W labiryncie

Prolog „Ataku paniki” Pawła Maślony nie zapowiada tego, co będzie później.

Reklama

Słyszymy dochodzący z ciemności głos prezentera radiowego, który snuje opowieść o zmierzającym do samozagłady wszechświecie i zagubionym w nim człowieku. Drastyczne rozwiązanie tego wątku, którego znaczenie będziemy poznawać dopiero wraz z rozwojem akcji, z pewnością zaskoczy każdego widza. Ale to tylko początek.

„Atak paniki” jest filmem wielowątkowym, a każdy z wątków ma swego bohatera, który zmaga się z rzeczywistością, próbując znaleźć wyjście z coraz bardziej zapętlającej się sytuacji. Aż do wybuchu. Później okaże się, że wszyscy bohaterowie są ze sobą jakoś powiązani, a z czasem te powiązania stają się coraz bardziej wyraziste. Film Maślony to prawdziwa szarada dla widza zmuszonego odkrywać pod powierzchnią rozgrywających się na ekranie wydarzeń ich prawdziwe znaczenie. Nie jest komedią, chociaż czasem możemy się pośmiać.

Bohaterami najlepiej poprowadzonej opowieści, rozgrywającej się w samolocie, jest stateczne małżeństwo, które wraca z wakacji. Tym samym samolotem leci szef męża z żoną. Małżeństwa zamieniają się miejscami. Ta zamiana przyniesie nieoczekiwane konsekwencje, kiedy miejsce obok bohaterów opowieści zajmie jowialny turysta z zagranicy. Kapitalne kreacje małżonków postawionych w dramatycznej sytuacji stworzyli w filmie Artur Żmijewski i Dorota Segda.

Bohaterami kolejnych wątków są: Krystyna, miłośniczka zwierząt, która sprowadza do domu coraz to nowe psy, i jej syn Miłosz, kompletnie uzależniony od gier komputerowych, który traci kontakt z rzeczywistością. Jest tu też autorka kryminałów Monika, panna młoda w ciąży, która przygotowuje się do naturalnego porodu bez lekarza, i Kamila, córka Krystyny, która nie wie o jej podejrzanej profesji i stawia ją bratu jako wzór do naśladowania.

Pełnometrażowy debiut Maślony zaskakuje na wielu poziomach, chociaż – niestety – nie zawsze pozytywnie. Szkoda, bo ze względu na realizację film należy do najlepszych, jakie znalazły się w tym sezonie na naszych ekranach. Sprawnością warsztatową debiutant może zawstydzić wielu nagradzanych na festiwalu w Gdyni twórców.

Trudno jednak zaakceptować język, jaki słyszymy w filmie. Zgadzam się z reżyserem, że film powinien opisywać świat, ale to nie znaczy, że do tego opisu konieczne jest użycie aż takiego potoku wulgaryzmów. Taki język słyszymy zresztą na każdym kroku, wystarczy przejechać się środkami komunikacji publicznej. Z pewnością na schamienie języka wpływają również telewizyjne programy, gdzie rej wodzą „zajebiści” prezenterzy różnej maści. Oczywiście ludzie w sytuacjach krytycznych mówią różne rzeczy, ale nie posługują się wyłącznie przekleństwami. Są i tacy, którzy zwracają się do Boga. Szkoda, że twórcy nie potrafili znaleźć innego sposobu na uzewnętrznienie targających bohaterami emocji, bo obniża to wartość, jak i ogranicza widownię filmu. 

Atak paniki, reż. Paweł Maślona, wyk.: Artur Żmijewski, Dorota Segda, Nicolas Bro, Magdalena Popławska, Aleksandra Pisula, Polska 2018

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama