W poszukiwaniu "Trzech poematów"

Intrygująca recenzja, zachęcająca okładka… - muszę to przeczytać! Ileż to razy w moim czytelniczym życiu ruszałem do lektury zgodnie z tym schematem. Jednak przez lata jedna, jedyna książka wciąż mi się wymykała. Ochota na jej przeczytanie? Gigantyczna. Problemem było tylko, jak ją zdobyć...

Reklama

Mowa o „Trzech poematach” Krzysztofa M. Bąka. To wydany w 2000 roku w Bielsku-Białej tomik poezji, o którym przeczytałem jeszcze na studiach, w nieistniejącym już dziś dwumiesięczniku literackim „Studium”. Na marginesie recenzji postawiłem ołówkiem wykrzyknik, oznaczający – no właśnie – „muszę to przeczytać!”. Jednak w żadnej z „moich” księgarń, czy bibliotek nikt nigdy o takim tytule, czy autorze nie słyszał.

Lata mijały, a mnie wciąż, od czasu do czasu, przypominał się tekst tamtej studiumowej recenzji, do której, nie wiedzieć czemu, wracałem obsesyjnie. Wraz z rozwojem Internetu zacząłem też przeszukiwać internetowe antykwariaty i cyfrowe biblioteki – wszystko to jednak na próżno. Aż wreszcie, jakiś czas temu, na jednej z wystaw w Bibliotece Śląskiej poświęconej ekslibrisom, znowu zobaczyłem (na wycinku z prasy) to nazwisko: Krzysztof M. Bąk.      

Wstukałem je w internet i znalazłem się na stronie mieszkającego w Bielsku-Białej twórcy ekslibrisów. Czyżby to ten sam człowiek? Skorzystałem z formularza kontaktowego i po kliku godzinach otrzymałem maila, w którym Krzysztof M. Bąk wyznaje, że w najśmielszych snach nie przypuszczałby, że ktoś kiedyś zapyta o „Trzy Poematy” - jego młodzieńcze próby poetyckie. I zapewnia, że jeśli tylko uda mu się gdzieś znaleźć w zakamarkach domu zagubiony egzemplarz „Trzech poematów”, prześle mi go z radością.

Mija trochę czasu i na mój redakcyjny adres rzeczywiście przychodzi przesyłka, a w niej „Trzy poematy” z dedykacją autora. Spoglądam na wydawcę. Wydział Kultury Urzędu Miejskiego w Bielsku Białej. To wiele wyjaśnia. Ileż to znakomitych książek nie trafia do ogólnopolskiego obiegu, gdyż wydają je miejskie domy kultury, biblioteki, czy wydziały urzędów miast. 

Ta jednak, po tylu latach, jakimś cudem do mnie trafiła. Zabieram się więc za jej lekturę i mowy nie ma o rozczarowaniu, którego w tekście dedykacji nieco obawiał się autor. To nieprawdopodobne w jak fantastyczny sposób Krzysztof M. Bąk potrafił odmalować dawne czasy: starożytny Rzym, Ruś księcia Jarosława, Gandawę z początków XVI wieku. To w tych miejscach i epokach spotykamy jego bohaterów, których losy (a może przede wszystkim refleksje) autor opisuje sięgając zarówno po poezję, jak i po prozę.

Zawsze tęskniłem do formy bardziej pojemnej,
która nie byłaby zanadto poezją ani zanadto prozą
i pozwoliłaby się porozumieć nie narażając nikogo,
autora ni czytelnika, na męki wyższego rzędu.
 

Tym własne cytatem z Czesława Miłosza rozpoczynają się „Trzy poematy” i odnoszę wrażenie, że Bąkowi udało się postulat noblisty spełnić. To, do czego Miłosz tęsknił, Krzysztof M. Bąk kapitalnie zrealizował, zapewniając czytelnikom możliwość obcowania z pięknem poezji. Poezji, w której każdy krok układa się „w werset modlitwy”, bohaterom śnią się anioły, a ikony żyją i emanują „prawdziwą boską jasnością”.

Dziś Krzysztof M. Bąk jest artystą grafikiem, wykładowcą Uniwersytetu Śląskiego oraz autorem kryminałów, pisanych pod pseudonimem K. M. Bakow. Mam taką cichą nadzieję, że uraczy nasz jeszcze kiedyś także jakimiś poematami. Bo to nieprzeciętny, poetycki talent, zaś w jego utworach skrywają się wielka głębia, prawda i piękno.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama