Granie ze znakiem jakości

O fascynacji muzyką chrześcijańską, wspieraniu młodych zespołów i spełnionych marzeniach opowiada Michał Guzek.

Reklama

Szymon Babuchowski: Pamiętasz swój pierwszy kontakt z muzyką chrześcijańską?

Michał Guzek: Jednym z takich momentów był koncert Deus Meus w Rostkowie pod koniec lat 90. Tam spotkałem Janusza Kotarbę, założyciela magazynu „RUaH”, poświęconego muzyce chrześcijańskiej. To spotkanie i muzyka, którą tam usłyszałem, mocno odbiły się w historii mojego życia.

Co Cię pociągnęło w muzyce chrześcijańskiej?

Prawda w niej obecna i teksty, które bardzo często zawierają w sobie słowo Boże. Także różnorodność brzmień – bo słucham muzyki chrześcijańskiej od hip- -hopu, przez pop, rock, po jazz.

Myślałeś jako nastolatek, że zwiążesz z nią swoje życie?

Pojawiały się już wtedy marzenia, żeby zorganizować jakiemuś młodemu zespołowi koncert, wydawało mi się to jednak dość odległe. Moim wielkim pragnieniem w tamtym czasie była praca w radiu i ewangelizacja poprzez muzykę chrześcijańską. Nie wiedziałem, że oba te marzenia wkrótce się zrealizują.

Czym jest dla Ciebie muzyka chrześcijańska?

To muzyka z przesłaniem odnoszącym się do Boga, do wartości, wykonywana przez ludzi, którzy te wartości prezentują. Identyfikują się z nimi i chcą szerzyć misję dzielenia się Dobrą Nowiną. Bo to, że ktoś śpiewa o Bogu, niekoniecznie oznacza, że chce się od razu dzielić wiarą z innymi. Wśród muzyków jest szeroka grupa ludzi szukających. To też jest duża wartość, ale niekoniecznie tworzą oni muzykę chrześcijańską.

Czym różni się muzyka chrześcijańska w Polsce od tej, której słucha się na przykład w USA?

Ma swoją słowiańską specyfikę. Dublowanie wzorców ze Stanów nie do końca dobrze nam wychodzi. Na pewno muzyka chrześcijańska w USA jest na wyższym poziomie. W zborach protestanckich dużą wagę przykłada się do tego, żeby ta muzyka dobrze brzmiała. Artyści mają tam większe możliwości techniczne, lepszych producentów. Ten nurt rozwija się tam od dziesięcioleci, u nas – od dwudziestu paru lat, więc jest to młode zjawisko.

Ale zmienia się, dojrzewa?

Jak najbardziej! Jestem szczęśliwy, że coraz częściej festiwale muzyki chrześcijańskiej, rozgłośnie, listy przebojów wychodzą naprzeciw debiutantom i wspierają młode zespoły. Myślę, że siła polskiej muzyki chrześcijańskiej w najbliższych latach będzie właśnie w tej młodej scenie.

Można tu już wskazać jakieś nowe ciekawe zjawiska?

Coraz więcej mamy dobrych i bardzo dobrych zespołów. Wśród nich warto ostatnio wymienić Owcę czy niemaGOtu, a także Michała Rasska i Muode Koty. Wystąpią oni w tym roku na festiwalu Chrześcijańskie Granie. Ponadto w ostatnich latach pojawiły się takie formacje jak Kanaan, stronaB, Magda.lena Frączek. Także nurt hip-hopu chrześcijańskiego jest w Polsce coraz mocniejszy: Arkadio, Tau, Wieczny, Zetaigreka, Heres, Hiob – tych wykonawców jest wielu.

Stawiacie sobie za cel festiwalu wyławianie nowych formacji?

Tak, to jest w ogóle główny cel Fundacji Chrześcijańskie Granie. Promujemy ideę tworzenia salek muzycznych dla młodych zespołów, wspieramy wybrane wydarzenia. Chcemy pokazywać zespoły z różnych środowisk i wydobywać je na wyższy poziom. Temu służy m.in. wiosenny koncert Debiuty, dzięki któremu co roku wyławiamy kilka zespołów. Kolejnym etapem jest festiwal Chrześcijańskie Granie, na którym mogą się zmierzyć debiutanci z tymi, którzy na tej scenie występują już od wielu lat. W tym roku będzie bardzo ciekawa rywalizacja pomiędzy zespołami, które zgłosiły się na koncert Premier. Mamy zespół Gospel Rain, który na tej scenie jest od 25 lat, rapera Wiecznego, grającego od kilku lat, i totalnie nowy projekt Teresa 500, stworzony na 500. rocznicę urodzin św. Teresy. Myślę, że jest to pewien fenomen – ten brak bariery między debiutantami a tymi, którzy grają od dawna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama