Okupacja hitlerowska z perspektywy Polek

Irka pochodzi z patriotycznej, inteligenckiej rodziny, Ewka ze środowiska przestępców, a Marysia jest córką bogatego żydowskiego przedsiębiorcy - ich losy w zaskakujący sposób splatają się w okupowanej stolicy.

Reklama

Produkcja będzie liczyć 13 odcinków, a pierwszy odcinek serialu będzie można obejrzeć w TVP w połowie października.

– To nie jest do końca kobieca odpowiedź na „Czas honoru”. Ale robiąc „Czas honoru” i „Miasto 44” oraz „Katyń”, stwierdziłem, że należy oddać hołd kobietom, które walczyły, choć pewnie w sposób mniej spektakularny niż mężczyźni. Serial opowiada dość kameralną historię trzech młodziutkich dziewczyn, które przez przypadek poznały się ze sobą. Nie pasują teoretycznie do siebie, bo to  złodziejka, ukrywająca się Żydówka i polska inteligentka. Stanowią fantastyczne trio do wypowiedzenia prywatnej wojny okupantowi, działają nieraz poza strukturami – mimo że są w organizacji. Ten serial to połączenie akcji i psychologii – wyjaśnia Michał Kwieciński, producent serialu „Morowe Panny”.

– One są szalenie młode, to czas fascynacji, wchodzenia w życie i ekstremalna sytuacja wojny. Serial pokazuje hart ducha polskiej kobiety – precyzuje producent.

– To jest przygoda, cały czas nie wierzę, że to się dzieje. Myślę, że moja osobowość zgrała się z charakterem postaci Ewki – złodziejki. Dowiemy się tego, kim jest, już w pierwszym odcinku. Natomiast  pod wpływem wojny i ludzi, których spotyka, Ewa zaczyna mięknąć i decyduje się na życie bardziej sprawiedliwe – mówi Vanessa Aleksander, serialowa Ewa.

Irkę, studentkę chemii na tajnych kompletach, gra Marta Mazurek. – Główne bohaterki połączył wspólny los, wspólna niechęć i sprzeciw wobec okupacji, wobec zagrabionej wolności. Akcje dywersyjne, na które decydują się bohaterki, są walką ze światem, który chce im odebrać młodzieńcze marzenia – wyjaśnia.

Marysię, ukrywającą się Żydówkę, gra z kolei Aleksandra Pisula.

Zdaniem reżysera serialu, to duży wysiłek pod względem przygotowań do zdjęć, bo „Morowe Panny” są serialem kostiumowym. – Współczesne miasto trzeba dostosować do wyglądu miasta z 1941 r. Wygląd aktorów także trzeba przygotować odpowiednio w duchu epoki. Jest to zdecydowanie bardziej twórcze niż praca nad projektami współczesnymi – mówi Michał Rogalski. Jego zdaniem opowiadanie o czasach wojny pozwala na opowiadanie o silnych emocjach i uczuciach. - Serial ma być interesującą opowieścią na dobrym poziomie, bo jeśli coś jest źle zrobione to żadnego przesłania nie będzie – tłumaczy reżyser.

- Niektórym ludziom wydaje się, że wydawanie pieniędzy na filmy jest bez sensu, że się to nie opłaca. Ale tak na prawdę jak przyjeżdża taka produkcja to zostawia mnóstwo pieniędzy w Lublinie, czy innym mieście. Poza tym jest to popularyzacja miasta – dodaje.

Zdaniem Grzegorza Linkowskiego, szefa Lubelskiego Funduszu Filmowego to bardzo dobrze, że najlepsi producenci i reżyserzy chcą realizować swoje filmy w Lublinie. – Jest już taka specjalizacja, że Warszawę do 1941 r. kręci się w Lublinie, a stolicę z czasów Powstania Warszawskiego w Łodzi. Zdjęcia do tego serialu to duży krok rozwojowy dla Lubelskiego Funduszu Filmowego – twierdzi.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama