Niezwyczajny thriller

Film Ridleya Scotta zadaje ważne pytania na temat moralności, odpowie­dzialności za rodzinę i granic, jakich nie można przekroczyć, kiedy decydują się sprawy życia i śmierci.

Film „Wszystkie pieniądze świata” zdobył rozgłos jeszcze przed premierą. Zdecydowały o tym względy pozaartystyczne. Warto jednak go obejrzeć z kilku powodów. Mimo sensacyjnej akcji film nie jest zwyczajnym thrillerem. Scenariusz powstał na podstawie dokumentalnej opowieści Johna Pearsona poświęconej losom rodziny Gettych, której przesłanie można skwitować sloganem, że pieniądze szczęścia nie dają.

Ważnym wątkiem filmu jest porwanie wnuka Johna Paula Getty’ego, najbogatszego w latach 70. człowieka na świecie. Porwanie, do którego doszło w 1973 roku, wzbudziło ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej nie tylko ze względu na sensacyjny charakter całej historii, ale i postawę bogacza. Twórca naftowego imperium, mimo gróźb bandytów, odmówił zapłaty okupu. Rodzina 16-letniej ofiary, czyli syn Getty’ego i jego żona, nie miała tyle pieniędzy, by spełnić żądania porywaczy. Getty traktował swoich synów i wnuków z dystansem, nie utrzymywał z nimi bliższych kontaktów. Historia porwania jest znana, więc reżyser miał trudne zadanie, by utrzymać zainteresowanie widza do samego końca. Przedstawione stosunkowo wiernie porwanie jest tylko jednym z ważnych wątków filmu, ale większość akcji skupia się na członkach rodziny chłopca, a przede wszystkim jego matce i jej zabiegach o zdobycie środków na okup. To ona i jej były teść są głównymi bohaterami filmu.

Wszystko ma swoją cenę

Kiedy Getty zajmuje nieprzejednane stanowisko w sprawie okupu, jego syn, ojciec chłopca, przebywa w Maroku, pogrążając się w narkotykowym nałogu. Abigaile, matka chłopca, usiłuje za wszelką cenę zdobyć pieniądze i zaspokoić żądania porywaczy. Stara się o spotkanie z miliarderem. Getty nie chce z nią rozmawiać i utrzymuje swoje zdanie.

„Wszystko ma swoją cenę” – mówi w jednej ze scen filmu miliarder. W innej stwierdza, że nieprawdopodobne bogactwo, jakim dysponują rodzice, „psuje dzieci”. Skoncentrowany na sobie, nie zauważa, że może zepsuć i jego samego, na co w filmie przykładów nie brakuje. W czasie konferencji prasowej oświadcza, że nie zapłaci okupu, bo „to dużo pieniędzy za takiego młodego chłopca”. Na pytanie dziennikarzy, ile mógłby zapłacić porywaczom, odpowiada, że nic. Dodaje, że ma 14 wnuków i spełnienie żądań gangsterów byłoby tylko zachętą do kolejnych porwań.

W scenie rozgrywającej się w jednej z rezydencji Getty’ego widzimy zainstalowaną w holu londyńską budkę telefoniczną. Okazuje się, że jego goście muszą płacić za ewentualne rozmowy telefoniczne. Kiedy w retrospekcji Getty oprowadza małego jeszcze wnuka po rzymskich ruinach, wydaje się, że wierzy, iż jest reinkarnacją cesarza Hadriana. Scott portretuje Getty’ego jako człowieka bezwzględnego i jednocześnie osamotnionego, który powoli traci kontakt z rzeczywistością. Kogoś w rodzaju bohatera „Obywatela Kane” Orsona Wellesa. W interpretacji Christophera Plummera patriarcha rodu zdominował film. Także poza ekranem.

Porywacze, w tym główny strażnik młodego Getty’ego, nie przypuszczali chyba, że spotkają się z taką postawą miliardera, który mimo wiszącej nad wnukiem groźby śmierci pozostaje niewzruszony. Nie zdawali sobie sprawy, że mają do czynienia z dysfunkcyjną rodziną, której głowa traktuje sprawę okupu jako coś w rodzaju handlowych negocjacji. Sam nastolatek zresztą staje się przedmiotem handlowej transakcji, która w konsekwencji prowadzi do drastycznego rozwiązania.

Film nie zachowuje zwartej chronologii. W retrospekcjach obserwujemy wydarzenia z przeszłości, które umożliwiają nam bliższe poznanie bohaterów i relacje, jakie ich łączą. Większość akcji współczesnej porwaniu koncentruje się na wysiłkach matki nastolatka i Fletchera Chase’a, zaufanego człowieka miliardera do rozwiązywania trudnych spraw, by skłonić Getty’ego i porywaczy do podjęcia rozsądnych decyzji.

Nieoczekiwana zamiana miejsc

Film zadaje ważne pytania na temat moralności i odpowiedzialności. Jego mocną stroną jest obsada. Zarówno Michelle Williams jako matka nastolatka, jak i Mark Wahlberg w roli Chase’a, postaci fikcyjnej, spisali się znakomicie. Christopher Plummer jako wiekowy miliarder stworzył jedną z najlepszych kreacji w swojej karierze. Getty w interpretacji aktora jest człowiekiem przebiegłym, nigdy nie traci zimnej krwi i chociaż deklaruje, że kocha swojego porwanego wnuka, wydaje się bardziej zainteresowany zakupem kolejnego obrazu do swojej kolekcji.

Ta właśnie rola, a raczej sprawa jej obsadzenia, zwróciła uwagę mediów i publiczności na krótko przed premierą filmu. Po zakończeniu w sierpniu ubiegłego roku zdjęć z udziałem Kevina Spacey’ego w roli Johna Paula Getty’ego rozpoczęła się kampania promocyjna. Jednak pod koniec października pojawiły się wobec aktora zarzuty o molestowanie. Jeszcze niedawno Spacey budził zachwyt mediów, kiedy w czasie festiwalu w Cannes atakował prezydenta Trumpa i republikanów. Tymczasem skala zarzutów sprawiła, że sprawa nabrała ogromnego medialnego rozgłosu. Scott odwołał przewidzianą na 16 listopada premierę filmu i podjął bezprecedensową w świecie filmu decyzję. Ogłosił, że sceny, w których wystąpił Spacey, zostaną nakręcone jeszcze raz. 80-letni reżyser, autor „Obcego”, „Helikoptera w ogniu” i „Gladiatora”, ze względu na zajmowaną w swojej branży pozycję mógł sobie pozwolić na taką decyzję, która znacznie, podobno o 10 milionów, zwiększała koszty produkcji. Skompromitowanego aktora zastąpił Christopher Plummer. Później Scott wyjaśniał, że chciał zaangażować Plummera do roli miliardera już wcześniej, ale studio upierało się, by w tej roli obsadzić „bardziej znaczące nazwisko”. Spacey po sukcesie serialu „House of cards” stał u szczytu popularności. W ciągu niecałych dwóch tygodni nakręcono zdjęcia z udziałem Plummera. Wydaje się, że dokonany przez Ridleya Scotta wybór był strzałem w dziesiątkę.

Jednak w podobnych działaniach i gorliwości, jaką obecnie wykazują środowisko filmowe i media w piętnowaniu skandalicznych zachowań ludzi rozrywki, można dostrzec znaczną dozę hipokryzji. Przecież to, co kryło się pod hollywoodzką fasadą, od lat było tajemnicą poliszynela. Wiedziały o tym media i byli tego świadomi ludzie związani z przemysłem filmowym. Ile tytułów z udziałem gwiazd należałoby nakręcić od nowa i wyrzucić z historii kina, gdyby pójść śladem Ridleya Scotta? Ofiary seksualnych napaści, w tym głośne dzisiaj gwiazdy, milczały z różnych powodów. Także z obawy, że nie zrobią kariery. Z pewnością nagłośnienie tych odrażających działań w jakiś sposób wpłynie na Hollywood, ale czy przyniesie trwałą zmianę? •

Wszystkie pieniądze świata, reż. Ridley Scott, wyk.: Michelle Williams, Christopher Plummer, Mark Wahlberg, Romain Duris, USA/Wielka Brytania, 2017

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja