Najdoskonalsza w sztuce

Sofonisba Anguissola była jedyną kobietą w czasach 
renesansu, która zdobyła wśród współczesnych sławę 
równą najsłynniejszym malarzom epoki.

Reklama

W jednej z sal ekspozycyjnych wystawy „Brescia. Renesans na północy Włoch” w Muzeum Narodowym w Warszawie moją uwagę przykuł obraz przedstawiający grę w szachy. Niby nic niezwykłego, bo w tym czasie szachy były popularną rozrywką wśród wyższych sfer. Tyle że na obrazie grają kobiety, a właściwie młode dziewczyny. To sytuacja niecodzienna, bo szachy były grą przede wszystkim dla mężczyzn. Uważano wówczas, że wymagają zdolności logicznego i strategicznego myślenia, a takim kobiety przecież nie dysponują. Obraz rzeczywiście nosi tytuł „Gra w szachy” i nie sposób go nie zauważyć, jednak wielu zwiedzającym umyka ważny szczegół. Namalowała go kobieta. To też niezwykłe, bo mało kto słyszał o malarkach z okresu renesansu. Jak się okazuje, takie kobiety były, ale ich nazwiska znane są tylko specjalistom.

Utalentowane siostry

Giorgio Vasari, malarz i architekt, autor słynnych „Żywotów najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów”, pierwszej historii włoskiej sztuki dla szerszej publiczności, wymienia cztery nazwiska malarek, które jednak najczęściej kopiowały obrazy innych. „Grę w szachy” Vasari zobaczył w domu Amilcare Anguissoli, arystokraty z Cremony. Namalowała go w 1555 r. Sofonisba Anguissola, córka Amilcare, o której poruszony Vasari napisał, że z wszystkich tutejszych malarzy jest „najdoskonalsza w tej sztuce” i „przynosi jej więcej zaszczytu niż ktokolwiek inny”. O „Grze w szachy” napisał, że „obraz, namalowany z niezwykłą precyzją, przedstawia trzy siostry grające w szachy i starszą służącą. Wszystko to wykonane z takim mistrzostwem i siłą, że utrwalone na nim są jak żywe, przemawiają po prostu do widza… Wydają się oddychać, żyć”. Vasari zachwycał się również innymi obrazami Sofonisby, szczególnie portretami. Jednak samej malarki w jej rodzinnym domu nie spotkał, bo przebywała od dłuższego już czasu na hiszpańskim dworze. W swojej relacji z Cremony Vasari podkreśla, że równie utalentowanymi były pozostałe siostry Sofonisby, a szczególnie Lucia, która w swoim krótkim życiu namalowała wiele znakomitych portretów. Artystka miała pięć sióstr, z których jedna została zakonnicą, i brata.

Sofonisba Anguissola była jedyną kobietą w czasach renesansu, która zdobyła sławę równą najsłynniejszym malarzom epoki i jako artystka zrobiła porównywalną z nimi karierę. Miała talent, ale to przecież nie wystarczy. Wielcy malarze XVI w. latami, jako młodzi chłopcy, terminowali najpierw w warsztatach mistrzów, studiowali anatomię, brali udział w sekcjach zwłok. Dla kobiet ta droga była zamknięta. Sofonisba i jej siostry miały jednak szczęście. Urodziły się w arystokratycznej rodzinie, a ich ojciec nie tylko szybko dostrzegł talent córek, ale i wszelkimi sposobami wspierał ich rozwój artystyczny. Z pewnością bez jego zaangażowania Sofonisba nie zrobiłaby tak zawrotnej kariery.

Na królewskim dworze

Najstarsza i najsłynniejsza z sióstr urodziła się ok. 1532 r. w Cremonie w Lombardii. Ojciec, wielki admirator sztuki, zapewnił jej i młodszym córkom wszechstronną edukację, także w dziedzinie sztuki. Jako nastolatka Sofonisba uczyła się malarstwa pod kierunkiem Bernardina Campiego, jednego z najbardziej znanych cremońskich artystów. Kiedy w 1546 r. Campi wyjechał z Cremony, pobierała lekcje u Bernardina Gattiego, innego znanego malarza renesansu. W tym okresie powstał podwójny portret, na którym uwieczniła siebie i swojego pierwszego nauczyciela. Obraz stał się sławny ze względu na realizm przedstawionych na nim postaci. W 1554 r. Sofonisba zawitała do Rzymu, gdzie poznawała prace głośnych mistrzów tego okresu. We wszystkich działaniach wspierał ją ojciec, który stał się najlepszym promotorem córki. Korespondował z wieloma znanymi artystami, w tym 
z Michałem Aniołem, na którym szczególne wrażenie zrobił namalowany w 1559 r. „Chłopiec uszczypnięty przez raka”. Amilcare wprowadził ją na dwory Mantui i Ferrary, gdzie portretowała znane i wpływowe osoby, a jej obrazy znalazły się w papieskiej kolekcji.

Sława i uznanie, jakimi cieszyła się Sofonisba, były tak wielkie, że w 1559 r. Filip II, król Hiszpanii, zaprosił ją na swój dwór. Pozostała tam przez 15 lat, najpierw jako dama dworu i nauczycielka malarstwa królowej Elżbiety, a po jej śmierci – królowej Anny, kolejnej żony króla. W tym czasie powstało mnóstwo portretów i scen z życia rodziny królewskiej, które dzisiaj można oglądać w Muzeum Prado. Malarka korespondowała również z papieżem Piusem IV, dla którego wykonała portret królowej.

Filip II, podobnie jak jego żona, darzył nadworną malarkę niezwykłym respektem. Nie dość, że pobierała znaczne jak na owe czasy wynagrodzenie, to jeszcze król zadbał o jej przyszłość. Sofonisba liczyła sobie już 40 lat i nie miała męża. Filip II zaaranżował małżeństwo artystki z Fabrizio Moncadą Pignatellim, drugim synem księcia Paterno. Król zapewnił jej 12 tys. scudów w posagu i coroczną pensję, by mogła bez problemów zajmować się sztuką. Małżeństwo zamieszkało w rodzinnym pałacu Moncadów w Paterno. Fortuna pozwoliła Sofonisbie wspierać brata i rodzinę, kiedy jej ojciec wpadł w kłopoty finansowe i zmarł w 1557 roku.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Anna
    03.09.2016 18:15
    Lepsza była chyba Artemisia Gentileschi właśc. Artémisia Lomi Gentileschi ur. 8 lipca 1593 w Rzymie, zm. 1652. Wiedza Autora z zakresu historii sztuki niestety ograniczona.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama