W asyście biskupa

Wątpliwości św. Tomasza Apostoła były w każdej epoce motywem rozpoznawalnym dla wszystkich chrześcijan.

Reklama

Dlatego artyści mogli sobie pozwolić na umieszczenie tej biblijnej sceny w abstrakcyjnej przestrzeni bez obawy, że nie zostaną zrozumiani.

Tomasza nie było, kiedy Jezus ukazał się innym apostołom. Nie potrafił uwierzyć w nowinę o zmartwychwstaniu. „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25) – zarzekał się. Dlatego Jezus, gdy ukazał się ponownie, zachęcił Tomasza: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!” (J 20,27).

Widzimy, jak święty Tomasz badawczo przygląda się twarzy Chrystusa. Wydaje się, że poznał Mistrza i jego niewiara w zmartwychwstanie z każdą chwilą topnieje. Jest chyba nawet skłonny cofnąć rękę, którą chciał dotknąć ran Zbawiciela. Jezus mu jednak na to nie pozwala. Chwyta rękę ucznia i przykłada do swego boku. Za chwilę Tomasz z pokorą powie: „Pan mój i Bóg mój” (J 20,28).

Biblijnej scenie przygląda się św. Magnus (ok. 580 – ok. 670), biskup diecezji Oderzo w regionie Veneto, w prowincji Treviso. Obecnie Oderzo to mała miejscowość, licząca zaledwie 17 tys. mieszkańców. Pozostało stolicą już tylko diecezji tytularnej. W starożytności i we wczesnym średniowieczu w diecezji Oderzo znajdowała się jednak laguna, na której powstało miasto Wenecja. Aż osiem kościołów w Wenecji założył w VII wieku właśnie biskup Magnus, o którym poza tym niewiele wiadomo. W Wenecji był jednak otaczany wdzięcznością i kultem. Dlatego artyści pracujący w tym mieście umieszczali czasem postać biskupa Magnusa na swych obrazach.

Leszek Śliwa

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama