Polskę kocham

O patriotyzmie bez obciachu, historii z ZChN i o ataku Białorusi w piątek po 15.30 z Pawłem Kukizem rozmawia Jacek Dziedzina.

Jacek Dziedzina: Stare portrety i popiersia marszałka Piłsudskiego, obok dzieła Romana Dmowskiego, policyjne listy gończe z czasów II Rzeczypospolitej… Czy to naprawdę dom muzyka rockowego?
Paweł Kukiz: – Tak, ale żona mówi, żebym z domu nie robił muzeum. Więc trzy czwarte zbiorów mam pochowane w różnych szafkach, szufladach. I czekam na czas, kiedy ze względu na wiek będziemy razem z żoną do tego „muzeum” pasowali. Wtedy je wyeksponuję. Teraz priorytetem jest dobre pożycie małżeńskie.

Dlaczego patriotyzm kojarzy się z obciachem?
– Zawsze jak coś jest ciężkie, trudne do zrealizowania, to najłatwiej jest to wyśmiać. Patriotyzm to jest rzecz trudna. To jest odwaga.

Również w czasie pokoju?
– Paradoksalnie patriotyzm jest znacznie łatwiejszy w czasie wojny. Wtedy trzeba podjąć decyzję, nawet niekoniecznie przemyślaną, ale instynktowną: obrony własności, bytu, tożsamości. Natomiast patriotyzm jest bardzo trudny w sytuacji pokoju.

Utarło się nawet, że patent na patriotyzm mają kombatanci. A tu nagle Paweł Kukiz śpiewa „Moja Polsko, moje wszystko”.
– Te piosenki są jak wywieszanie flagi, ale już po pewnym procesie. Patriotyzm to nie jest jedna spektakularna akcja, tylko cały ciąg dobrych uczynków. To jest posprzątanie podwórka, dobre wykonanie pracy, to jest taka praca na wizerunek swój i rodziny, by osoba z zewnątrz patrzyła na to z podziwem. Patriotyzm to nie jest wywieszenie flagi byle jak, byle gdzie i przy byle okazji, czy też darcie się na przegrywanym przez naszych meczu z Ugandą (śmiech).

Jeden z Pańskich fanów, kiedy usłyszał pieśń o 17 września, napisał, że śpiewanie o tym jest żenadą i jednoznaczną deklaracją polityczną. Miał na myśli, że… teraz wspiera Pan PiS.
– Mój dramat polega na tym, że jeszcze nie spotkałem takiej opcji, której mógłbym trzymać się rękami i nogami, która wzbudziłaby moje totalne zaufanie. Dla mnie ponad partiami stoi Polska, jakkolwiek patetycznie to brzmi. Pan zwrócił uwagę, że u mnie na półce obok siebie stoją książki poświęcone Piłsudskiemu i Dmowskiemu. Ja uważam, że należy zawsze od każdego czerpać rzeczy najlepsze. Kiedyś rozmawiałem z ks. Isakowiczem-Zaleskim o kwestii ukraińskiej. Powiedziałem, że oczywiście metody Ukraińców były bandyckie i zwierzęce, natomiast trzeba się zastanowić nad powodem takiej akurat reakcji z ich strony. Oni mówili o nas „polski pan”, bo my na nich „ukraiński chochoł”. Jeżeli do tego dołoży się mojego kochanego Marszałka, który Petlurze obiecywał samostijną Ukrainę, obiecywał mu wolność, a potem wystawił do wiatru, to trzeba o tym także mówić. Księdzu Zaleskiemu proponowałem, żeby stał się głównym propagatorem idei odbudowy cmentarzy petlurowców. On powinien pokazać, że jeśli oczekujemy od nich przeprosin, najpierw sami musimy to zrobić. Tak jak kiedyś biskupi polscy do niemieckich: wybaczamy i prosimy o wybaczenie.

I co on na to?
– Ostatnio mi odpisał, że zapalił świeczkę na grobie petlurowca… Ja tego księdza kocham, to jest naprawdę prawy człowiek.

Przytoczona wypowiedź „fana” pokazuje, że w Polsce patriotyzm jest zawsze partyjnie naznaczony: jeśli mówisz o Katyniu, to jesteś za PiS-em, jeśli o Westerplatte, to za PO. Czy jest miejsce na patriotyzm wolny od partyjniactwa?
– Ja kocham Polskę. A czy partia nazywa się PiS, PO czy PSL, to nie ma żadnego znaczenia. Dla mnie to, czy PiS albo PO wygrają wybory, ma znaczenie tylko o tyle, o ile to zwycięstwo będzie miało przełożenie na dobro mojej ojczyzny.

Nigdy nie chciał Pan uciec?
– Paszport mam od dawna. W 1979 roku pierwszy raz wyjechałem z Polski i miałem możliwość zostać z całą rodziną na Zachodzie. Ojciec mógł otrzymać pracę w Szwajcarii jako lekarz. Ale wróciliśmy do Polski. Bo to jest nasz kraj, nasza ojczyzna. To jest niewytłumaczalne. Nie potrafię tego przeliczyć na zyski i straty. To tak, jakby mnie pan zapytał, dlaczego kocham ojca. Kocham, bo to mój ojciec.

Czy można mówić dzisiaj o modzie na patriotyzm?
– Być może. I jeśli tak jest, to trzeba mądrze to wykorzystać. Wywiesić flagę z okazji 11 Listopada na stercie obornika to żadna sztuka. Sztuką jest włożyć obornik na wóz i wywieźć w to miejsce, w którym powinien leżeć. I potem wywiesić flagę.

Wie Pan, jak wyraża się o Panu gen. Petelicki?
– Jak?

„To prawdziwy wojownik, wrażliwy na dobro ojczyzny i żołnierski byt”. Czuje się Pan wojownikiem?
– Może i jestem wojownikiem. Zresztą słychać to w moim nazwisku, ono jest pochodzenia tatarskiego, więc pewnie mam to we krwi.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja