Nie zostaniesz księdzem

„Jak Bóg da” Edoardo Falconego to znakomita, błyskotliwa komedia z chrześcijańskim przesłaniem.

Reklama

Wiara, powołanie kapłańskie i problemy współczesnej rodziny. Czy na ten temat można nakręcić utrzymaną w chrześcijańskim duchu komedię, która naprawdę śmieszy i daje do myślenia? Reżyser „Jak Bóg da” udowodnił, że jak najbardziej. To ewenement we współczesnym kinie, w którym wiara, religia i duchowni przedstawiani są najczęściej krytycznie. Niezależnie od swoich wartości artystycznych nawet najsłabsze z tych filmów cieszą się uznaniem mainstreamowej krytyki. W przeciwieństwie do tych powstających w chrześcijańskich wytwórniach, na których nie zostawia się suchej nitki.

Nie można zaprzeczyć, że wiele filmów z chrześcijańskim przesłaniem na negatywne opinie sobie zapracowało. Nie brakuje wśród nich produkcji słabych artystycznie. Poczesne miejsce zajmują tu ekranizacje wątków zaczerpniętych ze Starego i Nowego Testamentu oraz biografie świętych. We Włoszech powstało mnóstwo takich filmów realizowanych zarówno przez RAI, czyli włoską telewizję publiczną, jak i Mediaset, czyli telewizję Berlusconiego. Filmy te nie powstają wyłącznie z pobudek religijnych. Producenci doskonale wiedzą, że widzowie to w większości katolicy, którzy co jakiś czas chętnie obejrzą film o papieżu czy popularnym świętym. Ale czy widzieliśmy kiedyś komedię, w której wątek wiary okazał się najważniejszy? Jakoś sobie nie przypominam.

Komedia z chrześcijańskim przesłaniem

Z pewnością niektórzy czytelnicy oburzą się już na sam pomysł realizacji komedii na temat powołania kapłańskiego. Czy to w ogóle możliwe, by nakręcić inteligentną i zabawną komedię na ten temat bez obrażania uczuć religijnych i wrażliwości widza?

Edoardo Falconemu, który dotychczas zajmował się aktorstwem i pisaniem scenariuszy, ta sztuka udała się w pełni. „Jak Bóg da” jest debiutem reżyserskim niemłodego już, bo dobiegającego pięćdziesiątki twórcy, ale debiutem znakomitym. Nic dziwnego, że w ubiegłym roku otrzymał za ten film prestiżową nagrodę David di Donatello dla najlepszego debiutującego reżysera, a doroczną nagrodę przyznało mu także stowarzyszenie włoskich dziennikarzy. Film trzyma w napięciu, jeżeli takie sformułowanie można odnieść do komedii, już od pierwszych, brawurowo zrealizowanych scen.

Pierwszoplanowym bohaterem filmu jest profesor Tommaso, znakomity kardiochirurg. Wraz z żoną i synem mieszka w luksusowym rzymskim apartamencie. Córka wraz z mężem, handlarzem nieruchomości, mieszka w sąsiedztwie. Rodzina wydaje się zżyta, codziennie spotyka się na obiedzie przygotowywanym przez Carlę, żonę chirurga. Tommaso ma jednak pewien problem. Od pewnego czasu niepokoi go zachowanie syna, Andrei, w którym pokładał wielkie nadzieje. Andrea nie bardzo radzi sobie na studiach medycznych, jakie wybrał za namową ojca. Chce z nich zrezygnować i zapowiada, że wkrótce oznajmi im coś ważnego. Tomasso, obserwując poczynania syna, podejrzewa, że jest on gejem. Dzieli się swymi podejrzeniami z żoną, by nie doznała szoku, kiedy syn ujawni prawdę o swojej orientacji seksualnej. Wieczorem, kiedy cała rodzina wraz ze służącą zgromadziła się w salonie, by wysłuchać Andrei, ten wyznaje, że chce wstąpić do seminarium i zostać księdzem.

Granice
lewicowej tolerancji

To tylko błyskotliwie zrealizowany prolog filmu, który wraz z rozwojem akcji przyniesie nam mnóstwo niespodzianek, a całkowicie nieprzewidywalny finał zaszokuje każdego widza. W tych pierwszych, krótkich scenach reżyserowi udało się jednocześnie nakreślić charakterystyki bohaterów, ich postawę wobec ludzi i świata, a także przedstawić obraz współczesnej mieszczańskiej rodziny, z jej zaletami i wadami. Scena, w której Andrea oznajmia swoją decyzję, to prawdziwy majstersztyk, godny porównania z najlepszymi fragmentami z filmów Woody’ego Allena. Nikt nie był przygotowany na to, co usłyszał, a najmniej Tommaso, głowa rodziny. Falcone w kilku kapitalnych scenach ośmiesza zabiegi przekonanego o homoseksualizmie syna Tommaso, który przed rodzinnym spotkaniem przygotowuje całą rodzinę, by przypadkiem niewłaściwie nie zareagowali na wyznanie Andrei. Chcąc nie chcąc, mają wykazać entuzjazm. Bo Tommaso, prócz tego, że jest znakomitym chirurgiem, jest też zatwardziałym ateistą. Przedstawicielem uważającego się za postępowe środowiska, które w imię tolerancji może zaakceptować każdą aberrację obyczajową czy seksualną. Środowiska, dla którego wrogiem jest przede wszystkim religia i Kościół katolicki. Tu kończy się ich tolerancja. Kościół według słów chirurga to „najbardziej kołtuńska instytucja, jaką wydała matka ziemia”. A przedstawicielami Kościoła są przecież duchowni. W jednej genialnej scenie Falcone potrafił pokazać cały szereg stereotypów dotyczących Kościoła funkcjonujących w głowach ludzi pokroju Tommaso. To „czarne plamy Kościoła”, czyli stosy inkwizycji, tortury czy wyprawy krzyżowe. I na końcu uśmiechnięty Don Matteo z popularnego włoskiego serialu.

Tommaso, który bez oporu przyjąłby fakt, że syn jest gejem, tylko pozornie godzi się z jego decyzją o wstąpieniu do seminarium. Wierzy, że kryje się za tym jakaś manipulacja, że ktoś za nią stoi. Oczywiście jest ktoś taki. To ksiądz. Tommaso postanawia podjąć śledztwo i wykryć najpewniej nieczyste intencje „sprawcy”, by odwieść syna od „zgubnej” decyzji. W tym celu konstruuje niezwykle pokrętny i wymyślny plan, który bez wahania wciela w życie. Z nieprzewidzianym rezultatem.

Sukces filmu to w znacznej mierze również zasługa znakomitej obsady z Marco Giallinim i Alessandro Gassmannem na czele. Giallini brawurowo zagrał pewnego siebie, aroganckiego i tyranizującego otoczenie chirurga, który zawsze musi postawić na swoim. Z kolei Gassmann wcielił się w postać jego wroga, charyzmatycznego księdza pracującego z młodzieżą, która ma paść ofiarą cynicznego spisku. Doskonale spisali się również aktorzy w rolach drugoplanowych, a szczególnie Edoardo Pesce, jako niezbyt lotny umysłowo zięć bohatera.

Dawno nie widziałem tak zabawnej, inteligentnej i wzruszającej komedii z doskonale napisanymi dialogami, a do tego z pozytywnym, chrześcijańskim przesłaniem. To jeden z tych filmów, który koniecznie trzeba zobaczyć.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama