Cena przetrwania

„Przyrzeczenie” Terry’ego George’a jest pierwszym zrealizowanym z takim rozmachem filmem o rzezi Ormian dokonanej przez Turków.

Reklama

Właściwie jest to film nakręcony na zlecenie, bo został w całości sfinansowany przez Kirka Kerkoriana, amerykańskiego multimiliardera o ormiańskich korzeniach, który wyłożył na produkcję około 90 milionów dolarów. Dla potrzeb produkcji „Przyrzeczenia” powołano studio filmowe Survival Pictures.

Biała plama

Filmy na temat tragedii Ormian powstawały już wcześniej, ale dla ich producentów było to przedsięwzięcie najeżone przeszkodami. Najlepiej obrazują to próby ekranizacji głośnego best- sellera „Czterdzieści dni Musa Dah” Franza Werfla. Opartą na starannej dokumentacji opowieść można potraktować jako ważne świadectwo wydarzeń rozgrywających się na Musa Dah, czyli Górze Mojżesza, gdzie rozgrywa się również jeden z epizodów „Przyrzeczenia”. W 1915 roku bronili się tam przed Turkami mieszkańcy sześciu ormiańskich wiosek. Sukces książki postanowiło wykorzystać studio Metro-Goldwyn-Mayer. W 1934 roku przystąpiło do wstępnych prac nad filmem, w którym zagrać miał m.in. Clark Gable. Pod presją tureckiego rządu i amerykańskiego Departamentu Stanu studio zrezygnowało z projektu.

Kolejne próby podejmowano w latach 60., ale również bez powodzenia. Dopiero w roku 1982 Sarky Mouradian nakręcił ekranizację książki Werfla. Reżyser dysponował małym budżetem i w efekcie powstała produkcja bardzo zubożona w stosunku do literackiego pierwowzoru. Film nie odniósł sukcesu. O kolejnych ekranizacjach myśleli także Sylwester Stallone i firma produkcyjna Mela Gibsona, ale zrezygnowali z planów po agresywnej mailowej kampanii zorganizowanej przez fundację wspierającą punkt widzenia tureckiego rządu.

Historia rzezi, uważanej przez wielu historyków za ludobójstwo, jest stosunkowo mało znana, dlatego jednym z celów twórców było przybliżenie tych tragicznych wydarzeń widzom na całym świecie. Tragedia ormiańskiej społeczności w Turcji jest, po Holokauście, najlepiej udokumentowaną zbrodnią dokonaną przez władze państwowe na grupie etnicznej w czasach nowożytnych. Jednak przez lata temat ten pomijano milczeniem. Państwo tureckie nigdy nie uznało wydarzenia sprzed wieku za ludobójstwo. I dzisiaj władze Turcji z oburzeniem reagują na każdą taką wzmiankę.

Świadectwa zbrodni

Wbrew zaprzeczeniom tureckich władz świadectw dokumentujących tureckie zbrodnie na Ormianach jest bez liku. Autorem jednego z nich był Rafael de Nogales. Pochodził z Wenezueli i był poszukiwaczem przygód, który podczas I wojny światowej wstąpił do armii tureckiej.

Relacje Nogalesa są wyjątkowo obrazowe. 18 czerwca 1915 roku wraz ze swoim oddziałem dotarł w okolice miasta Sairt, gdzie zastał straszliwy widok. „Zbocze było usłane tysiącami na wpół nagich i ciągle jeszcze krwawiących ciał, leżących jedni na drugich, posplatanych z sobą w ostatnim uścisku śmierci. Ojcowie, bracia, synowie i wnuki leżeli tam, gdzie upadli, gdy dopadła ich kula lub jatagany morderców… Siedzące wszędzie stada sępów wydziobywały oczy zmarłym i umierającym… a żywiące się padliną psy wbijały swoje ostre zęby we wnętrzności nadal pulsujące życiem” – możemy przeczytać w jego relacji przytoczonej w książce Petera Englunda „Piękno i smutek wojny”. To oczywiście tylko jeden z drastycznych opisów zbrodni, jakich dopuścili się Turcy.

W przeznaczonym dla szerokiej widowni „Przyrzeczeniu” nie znajdziemy aż tak okrutnych scen, ale te, które powstały, i tak są wymowne. Czasem widz odnosi wrażenie, że ogląda film na temat zagłady Żydów. Przykładem jest scena, w której Michael usiłuje pomóc ludziom transportowanym w zamkniętych wagonach towarowych w nieznanym kierunku. Wyciągają oni ręce przez zakratowane okienka, błagając o jedzenie i wodę. To prawdziwy, znany z wielu polskich i zagranicznych filmów „transport śmierci”. Twórcy starają się też unikać bezpośrednich obrazów brutalnej przemocy, wiele takich scen rozgrywa się poza kadrem, dowiadujemy się o nich także z rozmów bohaterów. Oczywiście, realizując film na podobny temat, nie sposób wyeliminować ich całkowicie, bo inaczej obraz traci siłę oddziaływania.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KINO, KULTURA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Więcej nowości

    Reklama