Opowieści o szaleństwie

Sednem systemu sowieckiego było terroryzowanie i mordowanie własnych obywateli. To jedyna odpowiedź na pytanie: skąd to szaleństwo?

Reklama

Po zainteresowaniu czytelników „Żydami” Piotr Zychowicz proponuje drugi tom utrzymany w podobnej stylistyce. „Sowieci” skadają się z wywiadów z historykami oraz zebranych artykułów autora. I tym razem pozostawiam publicystykę Zychowicza, za ciekawsze uznając jego wywiady z ekspertami od Rosji. Liczba tak różnorodnych głosów zamieszczonych w jednym tomie gwarantuje emocje oraz intelektualne wyzwanie.

Tym, co mnie najbardziej interesuje w systemach totalitarnych, jest próba zrozumienia, jak było możliwe uwiedzenie całego społeczeństwa. Profesor François-Xavier Nérard tak wyjaśnia popularność donosów: „Dawały ludziom nadzieję, że będą mogli wpłynąć na swoją trudną sytuację”. Nie można było skarżyć się na partię, ale można było krytykować osoby odpowiedzialne za złą sytuację w państwie. Donosy, dla wielu niedopuszczalne moralnie, stanowiły pierwotnie próbę poprawy sytuacji. W rękach systemu nabrały szybko morderczego charakteru.

Jörg Baberowski, niemiecki badacz, ciekawie wyjaśnia, dlaczego skazani na śmierć przez Generalissimusa przed wykonaniem wyroku krzyczeli: „Niech żyje Stalin!”. Tłumaczy takie zachowanie tym, że ofiary nie były pewne aż do samego końca, czy egzekucja jest pozorowana. W przypadku pozoracji taki okrzyk mógł przynieść ułaskawienie. Innym wyjaśnieniem jest to, że tak wykrzykiwane hasła mogły uratować pozostałą przy życiu rodzinę. Doprawdy trudno sobie wyobrazić, co w ostatnich chwilach mógł przeżywać skazaniec.

Z kolei Bogdan Musiał opisuje wartość bojową partyzantki sowieckiej, która była… znikoma. Jej głównym zadaniem nie było walczenie z wrogiem (wszak i tak żołnierze posiadali niezadowalające uzbrojenie do podjęcia zmagań), ale zwykły, pospolity rabunek miejscowej ludności. Zagrabioną żywność dostarczano Armii Czerwonej.

Pogarda systemu sowieckiego dla ludzkiego życia widoczna jest w wynikach badań Vadima ­Birsteina. Masowy terror, jak przekonuje rosyjski uczony, nie oszczędzał przede wszystkim własnych obywateli. Zdaje się, że Armia Czerwona, największy sojusznik komunizmu, była zarazem jego największym wrogiem. W czasie II wojny światowej za dezercję rozstrzelano w armii brytyjskiej 40 osób, we francuskiej – 102, w amerykańskiej zaś – 146. W armii niemieckiej, gdzie pod koniec wojny masowo rozstrzeliwano dezerterów, skazano na śmierć 30 tysięcy żołnierzy. Armia Czerwona bije wszystkich na głowę – skazano 2,5 miliona żołnierzy tej formacji, z czego 217 tysięcy rozstrzelano. Reszta trafiła do obozów lub karnych (samobójczych) kompanii.

„Sowieci” Piotra Zychowicza przekonują raz jeszcze, że system, który traktuje własnych obywateli jak niewolników, jest w istocie zakamuflowanym szaleństwem. I najprostszą drogą do ludobójstwa.

Marcin Cielecki

  Propagandowy plakat dobrze oddaje relacje między Stalinem a Armią Czerwoną.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama