Ćwierć wieku w sieci

25 lat po narodzinach polskiego internetu z sieci korzysta aż 26 mln Polaków. Jaki wpływ ma ta rewolucja na nasze życie?

Reklama

Dziś nie wyobrażamy sobie świata bez niego. Za jego pośrednictwem załatwiamy większość spraw, nawiązujemy kontakty, zbieramy informacje, wykonujemy pracę. Są nawet tacy, którzy nigdy nie tracą połączenia z nim, nie ruszają się nigdzie bez smartfona czy tabletu. Internet całkowicie zrewolucjonizował nasze życie. Nie chce się wierzyć, że pojawił się w Polsce dopiero ćwierć wieku temu.

Internet 
bez stron

Za początek internetu w naszym kraju uważać się zwykło
17 sierpnia 1991 r. Wikipedia podaje, że to właśnie wtedy został wysłany z Polski pierwszy e-mail. 
Nie jest to do końca prawda. W rzeczywistości tego dnia barak przed budynkiem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego połączył się z Ośrodkiem Komputerowym Uniwersytetu Kopenhaskiego. Rafał Pietrak, pracownik Instytutu Fizyki, wymienił z Duńczykami pakiety IP, które pozwoliły zestawić połączenie. Trwało ono zaledwie minutę.

Warto pamiętać, że w tamtym czasie sieć była czymś zupełnie innym niż dzisiaj. Wprawdzie prehistoria internetu, który służył początkowo amerykańskim celom wojskowym, sięga lat 60. ubiegłego wieku, ale start polskiego internetu niemal zbiegł się w czasie z uruchomieniem pierwszej na świecie strony WWW. Miało ono miejsce zaledwie 11 dni wcześniej.

Internet bez stron WWW? Dziś to nawet trudne do wyobrażenia. A jednak tak naprawdę było! Jeszcze w latach 80., by dotrzeć do interesującego nas dokumentu, trzeba było wiedzieć, gdzie fizycznie się on znajduje. Siłą rzeczy więc internet był w tamtym czasie domeną specjalistów, wykonujących skomplikowane operacje informatyczne. Pojawienie się czegoś takiego jak link było kolejną rewolucją. Choć droga od okienka z tekstem i niebieskimi linkami do oszałamiającego kalejdoskopu multimediów, jakim jest obecna sieć, była jeszcze długa, to właśnie dzięki linkom wrota internetu otworzyły się dla laików.

Rewolucja 
goni rewolucję

Tymczasem w Polsce ruszyła internetowa lawina. W styczniu 1992 roku było już w Polsce 2000 użytkowników sieci. W tym samym roku pojawił się też pierwszy komercyjny dostawca internetu – firma ATM SA. Na przełomie 1995 i 1996 r. liczba internautów w naszym kraju przekroczyła 500 tysięcy. Ale prawdziwa rewolucja miała dopiero nastąpić. W kwietniu 1996 r. Telekomunikacja Polska uruchomiła ogólnodostępny numer 0-20 21 22, pozwalający na połączenie z siecią przez modem telefoniczny. Czy ktoś jeszcze pamięta ów dziwaczny, skrzypiący sygnał towarzyszący temu połączeniu? I czy ktoś przypomina sobie, że przebywanie w sieci trzeba było poważnie ograniczać, żeby nie płacić zbyt wysokich rachunków za telefon, a strony ładowały się czasem nawet kilkanaście minut?

Kiedy na początku XXI wieku pojawiły się w naszym kraju oferty tanich usług stałego dostępu do sieci, liczba użytkowników znów zaczęła rosnąć na potęgę. Czy mogło nas czekać jeszcze coś lepszego? Owszem, mobilny internet! Początkowo dostępny bez załączników graficznych, od połowy ubiegłej dekady przeżył błyskawiczny rozwój. Z czasem stał się pełną alternatywą dla połączeń stacjonarnych. Dziś te ostatnie są już u nas w mniejszości – 51 proc. ruchu w internecie generują smartfony.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Barney
    20.09.2016 13:46
    Z mailami akurat nie było (i nie jest) tak źle, to SMS-y i "wpisy" na FB/Twitterze/itd dokonały drastycznej redukcji w zakresie komunikacji "tekstowej". Sporym problemem w ciągu ostatnich kilku lat okazała się raczej 'centralizacja" internetu (nie tylko tego polskojęzycznego zresztą) wokół niektórych serwisów i usług. Jakieś 8-10 lat temu standardem było posiadanie konta na polskim grono.net (nie pomnę, czy facebook wtedy już istniał czy nie, ale IMO dobrze było, że powstał jakiś lokalny serwis) oraz konta/kont na ulubiony forum(forach) tematycznym. Grono padło już lata temu, większośc for po prostu wymarła (w pierwszej kolejności te, na których można bylo prowadzić naprawdę ciekawe dyskusje), a prawie wszyscy zaczęli migrować na "fejsbuka" (ja trzymam się póki co z daleka od tego serwisu), gdzie porozumiewanie się ogracznia się coraz bardziej do zdawkowych wpisów i zasypywania zdjęciami.. Z kolei z dawnego urozmaicenia wyszukiwarek internetowych i katalogów stron (taka była pierwotna rola choćby Wirtualnej Polski) nie zostało dziś wiele, bo Google po prostu dominuje i nie wygląda na to, żeby ktoś miał mu zagrozić.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama