Pan Ibrahim i kwiaty Koranu

Siła przypowieści Schmitta tkwi w prostym, choć nie dla wszystkich oczywistym przesłaniu: nie jesteś skazany na swój los, możesz świadomie wpływać na swoje życie. To, czy jesteś szczęśliwy, zależy przede wszystkim od ciebie.

Reklama

Kiedy mały Momo podkrada smakołyki w sklepie pana Ibrahima, nawet nie podejrzewa, że stary Arab, który tak naprawdę wcale nie jest Arabem, stanie się wkrótce jego przyjacielem i duchowym przewodnikiem.

Ksiązkę opublikowało wydawnictwo ZNAK.

Fragment książki:
Mniej więcej w tym samym czasie poznałem pana Ibrahima.

Pan Ibrahim był zawsze stary. Od niepamiętnych czasów w rejonie ulic Bleue i Faubourg-Poissonniere zawsze widziano go w sklepie, od ósmej rano do późna w nocy, wciśniętego między kasę a środki czystości, z jedną nogą w przejściu, a drugą pod pudełkami zapałek, w szarym fartuchu narzuconym na białą koszulę, z białymi zębami pod suchym wąsikiem i pistacjowymi, zielono-brązowymi oczami jaśniejszymi od brunatnej skóry upstrzonej plamami mądrości.

Gdyż pan Ibrahim, w powszechnym mniemaniu, uchodził za mędrca. Pewnie dlatego, że od co najmniej czterdziestu lat był jedynym Arabem na żydowskiej ulicy. Pewnie dlatego, że dużo się uśmiechał i niewiele mówił. Pewnie dlatego, że zdawał się nie przejmować codzienną krzątaniną i zgiełkiem, zwłaszcza w wydaniu paryskim: trwał niewzruszenie na swoim taborecie, jakby do niego przyrósł, i tylko znikał, nie wiedzieć gdzie, między północą a trzecią rano.

Tak więc codziennie robiłem zakupy i przyrządzałem posiłki. Kupowałem wyłącznie konserwy. Kupowałem je codziennie nie po to, żeby były świeże, nie, ale dlatego, że ojciec dawał mi pieniądze tylko na jeden dzień, zresztą tak było łatwiej!

Kiedy zacząłem okradać ojca, żeby ukarać go za to, że mnie podejrzewał, zacząłem też okradać pana Ibrahima. Trochę się tego wstydziłem, więc aby zagłuszyć wstyd, w chwili płacenia mówiłem sobie w kółko:

W końcu to tylko Arab!

Co dzień patrzyłem panu Ibrahimowi w oczy i to mi dodawało odwagi. W końcu to tylko Arab!

- Nie jestem Arabem, Momo, pochodzę ze Złotego Półksiężyca.

Wziąłem zakupy i lekko oszołomiony wyszedłem na ulicę. Pan Ibrahim słyszał, jak myślę! A jeśli słyszał, jak myślę, to może wiedział też, że go oszukuję?

Następnego dnia nie zwinąłem mu ani jednej puszki, za to spytałem:

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama