Syzyfowe prace

Film Emmanuelle Bercot to realistyczny dramat o ludziach, którzy nie potrafią, a czasem nie chcą sobie pomóc.

Reklama

Do ciasnego pomieszczenia, gdzie pracuje sędzia dla nieletnich Florence Blaque, kamera wracać będzie wielokrotnie. Powtarzalność tego wątku, która może wydawać się widzowi nieco nużąca, ma jasno określony cel. Z jednej strony podkreśla wysiłek stworzonego przez państwo systemu opieki społecznej, mającej na celu ochronę zagrożonej patologią młodzieży, a z drugiej jego nieskuteczność. Film Emmanuelle Bercot, scenarzystki i aktorki, która zajęła się reżyserowaniem, przedstawia działania francuskiego systemu resocjalizacji, pod którego opiekę trafił pierwszoplanowy bohater „Z podniesionym czołem”.

Ludzkie dramaty

Już pierwsze sceny filmu, rozgrywające się w ciasnym pomieszczeniu, gdzie pracuje sędzia dla nieletnich Florence Blaque, zapowiadają, że nie będzie to dydaktyczna opowiastka, ale nasycony brutalnym czasem realizmem dramat o ludziach, którzy nie potrafią lub nie chcą sobie pomóc. Nie dostrzegają, że żyją w środowisku z pogranicza patologii. Każdą formę pomocy ze strony powołanych do tego instytucji uważają za niedopuszczalną ingerencję w swoją prywatność, chyba że chodzi o zasiłek. Tak jak Séverine Ferrandot, matka Malony, głównego bohatera filmu. W pierwszej rozgrywającej się w sądzie scenie chłopak ma 6 lat. Po śmierci ojca jego ojca matka związała się z innym mężczyzną, który właśnie ją opuścił. Z tego związku niedawno urodziła dziecko.

Malony znalazł się w sądzie dla nieletnich, bo nie chodził do szkoły. Matka nie reagowała na upomnienia ani nie wpuszczała pracowników opieki do mieszkania. Można powiedzieć, że przez cały czas prowadziła wojnę z opresyjnym, przynajmniej jej zdaniem, systemem opieki społecznej. Do sądu przyszła z Malonym i jego przyrodnim bratem. Widać, że nie radzi sobie z nadpobudliwym 6-latkiem. Malony wymaga uwagi, której kobieta zajęta własnymi sprawami nie może mu poświęcić. Na pytania sędzi Blaque reaguje agresją. Rzuca na jej biurko otrzymane z opieki społecznej ubrania dziecka. – To jest syf. A jego sobie weźcie – krzyczy do sędzi. Wychodzi z niemowlęciem, pozostawiając 6-latka w sądzie. Po takiej deklaracji sędzia Blaque nie ma wyboru.

Następnym razem, 8 lat później, z Malonym spotykamy się w biurze sędzi. Chłopak wrócił do rodzinnego, jeżeli tak można to nazwać, domu, ale znowu sprawia problemy. Tym poważniejsze, że zagrożone już sankcjami karnymi. To, co robi nastolatek, to nie jakieś wielkie przestępstwa, ale raczej wykroczenia. Ale ich konsekwencje, których oczywiście nie bierze pod uwagę, mogą okazać się tragiczne. Przynajmniej jeden raz niewiele brakuje, by doszło do tragedii.

Film nie ma spójnej fabuły, to raczej szereg rozgrywających się w sądzie, domu Malony ego i ośrodkach resocjalizacyjnych obrazów, dokumentujących losy nastolatka i tych, którzy usiłują mu pomóc.

Wszyscy są dobrzy

Największą zaletą filmu są znakomicie zarysowane charaktery występujących w nim postaci. Zarówno tych najważniejszych, jak i drugoplanowych. Jedna z najbardziej poruszających scen to dramatyczna rozmowa Malony ego z jego pierwszym, wyznaczonym przez sąd opiekunem. Ta rozmowa uwidacznia oczekiwania podopiecznego systemu i sposób działania jego funkcjonariusza. Malony nie kryje żalu, że opiekun mu nie pomógł, kiedy znowu stanął przed sądem. Kiedy ten usiłuje tłumaczyć, że nie było to możliwe, wzbudza w nastolatku agresję. Z rozmowy wynika, że opiekun nie był dla chłopca żadnym autorytetem, nie potrafił sobie z nim radzić. Dla świętego spokoju nawiązał z nim kumplowskie relacje, a pomoc sprowadzała się do częstowania papierosem. Jakie są efekty podobnych działań? Nie ma wątpliwości, że opłakane. Dosłownie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama