Spala i pomaga

Po wyjściu z samolotu uderzył go „podmuch gorąca i zapach Afryki podobny do obecności w pobliżu dzikiego zwierza i palonego węgla drzewnego”.

Reklama

To pierwsze zdanie zapisków o. Kalungi (lokalne imię o. Bogusława Dąbrowskiego OFM Conv) ustawia perspektywę. Chodzi o intensywność. Ona jest kluczem do zrozumienia Afryki, przeniknięcia w codzienność pełną znaczeń, gdzie dominuje nieporównywalna z Europą ekspresja wiary, gestów, słów, barw, zapachów, śmiechu, ale i piętno wojny. Z jej skutkami też się spotykał. Są w książce także czary, uliczne szaleństwa, samosądy, jest żona za 10 tysięcy szylingów oraz „ci, którym wolno więcej”. Ponad 400 stron zapisków franciszkanina z Nowego Sącza, który od 2001 r. mieszka w Ugandzie, to rewelacyjna wędrówka po kraju określonym jeszcze przez Brytyjczyków „perłą Afryki”.

W książce „Spalić paszport” autor nie kreuje rzeczywistości, aby „podpalić” naszą wyobraźnię kolejną opowieścią o „egzotycznej Afryce”, ale oddaje tę prawdziwą, dla której on i jego współbracia spalają się na całego. Wystarczy wspomnieć o kompleksie szkolnym w Kakoge, jaki stworzyli polscy franciszkanie. To jedna z najlepszych placówek edukacyjnych w całym kraju. I warto dodać, że w październiku w Ugandzie ruszył dom formacyjny zgromadzenia na Afrykę Wschodnią przy sanktuarium Męczenników z Ugandy w Munyonyo. To też dzieło polskich franciszkanów. A jest jeszcze szkoła w Matugga i powstający szpital. Książka ukazuje te historie od kuchni.

Krzysztof Błażyca

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama