Papież i jego generał

Ta książka dopiero się pojawi w sprzedaży. Już dziś jednak publikujemy jej pierwszy rozdział. Enrico Marinelli opowiada o potajemnych górskich eskapadach Jana Pawła II.




Góra Peralba

Kolejne dni tego pamiętnego lipca 1988 roku upłynęły pod znakiem bardzo intensywnych i długich wspinaczek, tym razem już wyjątkowo trudnych. Niektóre szlaki wśród skalistych urwisk grzbietów górskich można było pokonać, wyłącznie trzymając się stalowych lin, gdyż poniżej znajdowała się tylko ogromna przepaść.

Przez pierwsze dwa lata towarzyszył nam przewodnik wybrany przez ordynariusza Belluno, biskupa Ducoli. Był to pewien inżynier, świetny znawca gór, który jednak nie zdawał sobie sprawy z ograniczeń fizycznych naszej grupy lub – ściśle mówiąc – moich i profesora Rodolfo Proiettiego, wspaniałego lekarza z kliniki Gemelli. Papież bowiem zawsze bez problemu dawał sobie radę z niebezpieczeństwami i trudnościami, jakie czekały na nas w górach, my natomiast zawsze ledwo za nim nadążaliśmy. Gdyby Ojciec Święty nie miał odpowiedniego przygotowania i nie był do takich wypraw przyzwyczajony, te długie i męczące wycieczki zakończyłyby się kompletnym fiaskiem. Ale tak się nie stało.

20 lipca 1988 roku pozostanie w mojej pamięci jako jeden z najpiękniejszych dni spędzonych z Janem Pawłem II. Tego dnia cała nasza grupka, po czterech godzinach forsownego marszu po górskich skalistych ścieżkach wytyczonych tylko dla wytrawnych wędrowników, dotarła do schroniska Calvi, które znajduje się koło Sappady na wysokości 2164 metrów n.p.m., na wschodniej ścianie masywu Dolomitów.
Wydawało się nam, że wędrówka skończy się w tym miejscu, gdzie zresztą był przewidziany piknik. Była już godzina 14.00. Z wielkim jednak zdziwieniem zauważyłem, że Papież zaczyna o czymś żywo dyskutować ze swoim sekretarzem księdzem Stanisławem (między nimi dwoma zawsze dało się wyczuć ogromny szacunek i porozumienie), po czym nieoczekiwanie cała grupa ruszyła dalej.

Nikt z nas nie wiedział nawet, w jakim kierunku idziemy i jakie są dalsze plany. Kiedy już myślałem właściwie tylko o swojej kondycji fizycznej i czy zdołam wytrzymać do końca, przybliżył się do mnie don Stanislao i wyznał mi, że Ojciec Święty zdecydował się dojść do szczytu Peralby, góry, która dominuje nad tą częścią Dolomitów, o wysokości 2694 metrów n.p.m. Na niej znajduje się krzyż, który przypomina, że Chrystus jest zbawieniem każdego człowieka i całej ludzkości.


Ksiądz Stanisław, bardziej niż ja zaniepokojony o Ojca Świętego, a nie o siebie samego, poprosił mnie, abym spróbował odwieść Jana Pawła II od tego zamiaru, przypominając o ryzyku i niebezpieczeństwie, jakie pociągało za sobą kontynuowanie wspinaczki.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja