Trzy mowy, ten sam krzyż

Bardzo modlitewnie obchodzono 350-lecie pątniczego kościoła Krzyża Św. w Pietrowicach Wielkich.

Reklama

Nabożeństwo Drogi Światła - rozważania po zmroku, ze świecami, wśród zieleni i śpiewu ptaków były pięknym przeżyciem   Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Nabożeństwo Drogi Światła - rozważania po zmroku, ze świecami, wśród zieleni i śpiewu ptaków były pięknym przeżyciem - 50 lat temu, gdy obchodzono 300 lat Św. Krzyża obecnych było 6 tys. osób – odnotowano w kronice. Nas już tyle nie ma, ale uczcijmy i godnie podziękujmy Bogu za ten wielki dar, jaki nam dał w kościele Św. Krzyża, za to szczególne, cudowne miejsce dla nas. Niech ten udział w niej też będzie jubileuszowy, wyjątkowy – zapraszał parafian na uroczystości proboszcz, ks. Damian Rangosz.

Dwudniowe obchody, 2 i 3 maja rozpoczęły się procesyjnym przejściem z kościoła parafialnego (św. Wita, Modesta i Krescencji) do kościoła Krzyża Św. Tam Mszę św. odprawił pochodzący z tej parafii ks. Edward Wąsowicz, zaś wieczorem odprawiono tam nabożeństwo ze świecami – Drogę Światła. Była to też okazja do zyskania odpustu i ucałowania relikwii.

Zaś dziś głównym punktem była Suma odpustowa, odprawiona przez biskupa opolskiego. Obchody zakończyło nabożeństwo ku czci Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, dlatego, bo kult i duchowość szensztacka od lat 70. ub. w. miała duże znaczenie w tej parafii. Stąd też słowo do wiernych wygłosił ojciec szensztacki Arkadiusz Sosna.

Odpust był okazją do ucałowania relikwii Krzyża Św.   Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Odpust był okazją do ucałowania relikwii Krzyża Św. Autochtoni pielgrzymują tu od pokoleń, ale często zaglądają tu też przybyli z innych stron. Napis o odpustach umieszczony na belce nad prezbiterium, jest w języku morawskim, niemieckim i polskim. Niektórzy goście z zagranicy tak wybierają termin wizyty, by trafić tu właśnie na któryś z odpustów albo na wielkanocną procesję konną.

- My zamieszkaliśmy w Pietrowicach przed 27 laty, gdy kupiliśmy tu dom po ślubie, ale już wcześniej mając tu znajomych odwiedzaliśmy to miejsce. To naprawdę miejsce Boże, spokojne, szczególne. Przychodzimy tu nawet idąc na spacer, z kijkami albo po prostu pomodlić się w ciszy, tylko przy śpiewie ptaków – przyznają Irena i Tomasz Białuscy.

Na zdjęciach sprzed pół wieku niejeden poznał siebie bądź bliskich.   Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Na zdjęciach sprzed pół wieku niejeden poznał siebie bądź bliskich. Uroczystościom towarzyszyła wystawa pt. „Pół wieku temu” przypominająca na czarno-białych fotografiach, jak obchodzono jubileusz 300-lecia istnienia kościoła Św. Krzyża oraz ukazująca historię Ruchu Szensztackiego w pietrowickiej parafii. Przygotowali ją Brunon Stojer i Weronika Kotula. Wielu mieszkańców na zdjęciach mogło odnaleźć siebie, bliskich bądź znajomych.

- Z powstaniem tego kościółka związana jest historia, z której wynika, że Pan sam wybrał sobie to miejsce. Ciekawe jest też, jak świątynię tę odbudowywali, jeszcze w czasach PRL-u górale, bez użycia elektrycznych czy spalinowych narzędzi – m.in. to pokazuje ta wystawa – opowiada Brunon Stojer.

Obchody te nie kończą świętowania podwójnego jubileuszu przypadającego w tym roku: 350-lecia kościoła Krzyża Św. oraz 750-lecia istnienia samych Pietrowic Wielkich. Wkrótce, tj. 18 czerwca będzie odpust w kościele parafialnym, 14 września drugi odpust. Majowy odnosi się bowiem do znalezienia Krzyża Św., zaś wrześniowy Podwyższenia Krzyża Św. Dwa dni później w tym miejscu parafianie będą tam także dziękować za żniwa.


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama