Nie tylko czarno-białe karty

Średniowiecze było brutalne, ale nie okrutne. Podobnie rzecz ma się z historią Kościoła: jest tam znacznie więcej barw niż tylko biel i czerń.

Reklama

Pomimo mijających stuleci niezmiennie uwagę przykuwają Savonarola, Luter, templariusze i inkwizycja. Jest w tych wielkich tematach historii jakieś przecięcie się dziejów ludzkich i Boskich, oszustwa i prawdy. Historia Kościoła jest jedną z najtrudniejszych do opanowania. Ale jest też najbardziej fascynująca! Bez znajomości kontekstu epoki, duchowości dawnych czasów i ówczesnego stanu rozwoju teologii, wreszcie pomijając dawne prawo, niewiele zrozumiemy z niepokojących tematów przeszłości. „Inkwizytor też człowiek” to zbiór rozmów z dominikańskim historykiem Tomaszem Gałuszką. I napiszmy od razu: porywających rozmów. Z jednej strony czytelnik otrzymuje tematy ściśle dominikańskie: inkwizycja, Savonarola, Mistrz Eckhart, Giordano Bruno. Z drugiej całą rozległość chrześcijańskiej Europy na przełomie średniowiecza i renesansu: od templariuszy przez Marcina Lutra do procesów o czary.

Tym, co najbardziej zjednuje w rozmowach z Gałuszką, jest cenna umiejętność mówienia o dawnych sporach w sposób współczesny. I nie chodzi o to, że historyk nazwie Jana Falkenberga „hejterem w habicie”, a odpust – „wersją zbawienia za jedyne 9,99”. Ważniejsze jest to, że zza, wydawałoby się, zakurzonych spraw Gałuszka wydobywa prawdziwe, tętniące temperamentem postacie, których spory zaczynają nas żywo interesować. Za wielkim tematem chce dostrzec i zrozumieć dawnego człowieka. Bo w końcu to on tworzy historię. To wyczucie pozwala Gałuszce zwrócić uwagę na to, jak było, a nie, jak widzi to zagadnienie dzisiejsza popkultura. Dawni krzyżowcy – prostuje historyk – nie byli biednymi ludźmi, którzy wyruszyli do Ziemi Świętej. To rycerze, których musiało być stać na utrzymanie giermków, koni, pokrycie kosztów podróży. Motywem krucjaty nie była zatem „praca na saksach”, ale rzeczywiste oburzenie wobec czyhającego na Grób Pański zagrożenia. Człowiek średniowiecza najbardziej bał się spalenia na stosie nie z powodu cierpienia, ale z obawy o los swojego ciała po śmierci – spopielone nie nadaje się do chrześcijańskiego pochówku. Stos skazuje zatem na „niebycie” nawet po śmierci – i to jest właśnie najstraszniejsze. Gałuszka, odczytując takie „drobiazgi”, przywraca ludziom średniowiecza prawdziwe rumieńce, sprawia, że odżywają w wyobraźni. Czy oto na naszych oczach rodzi się polski Jacques Le Goff? Nie mam nic przeciwko.

Marcin Cielecki

  Roman Koszowski /Foto Gość O. Tomasz Gałuszka ma cenną umiejętność mówienia o dawnych sporach w sposób współczesny. .

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Więcej nowości

Reklama