Moją muzyką spłacam dług

O energii, ulicy Kościelnej i dyrygowaniu orkiestrą górniczą z Piotrem Rubikiem, kompozytorem i dyrygentem, rozmawia Roman Tomczak.

Reklama

Roman Tomczak: Czy mocno Pana poruszają krytyki Pańskiej twórczości? Niektórzy nie przebierają w słowach, nazywając Pana „Mandaryną muzyki poważnej”, a Pańską muzykę „kiczem, banałem i przesłodzeniem”. Pojawiło się nawet określenie „sacropolo”.



Z reguły dyryguje Pan wykonaniem swoich utworów. Boi się Pan, że gdyby dyrygował ktoś inny, Pańska muzyka zabrzmiałaby fałszywie?


Ale kompozytor najbardziej nawet znanego dzieła pozostaje jednak gdzieś w cieniu dyrygenta, który umie porwać publiczność: dynamika ruchów, sugestywna fryzura, znajomość warsztatu...


Czy jako wytrawny dyrygent orkiestr symfonicznych, umiałby Pan pokierować np. orkiestrą górniczą?


Pana koncerty gromadzą tysiące słuchaczy. Zastanawiam się, czy jest jakaś minimalna liczba widzów, dla których zdecydowałby się Pan zagrać swoje oratorium? Podobno Prokofiew dawał koncerty na syberyjskich wsiach, jeśli zgromadziły co najmniej trzech słuchaczy.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama