Dotknięcie dłoni

To jeden z najsławniejszych obrazów w dziejach świata, powszechnie znany i wielokrotnie reprodukowany – wizja stworzenia człowieka, która na trwałe zadomowiła się w historii kultury.

Reklama

Obraz ilustruje słowa z Księgi Rodzaju: „A wreszcie rzekł Bóg: »Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. (…)«. Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,26-27).

Zgodnie z tymi słowami Michał Anioł namalował Adama podobnego Bogu, można nawet odnieść wrażenie, jakby byli ojcem i synem. Ich postacie są podobnie ułożone, niemal jak zwierciadlane odbicie.

O dwóch zbliżających się do siebie dłoniach – Boga i człowieka – napisano opasłe traktaty. Ręka człowieka jest jeszcze bezwładna. Za chwilę zbliżająca się do niej zdecydowana ręka Boga przekaże jej energię.

Bóg Ojciec lewą ręką obejmuje kobietę, Ewę, która wkrótce również zostanie stworzona. Na razie przebywa wraz z Bogiem w niebie jako Jego projekt.

Fresk jest częścią dekoracji sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej, którą Michał Anioł wykonał na zamówienie papieża Juliusza II. Artysta posłużył się tzw. malarstwem iluzjonistycznym. Namalował fikcyjne ramy i gzymsy imitujące marmury i stiuki. Uporządkowały one i rozdzieliły poszczególne sceny, nadając całej kompozycji wewnętrzną logikę. Dlatego też w narożnikach „Stworzenia Adama” widzimy tzw. ignudi – postacie nagich młodzieńców, wyglądających jak antyczne rzeźby. Ich zadaniem jest łączenie chrześcijaństwa z tradycjami klasycznej kultury greckiej i rzymskiej.

Fresk wielokrotnie poddawany był różnym, nieraz dziwacznym interpretacjom. Jedną z najbardziej egzotycznych jest koncepcja Franka Lynna Meshbergera. Stwierdził on, że szata okrywająca Boga Ojca to symboliczne przedstawienie… ludzkiego mózgu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Andrzej_Macura
    02.03.2017 09:46
    Hmmmm... A mnie się to przedstawienie stworzenia nie podoba. Bo według autora natchnionego Bóg stwarzając ubabrał się błotem, a potem to błoto pocałował. Czyli jest Bogiem bliskim, kochającym. Tu jest Bogiem dalekim, wyniosłym, co to dotyka najwyżej koniuszkiem palca.... I może nie parzyłbym na ten obraz w ten sposób, gdyby nie to, że Bóg jest na nim przytulony do jakichś innych postaci, pewnie anielskich. Ja, jako człowiek, patrząc na to przedstawienie czuję się niegodnym wyrzutkiem. A przecież w świetle objawienia człowiek jest ważniejszy od aniołów

    I tak się zastanawiam ile ta artystyczna wizja mogła zepsuć w nowożytnym odbiorze Boga... No ale tego nie wiem...

    Zachęcam do dyskusji ;)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama