Amnezja nie służy pojednaniu

W wielu domach można spotkać zawieszone na ścianach zdjęcia z czasów wojny.

Reklama

Na Śląsku członkowie jednej rodziny nosili nieraz różne mundury: niemieckie i polskie.

Jeden z księży wygłaszał kiedyś kazanie, w którym chciał się podeprzeć historycznym przykładem. Używał przy tym zwrotu „nasze wojska”.

– Uważaj na takie słowa – przestrzegł go starszy kolega. – Tutaj naprawdę może chodzić o zupełnie inne armie.

Niezgoda na Zgodzie
O śląskim regionie mówi się nieraz „tygiel”. Granice przesuwały się tu wielokrotnie, a towarzyszyły temu liczne zawirowania narodowościowe i kulturowe. Dzisiejsza gwara uwidacznia zarówno wpływy germańskie, czeskie jak i polskie, bo Śląsk w swą historię wpisuje panowanie tych wszystkich państw. Ale nie język decyduje o coraz liczniejszych kontrowersjach związanych z przeszłością, ale świadomość zasług i win. Te pierwsze o wiele częściej i chętniej wymieniane są na liście tzw. pamięci historycznej. Gorzej z trudniejszymi rozdziałami historii tego regionu.

Przykładem może być tablica pamiątkowa, która ma zawisnąć przy bramie dawnego obozu w Świętochłowicach. Przed miesiącami znikały już umieszczone tam wcześniej tablice, a ostatnio pojawiła się nowa z tekstem w językach polskim, niemieckim i angielskim. Wątpliwości niektórych budziła treść inskrypcji. Komunistyczny łagier określony został w niej jako „obóz pracy dla osób podejrzanych o kolaborację z hitlerowcami”. I choć podkreślono, że wśród osadzonych znalazło się wielu niewinnych mieszkańców Śląska, według członków Ruchu Autonomii Śląska, przyjęto optykę stalinowskiego aparatu terroru.

Dawna brama jest jedyną pozostałością filii nazistowskiego KL Auschwitz i komunistycznego łagru, w którym zamordowano około dwóch tysięcy Górnoślązaków. Miało to miejsce w latach 1943-1945 na terenie Huty Zgoda w Świętochłowicach, gdzie więziono tysiące więźniów różnych narodowości. W 1945 roku komunistyczne władze zorganizowały tu obóz pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dla osób podejrzanych o kolaborację z hitlerowcami. Znalazło się wśród nich wielu niewinnych mieszkańców Śląska. Brama jest pozostałością funkcjonujących w tym miejscu obozów.

Zdaniem rodzin i krewnych ofiar obozu podkreślenie, że więziono tu również kolaborantów godzi w ich dobre imię i prawdę. Urzędnicy odpowiadali, że te słowa były konsultowane i zatwierdzone, między innymi przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie oraz Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Prawda nas wyzwoli
Znawcy zagadnienia nie kryją, że u podstaw opóźniania tablic jest konflikt śląskich działaczy, polityków, a nawet historyków. Odpowiedzialny za prace Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z ramienia Urzędu Wojewódzkiego jest Stanisław Dąbrowa. – Nie ma on jednak zwyczaju kontaktowania się z członkami komitetu – jak dowiadujemy się nieoficjalnie. – W sprawie tablic była już opinia Adama Dziuroka, który wypowiadał się dość zachowawczo, choć w książce „Śląskie rozrachunki” sam pisze, że w Świętochłowicach były także osoby mające status kolaborantów. – mówi Andrzej Sikora, członek komitetu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama