Wyspa nadziei

Na Lampedusę, małą wyspę leżącą pomiędzy Afryką i Europą, w ciągu roku przybywają tysiące imigrantów. Wielu z nich nie dociera do celu. O ich losach opowiada film dokumentalny „Fuocoammare. Ogień na morzu”.

Reklama

Gianfranco Rosiemu, reżyserowi filmów dokumentalnych, światowy rozgłos przyniosła „Rzymska aureola” (w oryginale „Sacro GRA”), nagrodzona Złotym Lwem na ubiegłorocznym festiwalu w Wenecji. „GRA” to skrót od Grande Raccordo Anulare, nazwy 68-kilometrowej obwodnicy Rzymu, a film opowiada o żyjących przy niej ludziach. Było to wydarzenie, bo do tej pory żaden film dokumentalny nie zdobył w Wenecji głównej nagrody.

Rosi w swoich filmach przedstawia najczęściej outsiderów i ludzi z peryferii, bardzo długo też pracuje nad swoimi dziełami. Realizacja „Rzymskiej aureoli” zabrała mu trzy lata, a kręcąc „Fuocoammare. Ogień na morzu” spędził na Lampedusie półtora roku. Oba dokumenty bardzo różnią się od tego, co pokazują nam stacje telewizyjne. – Lubię filmy dokumentalne, które dają przestrzeń poezji. Dla mnie, kiedy robię film, nie jest ważny mój punkt widzenia – mówił w jednym z wywiadów reżyser. – Chciałem przełamać barierę pomiędzy dokumentem i fabułą.

Opowieść lekarza

Dokument „Fuocoammare. Ogień na morzu” powstał zgodnie z wyłożoną w wywiadzie zasadą. Tytuł nawiązuje do sycylijskiej piosenki, którą zamawia w lokalnym radiu z dedykacją dla swojego syna rybaka mieszkanka Lampedusy. Piosenka nawiązuje do czasów wojny, kiedy to w 1943 r. alianci zbombardowali w nocy zacumowany na wyspie okręt wojenny, a płomienie sięgały nieba.

Tę małą wyspę, liczącą 20 km kw. powierzchni, dzieli od Afryki 70 mil morskich, a od Sycylii niecałe 120. W czołówce filmu znalazła się informacja, że w ciągu ostatnich 20 lat przypłynęło tam około 400 tys. imigrantów. W drodze do Europy zginęło 15 tys. osób.

Na łodziach przemytników można podróżować z większymi i mniejszymi „wygodami”. I tu funkcjonują podziały „klasowe”, bo przemytnicy dzielą imigrantów według zasobności portfela. Pasażerowie pierwszej klasy płacą 1500 dolarów, mając zapewnione miejsce na zewnątrz, na pokładzie. Nie wszystkich stać na takie luksusy. Najgorzej mają ci w klasie trzeciej. Za 800 dolarów tłoczą się pod pokładem. Po takiej wielogodzinnej podróży nie wszyscy mogą zejść z łodzi o własnych siłach.

Jednak na ekranie nie zobaczymy drastycznych scen i zdjęć w rodzaju tych, jakie serwują nam dzienniki telewizyjne. O tym, jak wygląda los imigrantów, dowiadujemy się od pracującego na wyspie lekarza. W swoim gabinecie, wśród setek zdjęć, opowiada o młodych ludziach poparzonych chemikaliami ulatniającymi się ze zbiorników paliwowych, o ciałach matek i noworodków z nieodciętą pępowiną, które tonęły w czasie porodu. Lekarz uważa, że „pomoc tym ludziom jest obowiązkiem każdego człowieka”. Cieszy się, kiedy w czasie badania kobiety w ciąży, która przeżyła straszliwą przeprawę, może stwierdzić, że z mającym się urodzić dzieckiem wszystko jest w porządku.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama