Operacja Dunaj

Twórcy filmu mieli bardzo dobry pomysł, aby opowiedzieć o inwazji sił Układu Warszawskiego na Czechosłowację z humorem rodem z... czeskiej komedii.

Reklama

Czeskie kino od lat miewa się bardzo dobrze, a na naszym rynku kinematograficznym dobrych filmów trzeba szukać niczym igły w stogu siana. Twórcy filmu „Operacja Dunaj” mieli bardzo dobry pomysł, aby opowiedzieć o inwazji sił Układu Warszawskiego na Czechosłowację z humorem rodem z... czeskiej komedii. Film reżyserował Jacek Głomb, dyrektor teatru w Legnicy, który po raz drugi postanowił zmierzyć się z tym samym tematem. Po spektaklu, który zebrał w miarę dobre recenzje, przyszedł czas na film. Jacek Głomb zdecydował się na czesko-polską koprodukcję, którą opieką otoczył Jiří Menzel, grający w „Operacji Dunaj” jedną z drugoplanowych ról.

Fabułę osnuto wokół prawdziwych wydarzeń, jakie rozegrały się czterdzieści lat temu w byłej Czechosłowacji. Do jednego z polskich garnizonów dociera rozkaz o rozpoczęciu inwazji na niepokorną "siostrę Czechosłowację". Polskie czołgi ruszają na Pragę, a wśród nich stary "tank", pieszczotliwie nazywany "Biedroneczką". Jego załoga gubi się w czeskiej prowincji, co staje się początkiem słodko-gorzkiej komedii. W skutek awarii czołgu (na skutek zderzenia z lokalną knajpą), polscy żołnierze zostają zmuszeni do zawarcia sojuszu z miejscowymi Czechami. Tymczasem na poszukiwania zaginionej „Biedroneczki” wyrusza major Czesława wraz z mężem.
 



Zbigniew Zamachowski w roli pechowca w filmie "Operacja Dunaj".

Film aż roi się od rozmaitych kinematograficznych odniesień (już pierwsze sceny odwołują się do „Czterech pancernych”) - najbardziej śmieszy nas to, co już znamy. Czterej pancerni w „Operacji Dunaj” to – dowódca Edek (Bogdan Grzeszczak), Florian, student przymusowo wcielony do armii (Maciej Stuhr), podrywacz Romek (Przemysław Bluszcz) oraz najmłodszy Jasiu (Maciej Nawrocki). Bohaterowie próbują odnaleźć nić porozumienia z Czechami, zastanawiając się nad sensem inwazji na Czechosłowację. Popijając czeskie piwo i wdając się w romanse zapominają, po co tak naprawdę wyruszyli na wojnę. W ten sposób reżyser ukazuje, że ludzie kierując się rozkazami z góry często nie mają świadomości, o co walczą.

Twórcy filmu podjęli bardzo drażniący temat z niechlubnej przeszłości, jednak kontekst historyczny jest tylko pretekstem dla przedstawienia relacji między ludźmi różnych narodowości. Jacek Głomb w „Operacji Dunaj” prezentuje stereotypy i klisze dotyczące Polaków i Czechów. Jak wiadomo Czesi w kinie często śmieją się ze swoich słabości, z kolei Polacy raczej nie mają tego w zwyczaju. Tym bardziej interesujący wydaje się być film, który opowiada o wydarzeniach historycznych bez zbędnego patosu i poprzez humor porusza ważne problemy.

W przeciwieństwie do spektaklu film nie ma w sobie goryczy i nie przedstawia Polaków w złym świetle. Film „Operacja Dunaj” jest sielanką o tonacji żartobliwo–utopijnej. To komedia z dużymi ambicjami, a jednocześnie ballada o absurdach ludzkiego losu. Film ten opowiada o potrzebie utopii. Chcemy wierzyć w bajki, dlatego tak bardzo lubimy je oglądać... Sukcesem reżysera jest stworzenie kameralnej i zabawnej historii w czeskim stylu. „Operacja Dunaj” ma sporo lekkości i humoru, czym wyróżnia się na tle, tego, co możemy zobaczyć na ekranach kin. Nie powala na kolana, ale zobaczyć na pewno warto.

***

"Operacja Dunaj"; reż. Jacek Głomb; występują: Maciej, Stuhr, Zbigniew Zamachowski, Tomasz Kot, Jiří Menzel; dystrybucja: Monolith Films.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Marcin
    18.08.2009 10:44
    Byłem na tym filmie wczoraj i żałuję. Film jest ciężki jak czołg i wulgarny. Myślę, że nie jestem przesadnie delikatny, chciałbym tylko żeby kino zachowywało jakieś minimum przyzwoitości i skromności. „Operację Dunaj” szczerze odradzam. „Twórcy filmu mieli bardzo dobry pomysł” i niestety wszystko zepsuli…
  • anita
    21.08.2009 19:25
    Pomysł ok, ale dlaczego większość polskich komedii musi być pełna wulgaryzmów i seksu? Scenariusz był ciekawy, zabawny, poruszał w lekki sposób, baz patosu ważne problemy, tylko lepiej by się go oglądało, gdyby tych ważnych i tych śmiesznych dialogów nie zaśmiecały dodawane co drugie słowo siarczyste przekleństwa a i sceny nie kipiały od płytkiego erotyzmu zamiast uczuć. Ważne pytania, które stawiają bohaterowie i które same się nasuwają poprzez niektóre sceny niestety przysłoniły powyższe aspekty. Film mógł być naprawdę dobrą komedią o głębokim przesłaniu, a wpisał się w rejestr większości polskich komedii przepełnionych pustym erotyzmem i wulgarnością. Mógłby być dobrą lekcją historii i bodźcem do zastanowienia nad pewnymi ważnymi kwestiami moralnymi przekazaną w lekki i przyjemny sposób, ale śmiem przypuszczać że jedyne co zapamięta z niego młodzież, to erotyczne sceny i wulgaryzmy. A mogło być tak ciekawie...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama