Z Chopinem w tle

Jak dotąd Fryderyk Chopin nie miał szczęścia do filmów o sobie. Chociaż powstało ich niemało, w żadnym nie udało się stworzyć w miarę pełnej, przekonywającej biografii genialnego kompozytora.

Reklama

Filmowcy zajmowali się raczej tymi szczegółami życiorysu Chopina, które, zdaniem twórców, najbardziej interesowały widza, czyli życiem prywatnym, a przede wszystkim długoletnim związkiem kompozytora z George Sand.

Tylko gdzieś daleko w tle przewijały się próby pokazania inspiracji jego twórczości, czy stworzenia wiarygodnej sylwetki psychologicznej genialnego artysty. Film Jerzego Antczaka z 2002 roku, mimo szumnych zapowiedzi realizatorów, również zawiódł oczekiwania polskiego widza, spodziewającego się po znanym z solidnego rzemiosła reżyserze, m.in. „Nocy i dni”, czegoś więcej niż tylko jeszcze jednej wersji głośnego romansu.

Autorzy pobieżnie potraktowali polski okres życia Chopina. Widz ogląda najczęściej wizyty kompozytora na dworze wielkiego księcia Konstantego, gdzie koncertował już od lat dziecinnych. Można się obawiać całkowitego niezrozumienia sekwencji rozgrywających się w Polsce przez widza zagranicznego, mało zorientowanego w historii naszego kraju. Obiecująco zapowiada się natomiast część druga, rozgrywająca się już we Francji, w której kompozytor usiłuje zaistnieć na ówczesnym rynku muzycznym Paryża.

Od tego zależy cała jego przyszłość. Zabiegi o wydanie utworów, próby zdobycia uczniów, by zapewnić sobie środki utrzymania, i wreszcie wejście na paryskie salony należą do najciekawszych fragmentów filmu.

Jednak z chwilą spotkania Chopina z Georg Sand scenarzyści jak gdyby stracili zainteresowanie postacią kompozytora, o którym właściwie, z wyjątkiem kilku powszechnie znanych faktów, widz nie dowiaduje się niczego nowego. Chopin zostaje gdzieś na drugim planie. Wydaje się, że tytułowy bohater służy wyłącznie jako pretekst do przedstawienia perypetii rodzinnych George Sand i jej dzieci. Niektóre sceny sprawiają wrażenie zaczerpniętych z groteski czy bulwarowej farsy. Nieustannie otwierające się drzwi w pałacu Nohant, spoza których wyłaniają się oblicza syna i córki George Sand, śledzących każdy krok Chopina, po pewnym czasie wywołują śmiech na sali kinowej.

Konflikty w rodzinie Georg Sand przesłoniły sylwetkę kompozytora. Oglądamy go najczęściej przy fortepianie, w trakcie tworzenia nowego dzieła, a w retrospekcjach pojawiają się kiczowate obrazy mazowieckich pejzaży.

Związek ze słynną pisarką z pewnością miał ogromne znaczenie w życiu i karierze kompozytora. Jednak w próbie filmowej biografii nie można całkowicie pominąć innych, ważnych elementów biografii Chopina. Przecież nie mieszkał on przez cały czas w Nohant, prowadził ożywione życie towarzyskie, bywał na paryskich salonach, często koncertował. Wynikające ze scenariusza ograniczenie się twórców do przedstawienia ważnego, ale nie jedynego przecież wątku w historii życia artysty sprawiło, że jego postać na ekranie, mimo wysiłków obsadzonego w tej roli Piotra Adamczyka, wypada blado i jednowymiarowo.

Najmocniejszą stroną filmu jest muzyka, ale to już wyłącznie zasługa Fryderyka Chopina, którego utwory towarzyszą widzowi przez cały czas trwania projekcji. Trochę za mało, jak na poprzedzoną szumnymi zapowiedziami biografię artysty... *** „Chopin. Pragnienie miłości”; reż. Jerzy Antczak; wyk.: Piotr Adamczyk, Danuta Stenka, Marian Opania, Bożena Stachura, Andrzej Zieliński.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama