Biblia jak malowanie

Książka Gérarda Denizeau jest przede wszystkim malarskim przewodnikiem po Biblii, ale oprócz tego jest także świetną lekcją historii sztuki.

Reklama

Słowom, które nie niosą ze sobą obrazu, trudniej uwierzyć. Większość z nas przypomina bowiem św. Tomasza: aby uwierzyć, potrzebujemy ujrzeć. Dlatego słowo i obraz wzajemnie się w naszym życiu dopełniają. Słowo szuka obrazu, który unaoczni jego znaczenie, a chcąc zrozumieć obraz, próbujemy wyrazić go słowami. Ta relacja nabiera szczególnej intensywności, kiedy zatrzymujemy się nad słowem Boga. Słowem, które staje się ciałem – wchodzi w historię i przemienia nasze życie.

Odwrócenie priorytetów

Malarze wszystkich epok szukali obrazów, które pozwoliłyby najlepiej wyrazić prawdy przedstawione w Biblii. Nie tylko zilustrować, ale właśnie wyrazić, czyli przekazać własne rozumienie Słowa i przeżycia z tym Słowem związane; wydobyć ukryte w nim znaczenia. Dlatego artyści w tekstach biblijnych często zwracali uwagę na wątki pozornie poboczne, wydawałoby się, że wręcz marginalne. Stawiając je w centrum, prowokowali nas do wyrwania się z myślowych schematów, ujrzenia biblijnego przekazu w całej jego złożoności.

Obrazy tłumaczyły Słowo, ale dziś często potrzebujemy także, by ktoś wytłumaczył nam obraz. Współczesny człowiek, stając przed dziełem malarskim inspirowanym Biblią, może napotkać podwójną trudność. Nie dość, że nie zna tekstu, który był źródłem inspiracji, to jeszcze ma problemy z rozszyfrowaniem kodu zastosowanego przez malarza tworzącego przed wiekami. W efekcie oglądanie takiego dzieła może być co najwyżej powierzchownym przeżyciem estetycznym, a przecież obrazy te malowano najczęściej po to, by poruszyły najgłębsze warstwy naszego ducha.

Dlatego bardzo dobrze się stało, że nakładem wydawnictwa Jedność ukazała się książka „Biblia objaśniana obrazami mistrzów malarstwa”. Jej autor, Gérard Denizeau, francuski historyk sztuki, muzykolog i pisarz, ma świadomość ograniczeń dzisiejszego odbiorcy, wynikających, jak pisze we wstępie, z „coraz mniejszej znajomości świętych tekstów”. Jednocześnie dostrzega wzrastające zainteresowanie historią sztuki i postanawia wykorzystać to „odwrócenie priorytetów – stawianie sztuki przed religią” – w służbie religii właśnie. Widać to już w kompozycji albumu, którą nie rządzi chronologia dzieł malarskich, ale układ ksiąg biblijnych: od Księgi Rodzaju po Apokalipsę. Omówienie każdego z obrazów poprzedza też zawsze kilka zdań wprowadzenia objaśniającego fragment Biblii, do którego dane dzieło się odnosi.

Przewodnik po Biblii i sztuce

Ta książka jest więc przede wszystkim malarskim przewodnikiem po Biblii, ale oprócz tego jest także po prostu świetną lekcją historii sztuki. Otrzymujemy tu bardzo reprezentatywny przegląd najwybitniejszych dzieł malarstwa różnych epok – od średniowiecza do XX wieku. Autor przyznaje się we wstępie do pewnej dysproporcji na korzyść włoskiego renesansu, ale czytelnicy chyba to wybaczą po obejrzeniu arcydzieł takich gigantów jak Michał Anioł, Leonardo da Vinci, Rafael czy Tycjan.

Album otwierają – czy mogło być inaczej? – freski z kaplicy Sykstyńskiej, choć ten najbardziej znany, dotyczący stworzenia człowieka, znajduje się dopiero na drugim miejscu w książce. Wcześniej autor kieruje nasz wzrok w stronę samego centrum tryptyku stworzenia świata. Jego zdaniem „niezwykły dynamizm sztuki Michała Anioła najwyraźniej widać w przedstawieniu dwóch wielkich ciał świecących: słońca i księżyca”. Gérard Denizeau zwraca uwagę, że Bóg Ojciec jest tu pokazany podwójnie: przodem – kiedy ramionami łączy oba ciała niebieskie, i tyłem – kiedy zasadza rośliny (swoją drogą trzeba przyznać, że Michał Anioł pozwolił sobie na niebywałą śmiałość, ukazując Stwórcę częściowo obnażonego). Ta podwójność jest rozwiązaniem bardzo nowoczesnym jak na czasy, w których tworzył artysta. Przypomina raczej sceny z dzisiejszych komiksów. Postać Boga Ojca została tu uchwycona w dwóch różnych fazach tego samego ruchu, wyobraźnia dopowiada resztę, dzięki czemu w głowie widza wyświetla się cały film przedstawiający moment, w którym Stwórca odwraca się do ludzi plecami.

Od obrazu do Słowa

Na to wszystko zwracamy uwagę dzięki znakomitej konstrukcji książki, w której na poszczególnych obrazach autor „podświetlił” i ponumerował objaśniane elementy. Ich omówienie znajdziemy w legendzie, która sąsiaduje z każdym rysem historyczno-interpretacyjnym dotyczącym danego dzieła. W dodatkowych ramkach pojawiają się czasem ciekawostki, rozszerzające naszą wiedzę na temat obrazu o dodatkowe konteksty. Świetnym pomysłem jest też rubryka „Na ten sam temat”, dzięki której tę samą scenę biblijną możemy w niektórych przypadkach oglądać z perspektywy dwóch różnych artystów. Niekiedy bardzo oddalonych od siebie w czasie, jak choćby w przypadku autorów dzieł poświęconych Zuzannie i starcom. Ciekawe, że tworzący w XVI wieku Jacopo Bassano eksponuje przede wszystkim zepsucie starców, podczas gdy niemal trzy wieki później Théodore Chassériau postawi na pierwszym planie czystość Zuzanny. Kiedy zestawi się te dwa obrazy obok siebie, biblijna historia wybrzmiewa pełniejszym głosem.

Całość wydawnictwa uzupełnia słownik, w którym znalazły się pojęcia zarówno biblijne, jak i malarskie. Są też mapa kraju Hebrajczyków oraz kalendarium, w którym daty powstania dzieł malarskich zostały umiejscowione w kontekście wydarzeń historycznych (dobranych jednak w sposób mocno dyskusyjny i nadmiernie eksponujący perspektywę francuską). „Biblia objaśniana obrazami mistrzów malarstwa” to książka nowoczesna, adresowana do odbiorcy wychowanego w cywilizacji obrazkowej, ale pragnącego pogłębiać swoje horyzonty. Przyciąga obrazem i prowadzi do Słowa. •

  józef wolny /foto gość

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama