego serwisu korzysta w Polsce więcej osób niż z telewizji. Pod koniec roku 2015 Facebooka używało od 14 do 15 mln Polaków, czyli około 35 proc. społeczeństwa. 80 proc. tej grupy to odbiorcy w wieku od 13 do 34 lat. Teoretycznie nie mogą mieć konta na Facebooku osoby poniżej 13. roku życia. W praktyce, często za przyzwoleniem rodziców, kłamiąc w formularzu rejestrowym, swoje profile zakładają nawet 5- czy 6-latki.


Samotność w tłumie


Nie ma dokładnych badań na temat czasu, jaki Polacy 
spędzają, korzystając z serwisu 
Facebook, ale jeżeli przyjąć szacunki z Europy Zachodniej, na komentowaniu, klikaniu linków, oglądaniu zawieszonych przez innych filmików czy w końcu na czatowaniu, czyli bezpośrednim komunikowaniu się z konkretną osobą, spędzamy średnio kilkanaście godzin w miesiącu. Wśród osób z grupy wiekowej 13–24 lata ten czas wydłuża się do kilkudziesięciu godzin w miesiącu, a więc kilku w tygodniu (młodzi Amerykanie aktywnie na Facebooku spędzają od 60 do 90 minut na dobę). 
Facebook to okno na świat. Coraz częściej jedyny kanał komunikacji z ludźmi. To paradoks, bo niewątpliwie mamy dzisiaj niemal nieograniczone możliwości komunikowania się z innymi osobami, ale równocześnie psychologowie mówią o pladze samotności. Dlaczego tak się dzieje? Intuicja podpowiada, że internet i serwisy społecznościowe powinny ludzi aktywizować, wyrywać z bierności i samotności. Tymczasem okazuje się, że znacznie częściej wpędzają nas w indywidualizm, który skutkuje zaburzeniami w relacjach z innymi ludźmi i – w efekcie – samotnością.

Sporo oczywiście zależy od osobowości, także od poczucia własnej wartości. Internet bywa pierwszym krokiem do znalezienia grupy, z którą można się identyfikować; prowadzi też do kontaktów bezpośrednich. Tyle tylko, że rzadko prowadzi. Także dlatego, że łatwość kontaktowania się przez internet powoduje, że w sieci kultywujemy zbyt wiele znajomości (patrz ramka), w efekcie na kontakt rzeczywisty z drugą osobą wielu użytkownikom Facebooka po prostu nie starcza czasu. 
Z punktu widzenia psychologii kontakt za pośrednictwem sieci nie jest kontaktem „pełnowartościowym”. Jest powierzchowny i niepełny. Stanowi mocno zubożoną wersję prawdziwej relacji i pozostawia po sobie pustkę. Nawet kontakt wideo nie rozwiązuje tego problemu. Ruchomy, nawet najdoskonalszy obraz nie odwzoruje niuansów języka ciała, wyrazu twarzy, oczu, pewnych drobnych zmian mimicznych, zapachu czy „klimatu rozmowy”. Część tych pozawerbalnych sygnałów jest odczytywana podświadomie, ale to nie znaczy, że są one marginalne.

To, co pozawerbalne, co ukryte przed świadomością, decyduje, czy relacja z drugą osobą jest pełnowartościowa. Gdy nie jest, pojawia się niedosyt, a ten, gdy staje się permanentny, powoduje frustrację. Ale na tym nie koniec. „Z frustracji wyzwala się uogólniona niechęć do ludzi, a z drugiej strony może powstawać niedosyt osobisty, ciągłe poczucie, że czegoś mi brak, może powodować obniżanie nastroju, a w skrajnym przypadku nawet depresję. Im więcej czasu spędzamy przed komputerem, im częściej kontaktujemy się tylko przez sieć, tym częściej dochodzimy do wniosku, że nie potrafimy w pełni porozumieć się z ludźmi spotykanymi w »realu«” – mówił w wywiadzie opublikowanym w książce „Nauka. Po prostu” dr Lech Górniak, psycholog społeczny z Uniwersytet Ekonomicznego w Krakowie.


Kłopot z relacjami


Kilka tygodni temu portal BBC opublikował badania przeprowadzone na Uniwersytecie Michigan w USA, z których wynika, że korzystanie z Facebooka może mieć negatywny wpływ na samopoczucie i satysfakcję z życia. „Intuicja podpowiada, że Facebook jest nieocenionym narzędziem służącym do wypełnienia podstawowej ludzkiej potrzeby, czyli do kontaktu z drugim człowiekiem. Z naszych badań wynika jednak, że zamiast poprawiać samopoczucie, może raczej wpływać na nas negatywnie” – napisano w raporcie. Z dokładnej analizy zachowań dość sporej grupy ludzi w różnym wieku wynikało, że duża częstotliwość korzystania z mediów społecznościowych prowadzi do obniżenia ogólnego poziomu samopoczucia.

– Im więcej czasu dane osoby spędzały na 
Facebooku, tym gorzej czuły się po opuszczeniu serwisu – napisali naukowcy. Co ciekawe, badacze wykluczyli zależność odwrotną, czyli że ludzie samotni chętniej i częściej korzystają z Facebooka. 
Inne badania, potwierdzające wyniki tych pierwszych, przeprowadzono w Instytucie Systemów Informacyjnych Uniwersytetu Humboldta w Berlinie. Wynika z nich, że u wielu badanych występowało poczucie niższości pojawiające się w wyniku porównywania siebie ze swoimi internetowymi znajomymi. Sieć umożliwia udawanie kogoś, kim się nie jest. Także na Facebooku opisujemy samy siebie w barwniejszych kolorach niż te rzeczywiste.

Przeglądając profile znajomych, którzy byli na bardziej egzotycznych wakacjach, którzy mają ładniejsze mieszkanie, którzy mają większą liczbę facebookowych znajomych albo których wpisy są częściej komentowane, możemy mieć zaniżoną samoocenę. Jakoś zapominamy, że nie tylko my udajemy bardziej zaradnych, bardziej majętnych czy po prostu szczęśliwszych. 
Autorzy obydwu publikacji zaznaczali, że zbyt długie przebywanie w mediach społecznościowych zwiększa ryzyko uzależnienia od tego typu rozrywki. Tak jak czytanie na ekranie komputera np. książki (pomijając aspekt zdrowotny związany ze wzrokiem) nie jest źródłem uzależnienia, tak portale społecznościowe rzeczywiście wciągają.

Około 25 proc. użytkowników Facebooka nie brało w pełni udziału w ważnych dla swojej rodziny czy społeczności chwilach (np. wigilijna kolacja, chrzest, urodziny dziecka), bo w tym czasie umieszczała na portalu społecznościowym zdjęcia czy informacje z tego wydarzenia. – Godziny spędzone przed monitorem powodują, że umysł użytkownika sieci inaczej się rozwija – mówi dr Lech Górniak. Najbardziej na te niebezpieczeństwa wystawione są dzieci i ludzie młodzi. – Człowiek uzależniony od sieci jest skazany na to „okno”, które dosłownie i metaforycznie ogranicza horyzont. Teoretycznie ma wgląd w nieograniczoną ilość informacji, ale z drugiej strony traci perspektywę codziennego życia. To trochę tak, jakby spacerując po lesie czy po plaży, słuchać muzyki przez słuchawki. Nie możemy wtedy z pełną intensywnością odczuwać przyrody. Widzimy ją, ale już nie słyszymy jej. Ze świata zewnętrznego docierają do nas tylko niektóre impulsy. Nasz obraz jest zubożony. Przedawkowany internet ma wpływ na zawężenie percepcji, czyli bezpośrednio na umysł – tłumaczy dr Górniak.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • moja refleksja
    20.02.2016 09:27

    Założyłem kiedyś konto na f-b licząc na otworzenie merytorycznych obszarów wiedzy. Niestety na f-b jest merytoryczna "sieczka". Nie tylko nie uzyskuję nowej wiedzy ale mam poczucie marnowanego czasu.
    Według mnie, facebook niesie dwa kluczowe obszary korzyści: dla młodzieży możliwość porozumiewania się na "czatach" w sprawach lekcji, itp., a także dla menedżerów f-b, mogących ustalać kierunkowo (targeting) docelowych reklamobiorców, a przez to uzyskiwać więcej zleceń reklamowych.
    Mamy "społeczeństwo obrazkowe", nie potrafiące wyrażać poprawnie emocji i opinii w żadnym języku (nawet polskim), więc facebook jest odpowiedzią na stan intelektualny dominującej części naszego społeczeństwa (in corpore).

  • Gośćw
    27.02.2016 16:37
    Pejs Book. nic dodać nic ująć. Kto ma żyda w rodzinie ten wie.
  • nika
    27.02.2016 23:20
    Obywam się bez portali społecznościowych i wcale nie czuję się przez to uboższa. Stanowczo wole mniejszy, ale real
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama